środa, 27 lipca 2016

1 sierpnia - rocznica wyjątkowa

ja wiem, że wszystko można zepsuć, wszystko też można spaskudzić na długie miesiące i lata. Ale są świętości których się nie tyka.
Tak jak katolicy kochają swoją biblię i nie zmieniają jej treści, tak jak wyznawcy islamu czczą koran, tak nowy rząd nie kocha i nie czci prawdziwych bohaterów i pięknej historii przez nich stworzonej.
Lepi sobie swoją. Byle jak byle szybko.
I wrzuca do telewizora.
Tylko glina kiepska i wysychać nie chce.

Warszawscy powstańcy, warszawska ludność, zaorana stolica. Ludzie ci jeszcze żyją i mogą to nam zrelacjonować. To wielki dar od losu, że żyjąc w pokoju możemy od naocznych świadków bądź uczestników usłyszeć o koszmarze śmierci, o odwadze i niezłomności, o bólu, cierpieniu i wielkiej nadziei.
Jednakże są też ludzie, którzy mają to w zadzie. Tworzą własną historyjkę o pewnym bohaterze, który się brzozom nie kłaniał.
Cały czas podkreślam, że lubiłam prezydenta Kaczyńskiego a jeszcze bardziej jego cudowną małżonkę. Pani Maria nie była piękna i mówiłam na nią "przyjaciel wesołego diabła".
Bo taką parę dla mnie stanowili: ona mądra i rozważna, on taki niewielki i nieszkodliwy... Ale jednocześnie widzę w jak pokraczny sposób niszczą pamięć prawdziwą o tym człowieku... robią z niego karykaturę, jakąś dziwną niewydolność, którą trzeba na siłę wyleczyć.
Nikt nie zwraca uwagi, że nie potrzeba, nie warto.
Ale oni mają swoją wizję.
Odartą ze zdrowego rozsądku. I honoru.
Dla mnie po kotłowaninie z apelem poległych Antoni z Jarosławem nasrali sobie na buty i odzienie. Nic już tego nie spierze.
Czytanie nazwisk osób, które zginęły w katastrofie lotniczej podczas obchodów rocznicy wybuchu powstania warszawskiego jest... no właśnie... słów tyle, ale brakuje jednego opisującego tę paranoiczną sytuację.
Głupi do granic niemożliwości, płytcy, tępi, zaślepieni władzą malutkie leśnie dziadki, niszczą wielką pamięć.
Współczuję wszystkim, których to zabolało, sponiewierało. Chylę czoła przed ludźmi, którzy walczyli 63 dni i pluję na tych, którzy tę pamięć niszczą.
Do piekła!

I na koniec krótka historyjka o sztandarowym programie pińcet plus.
Otóż, jako biedna studentka, zatrudniona na umowę o dzieło, zwróciłam się o dodatek na drugie pierwsze dziecko. I cóż się okazało? Ano nie jestem priorytetowa zatem moje drugie pierwsze dziecko przelew dostanie jak urząd pieniądze mieć będzie, bo póki co, wypłacili tylko priorytetom, czyli tym którzy mają drugie i trzecie i więcej dzieci oraz bezrobotnym z dziećmi. Ja i moje drugie pierwsze nie jest priorytetem, zatem piniądz dostanie jak będzie coś na koncie.
Mój drogi rządzie, drzecie japy, że pieniądze na program są.
TO NIEPRAWDA! Tych pieniędzy nie ma! Przekonałam się na własnej skórze.
Kasy nie ma i nie wiadomo kiedy będzie. OPS ma czas: 3 miesiące. Albo przeleje z odsetkami. A po diabła mi 3 złote odsetek, skoro w tym czasie moje drugie już skończy wakacje i pojedzie co najwyżej w dupę na raki, a nie nad morze na kilka dni. Ale za to priorytety pojadą.
Tacy równi i równiejsi. Tylko, że Orwell nie napisał "Folwarku zwierzęcego" jako instrukcji. To miała być przestroga.

Kiedyś moja babcia mówiła o takich sytuacjach: zastaw się a postaw się.
Tak teraz mamy: nie stać nas, ale w telewizji pani minister truje, że pieniądze są. Kłamie.
Nie ma. Pożyczają. Tylko, że pożyczkę trzeba spłacić. Kiedy i z czego? Następna ekipa będzie się martwić, tak jak długi po Gierku spłacił dopiero ten niedobry Tusk.

Tak samo jak nie ma pieniędzy na obniżenie wieku emerytalnego.

Nie wierzcie im. ludzie! To zwykli blagierzy.

piątek, 22 lipca 2016

Nie będzie podwyżek, nie będzie apelu smoleńskiego

I słusznie się Jarosław uniósł. Jak rząd może sobie pozwalać na uchwalanie czegokolwiek bez wiedzy najważniejszego człowieka w państwie?! Co to w ogóle jest?! Mao Jarosław musi być autorem każdej zmiany w tym kraju! Koniec i kropka. Taki zamordyzm ten naród kocha i taki też zamordyzm mieć będzie. A że nie jest to demokracja? Oooo, wielkie mecyje, demokracji się zachciewa...

Ale cieszy mnie stanowczy opór naszego koryfeusza.
Proszę pamiętać, droga gawiedzi, że nasze p-osły mają poselskie diety nieopodatkowane! Tak, pisałam o tym, ale przy każdej okazji będę wam przypominać, bo macie sklerozę. Dlatego też comiesięczne wpływy z tytułu bycia p-osłem są wystarczające.

Smutek natomiast mnie ogarnia, gdy widzę wtłaczane na siłę apele smoleńskie.
O co z tym chodzi? To jest bardzo proste, ale dla Macierewicza nie.
Apele są na cześć. Oto definicja ze słownika języka polskiego. On co prawda nie jest wyrocznią dla takiej, dajmy na to Krystyny Pe, ale powiedzmy, że wydawnictwo PWN dla wielu rodaków jest jednak źródłem wiedzy. I tak oto czytamy:
Apel poległych to:
"uroczyste odczytanie nazwisk żołnierzy poległych za ojczyznę w celu uczczenia ich pamięci"
Po pierwsze ŻOŁNIERZY. No dobrze, było tam kilku w randze generała i jakiś kapral czy coś, ale czytajmy definicję dalej.
POLEGŁYCH. No ludzie, trzeba być tak tępym jak pani minister szkolnictwa aby nie znać znaczenia tego słowa. W bitwie można polec, w walce zaciekłej. Nie w spadającym samolocie. Jeśli tak by było, należałobyy wyczytać też Annę Jantar i wszystkich, którzy wraz z nią zginęli w lesie kabackim... Nawet jak się leci w sprawie uroczystości związanych z wojną i zginie się podczas próby lądowania, to nie jest to bohaterska śmierć za ojczyznę. No nie jest.
I nie upierajmy się, że jest inaczej.
Tutaj tylko końcówka definicji jakoś pasuje, marnie, ale jednak: "w celu uczczenia ich pamięci".
Ale, ludzie, na miłość Adama i Ewy, dlaczego chcemy czcić pamięć prezydenta z dwuletnią kadencją w czasie obchodów powstania warszawskiego, wydarzeń czerwcowych i wybuchu II wojny światowej? Po jakie licho i z jakiego powodu? Przecież my, kuźwa, przez ten Smoleńsk w życiu o nim nie zapomnimy! Za chwilę strach będzie otworzyć lodówkę...
Wiem, niestety, że Jarosław nie da nam zapomnieć o samolocie z bratem na pokładzie, że będzie do swojej śmierci wmawiał nam jego bohaterskie czyny i równie bohaterską śmierć podczas podróży do wschodniego kraju.
Zdaję też sobie sprawę, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, ale przecież to były metody Goebbelsa...
Niestety, ten wielki mędrzec miał wiele więcej innych równie aktualnych stwierdzeń. Jak choćby, że "im większe kłamstwo, tym łatwiej ludzie w nie uwierzą".
Niech się opozycja uczy od starych nazistowskich druhów, bo jak widać pis odrabia lekcje z historii na bieżąco.

I na koniec jeszcze jeden cytat z Goebbelsa:
"(Polacy) bardziej zwierzęta niż ludzie, całkiem tępi, bez wyrazu."

I na tym poprzestanę, bo zacznę drania lubić.



środa, 20 lipca 2016

Podwyżki dla rządu a i damie damy

Chciałam zacząć od naplucia w twarz jakiemuś politykowi z pisu, ale nie mogłam się zdecydować kto zasłużyłby najbardziej na taką  zniewagę. Chociaż podejrzewam, że po napluciu na jedną z tych mórd komentarz byłby następujący: "w nocy padało i jakoś w dzień nie odpuszcza. Dlatego pan poseł XYZ ma mokrą twarz." A tłumek klakierów klaskałby jak zwykle. Patrząc bezmyślnie na piękne słońce za oknem.

Dziś rząd dał sobie dużo pieniążków. Bo mają mało. No i społeczeństwo już dostało swoje: na umowę zlecenie 12 zł brutto, więc na spokojnie, jak się popracuje te tysiąc osiemdziesiąt trzy godziny miesięcznie, to się i pensyjka pani prezyentowej uzbiera. Szkoda tylko, że w miesiącu mamy tylko 720 godzin... cholera. I się nie da.

Swego czasu była awantura o ten obecny goździk do kożucha pana Dudy, bo ta figura stojąca obok niego ma kłopoty z wypowiedzią, gdyż nigdy nie usłyszałam jej punktu widzenia.
Jeździ za to na imprezy kół gospodyń wiejskich. Poprzednie prezydentowe bardzo mocno podkreślały swoją obecność, osobowość i miały swoje zdanie. Mniej moża pani Wałęsowa, ale trzy następne były szalenie aktywne. Jestem na tak, jeśli chodzi o ich pensum. Ale jestem też za tym, by panie te miały swój zakres obowiązków. I tyle. Bo po imprezy wiejskie, jak i każde inne, można jeździć za darmo. Niewiele to kosztuje wysiłku, szczególnie jak się ma już dorosłe dziecko. I podatnik ubiera.

Podwyżki przyznał sobie sam sejm, nie wiem dlaczego. 
Państwo teraz będą zarabiać jak przystało na członka unii europejskiej. Szkoda jedynie, że te 12 zł brutto ma się nijak się do stawek unijnych a zapomoga 500 plus wypada blado na tle innych unijnych środków pomocowych.

I teraz widzicie, drogie tłuczki. Tak się robi w bambuko społeczeństwo! Uczcie się od najlepszych! 
A nie jak drętwe PO - po cichutku, niewiele przytulił brat szwagra... Drzecie ryje, że afera Ambergold i że syn Tuska tam pracował. I co z tego? syn Tuska nie wytrasferował tych 4 miliardów. I nie jest obecnie doradcą ministra w sprawach finansów. Popatrzcie na członka pisu, pana Biereckiego. Zapytajcie dlaczego ucichła afera ze Skokami? Tam wytransferowano KILKANAŚCIE MILIARDÓW.
Tutaj się żre garściami, a co! kto bogatemu zabroni? A wy, tępi wyborcy jeszcze będziecie klaskać, że się tym darmozjadom należy bo po nocy pracują!
Nieważne, że płodzą buble ustawowe, że wszystko jest na łapu capu i latami będziemy te gówna odkręcać. Po nocy pracujo, takie pracowite! No! 

Z ciekawości weszłam też na profil naczelnego chama pisu. I cóż widzę? Żadnego komentarza na temat głosowania nad nowymi stawkami dla 460 lepszych podniebień. Nic! Żadnego komentarza na temat podwyżek dla posłów, żadnych nowych ustaw dotyczących opodatkowania ich wysokich diet. Ale za to płacz w mediach, że Polski nie stać na podwyższenie kwoty wolnej od podatku dla zwykłego Kowalskiego.
Jak to jest, pani doktor Krystyno? Wy, posłowie możecie mieć kwotę wolną od podatku w wysokości 30.451 zł a Kowalski ma 3.091 zł? Dlaczego kultywujecie po PEŁO równych i równiejszych? Przecież miało być prawo i sprawiedliwość. 
To nie jest sprawiedliwość, jak widać pani doktor nie uważała na wykładach podczas swojej edukacji, zresztą twierdząc, że mówi się WZIĄŚĆ a nie WZIĄĆ, dała pani przykład swojej indolencji wszelakiej.
Mieliście ukrócić dożywotnie kadencje poselskie, już zresztą o tym pisałam. I co? Gówno. Jak zwykle. Mydlicie tylko oczy za nie swoje pieniądze.Ani to prawe ani sprawiedliwe.
A waszą reformę szkolnictwa wsadźcie sobie w buty. A najlepiej Kaczyńskiemu, jak nie ma honoru to chociaż będzie miał wzrost.
Jaki zaś post wczoraj wysmażył asystent pani poseł doktor habilitowanej indolentnej?
Ano podły, prostacki, plotkarski wpis na temat Konrada Piaseckiego (dawny dziennikarz RMF). Na miejscu Piaseckiego pozwałabym panią do sadu za zniesławienie. Zresztą, jakież to dorosłe i eleganckie, pani poseł. "Podobno" bije żonę i dzieci. No brawo! A ja słyszałam, ża pani podobno śmierdzi z dupy? - komentarz tak samo prymitywny jak wczorajszy wpis krystynowy na FB.

Rzygać się chce jak się czyta takie wpisy posłów z doktoratem.

Naprawdę nie trzeba się tak tarzać w szambie , Krystyna. Pis przeminie  a chodzenie po ulicy w worku na głowie jest dość niewygodne, podejrzewam.

Chociaż nie... mam nadzieję, że będziecie wszyscy jak jeden mąż porządnie osądzeni i osadzeni. Na wiele lat. tak wiele, że jak już wyleziecie z tiurmy, to będziecie starzy jak węgiel kamienny i po ulicach nie będziecie się plątać gdyż wiek nie pozwoli.

Ludzie kochani!
"Dali" narodowi 12 zł brutto za godzinę i niektórym 500 zł na dziecko.... a sobie pieprznęli podwyżkę kilka tysięcy złotych. Miesięcznie. Kilka tysięcy.... ja pierdzielę, ale trzeba mieć tupet. I trzeba czuć się zajebiście pewnie przy swoich nowych, zacnych korytach. Jak PO...

Ale pamiętajcie: PO też było takie butne i takie pewne, że nikt ich ze stołków nie pogodni.

Mam nadzieję, że tej lekcji nie odrobicie.

Tak nam dopomóż losie: pozbyć się trutni jak najszybciej, zanim nas zmarnują.
Oby tylko inni nie przyszli, bo trzeba będzie po prostu uciekać.

środa, 13 lipca 2016

Światowe dni młodzieży a podatki

No cóż moi mili.
Staram się jak mogę omijać koscielne i religijne tematy, ale jak sami widzicie - nie da się.
Kościołowe sprawy lądują codziennie w moim życiu, człowieka, który nie wierzy i do kościoła nie chodzi.
Nie skorzystam też z wyrafinowanego obrzędu pochówku, gdyż mi się on nie podoba. Mam nadzieję, że doczekam takiej wolności, że moje dzieci będą mogły me spopielone szczątki rozsiać na polach lawendy. Albo innego rzepaku. Z pewnością ten typ odżywki jest lepszy dla roślin niż Roud-up czy inne paskudztwa. (tak, wiem, że Roud-up jest przeciwchwastowy, tak tylko mi przyszedł go głowy, ale mogę zamienić na azofoskę - jedno i drugie jest lane po roślinach,które zjadamy).
Albo rzeki Prypeć. Wszystko jedno byle tylko nie tkwić w jednej glebie z dżdżownicami. Jakoś tak niekomfortowo bym się czuła...
Swiatowe Dni Młodzieży to wydarzenie przeznaczone dla osób uprawiających religię katolicką lub dla tych, którzy wierzą.
I niech sobie takie zloty organizują, nie mam nic przeciwko. Do czasu, gdy przedstawiciel rządu nie wystąpi i nie oświadczy, że RZĄD dopłaci do przejazdów kolejowych pielgrzymów vel zlociarzy. Bo to raczej nie pielgrzymka, bo do czego w Krakowie się pielgrzymuje? Do smoka? Bez sensu, zatem zlot młodzieży wierzącej, czyli jadą zlociarze. Z całego globu. Dla mnie bomba. Ale nie za pieniądze podatników. Polskich podatników.
Dlaczego?
Bo nie wszyscy chcemy zrzucać się na jedną wiecznie uprzywilejowaną grupę.
Bo znowu na fejsbuku dziesiątki ogłoszeń o zbiórce pieniędzy na chore dzieci.
Bo kościół dostał możliwość kupowania ziemi rolnej a obywatele tej samej Polski nie.
Bo kościół nie płaci podatków a ich składki ZUS są po prostu śmieszne.
Bo kościół ciągle coś lub na coś dostaje. A obywatele? No właśnie.
I jeśli jeszcze łyknęłabym to fundatorstwo przejazdów zlotowców, to już kuźwa opłaty pobierane przez kościół katolicki, od restauratorów krakowskich za karmienie rzeczonych to już jest kurestwo. Jedni coś tam tokują, że jak restaurator chce zarobić na tych dniach młodzieży to niech płaci.
Przypominam poczciwym głupkom, że restaurator - no , chyba, że jest kościołem, to wtedy nie, ale jeśli nie jest - to on już na dni młodzieży się zrzucił. Bo przypominam, że jak rząd mówi, że komuś da to kłamie, bo on nie ma swoich własnych pieniędzy, tylko rozdaje nasze. Z podatków i innych dzisięcin. Nie słyszałam, aby pracowity rząd pisu otworzył jakąś fabrykę i tam zarabiał na pracy posłów. Zatem rozdaje kasę pozyskaną od tych samych restauratorów - bo oni w końcu są też podatnikami, od których teraz pazerny kościół chce kasy.
Jakież to odrażające.
Pomyślałam teraz, że samorządy takich popularnych miast powinni pobierać opłaty od hoteli i restauratorów za przerwy wakacyjne i okres ferii zimowych. Bo w końcu oni wówczas zarabiają na turystach, którzy mają urlopy. A co!

Obudźmy się i przestańmy dać się skubać, do czarta!

Czy naprawdę rodzice chorych dzieci muszą żebrać o pieniądze od społeczeństwa, zamiast dostać refundację od NFZ? A skąd ma NFZ wziąć jak trzeba trzosy kościołowi napchać bo ci sobie gości naspraszali?
Zrozumiałabym, gdyby to było państwo Watykan. I tam watykańczycy organizują taką imprezę. Wtedy tak - wszyscy katolicy, wszyscy głęboko wierzący... ale tu? Pamiętajmy, że księdza lud ciemny boi się tylko na wsiach i w małych miejscowościach. W miastach księża znają swoje miejsce, bo naród bardziej światły, sprytny i nie pozwoli sobie wejść na łeb.

Chciałabym, żeby Polska składała się z samych wielkich miast...
Bardzo bym chciała...

poniedziałek, 11 lipca 2016

Krystyno - diablico! Ale tłumacza dobrego nie macie!

Krystyno, kto ci wymyśla wpisy na FB?
Wiem! Masz na utrzymaniu wychowanka z zakładu psychiatrycznego. I jako kobieta skromna, doskonale ułożona, z Wojcieszowa, nigdy się tym nie chwaliłaś i chwalić nie będziesz.
Pozwalam sobie mówić do ciebie na ty, ponieważ tak samo zwracasz się do przewodniczącego Unii Europejskiej, ale z większym przekąsem i odrazą. Ja to robię ze współczuciem. Wiem też, że to z powodu kompleksów wsiowego pochodzenia. Rozumiem cię, mimo, że ja urodzona w Warszawie. Nie współczuję, wybacz, bo i tak wieś z chłopa nie wyjdzie, zatem po co?

Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie umiecie zatrudnić chociaż jednej kompetentnej osoby, a jedynie pomagacie a to swoim mężom, a to wujkom, a to jakimś braciom szwagra czyjegoś drugiego męża... taki nepotyzm, który wytykaliście PO i PSL-owi (co zresztą miało miejsce) wlecze się teraz i za wami. A mieliście tak nie robić. Tym bardziej, że pochodzicie w większości z takich zadupi jak Wojcieszów a tam, jak wiadomo, łatwiej o niepełnosprawnego umysłowo niż o specjalistę. Wiem, że bliższa ciału koszula, ale tu się ważą sprawy państwa, pozatrudniajcie sobie te swoje ciocie i narzeczonych na przykład w straży miejskiej - i tak jest bezużyteczna.

Ale już tłumacza to można w Polsce znaleźć dobrego. Bezpartyjnego.
Jak wyście, nieszczęśni, przetłumaczyli przemówienie Obamy? No naprawdę, mogliście nawet do mnie napisać, ja co prawda nie mam papierów biegłego, ale takie proste przemówienie szybciutko mogłabym przełożyć.
Tu chcę się, Krystyno, pochwalić znajomością języka angielskiego: znalazłam sobie w internecie kurs pt. "Financial Markets" prowadzony przez wykładowcę Uniwersytetu Yale, który to profesor jest jednocześnie laureatem nagrody Nobla. Notabene, polecam stronę: www.coursera.com - przegląd doskonałych wykładów najlepszych uniwersytetów świata.
Tak, tak, ja wiem, że tobie, kochana, Nobel nie kojarzy się z polską wierzbą, ani z polską historią, no i Nobel nie towarzyszył nam w odzyskiwaniu suwerenności, ale ekonomiści z nagrodą Nobla uczą wyśmienicie. Może nie tak dobrze, jak na KUL albo Uniwersytecie Karydała Wyszyńskiego, ale naprawdę dobrze.
Kurs taki trwa siedem tygodni, co tydzień są zaliczenia a na koniec egzamin online, przed kamerą. Certyfikat kosztuje 59 USD. Ja niestety nie mogę sobie na niego pozwolić, ale postanowiłam aplikować o zwolnienie z tej opłaty, opisałam - w języku lenguidż, jakie to dla mnie ważne i co mogę z tym dokumentem osiągnąć. Cała litania po angielsku. I wyobraź sobie, Krysia, że otrzymałam dotację na ten certyfikat! Będę jedyną osobą w Polsce, która taki posiada - jak na razie.
No i poproszono mnie abym dołączyła do międzynarodowej, międzyuczelnianej grupy tłumaczy - amatorów.
Także, gdyby coś - to ja wam przetłumaczę prawidłowo przemówienia obcych delegatów, żeby potem nie wprowadzać w błąd szerokiego elektoratu. Że niby Obama mówił przed wszystkim o obronności... no, jakby to powiedzieć... Krystyna, spójrzmy prawdzie w oczy: nie mówił. Z pewnością. Przesluchałam jego wystąpienie dwa razy i jak byk, upomniał prezydenta, że demokracja tak nie wygląda (znamienne: "I insist"). Zrobił to bardzo ładnie i oględnie, nie był to klasyczny, korporacyjny opierdol.

Chcę też zacytować coś mądrego, co powiedziała premier Beata, nie często jej się to zdarza, więc podkreślę. Powiedziała ważną rzecz: popatrz na pogrubiony tekst, bo ten poprzedzający jest jak tłumaczenie wystąpienia Obamy, kłamstwem:
 "Polska jest demokratycznym państwem prawa, w którym jest wolna prasa, są wolne media, wolność zgromadzeń, wolność słowa. To są wartości, o które Polacy upominali się i walczyli bardzo długo. I tych wartości nie pozwolimy sobie odebrać."

Nie pozwolimy, Krystyna. Dam ci dowód: Polska w tym roku na mistrzostwach lekkoatletycznych Europy zdobyła najwięcej złotych medali. Nigdy nie mieliśmy takich osiągnięć. Zobacz zatem: jak się zbierzemy, uprzemy, popracujemy... to dajemy radę. Dodatkowo sport nas jednoczy, stajemy się coraz silniejsi, Krysia.
Nie dacie nam rady.
Przykro mi.

niedziela, 10 lipca 2016

Dziś będzie o mojej matce...

Wiem, wiem, że to nie polityka, ale...  dla rozluźnienia gumy od majt opowiem wam historię z wczorajszego przedpołudnia.
Wypad na zakupy... na wieś. Dokładniej: do Sochaczewa. Moja rodzona siostra pół roku temu dostała prawo jazdy a teraz mój stary samochód - lepiej żeby doczochrała właśnie ten, niż całkiem nowy.
No i pojechałyśmy, nie do stolycy tylko w stronę przeciwną. W Sochaczewie mają centrum handlowe z Tesco i Carrefourem, Jyskiem i Obi na czele.
Siostra miała ćwiczyć jazdę wśród ludzi na średniej prowincji, ja pojechałam jako guru kierownicze, matka zaś - po białą farbę.
Nie zapytałyśmy matki jaka to ma być farba. I to był błąd.
Dojechałyśmy w całości, choć nie było łatwo, w pewnym momencie sama, jako pasażer zmieniałam biegi - wsteczny i piątkę - bo podobno nie chciały same...
Parkowania opisywać wam nie będę, wystarczy, że napiszę iż samochód bezczelnie zamiast do tyłu jeździł do przodu a w ogóle te miejsca do parkowania to są za wąskie, no chyba robione dla krasnali.
Na marginesie: z całego serca polecam centrum handlowe w Sochaczewie - ilość wolnego miejsca, nieliczna populacja kupujących - cudo po prostu!
Najpierw wykupiłyśmy pół zatowarowania Jyska i upchnęłyśmy to w Toyocie... yaris. Zmieściło się wszystko łącznie z elegancką kanapką do przedpokoju.
Potem: my do sklepów z butami, matka do Obi. Po farbę. W Deichmanie wybebeszyłyśmy pół sklepu, wybierając 6 par butów. Na to weszła nasza rodzicielka, z elegancką płócienną torbą wypełnioną tajemniczymi przedmiotami. Przez chwilę nawet zastanawiałam się gdzie ma tę farbę po którą przyjechała. Ubzdurałam sobie, że chodzi o wielką puchę farby do ścian. Nie byłam w tym odosobniona, bo siostra patrząc na wchodzącą matkę stwierdziła, że chyba nie było farby w Obi...
To co miało się za chwilę wydarzyć, przerosło mnie, siostrę i podejrzewam - panie obsługujące salon obuwniczy.
Rodzicielka postanowiła przymierzyć pantofle. Postawiła bawełniany worek na ławeczce do mierzenia butów i rozpoczęła szarpaninę z pudłami. W tym momencie torba z Obi elegancko fiknęła i pacnęła o posadzkę. Niczym nie zmartwiona Barbara przesunęła ją nogą i ... zobaczyłam białą smugę, najpierw cieńszą potem coraz grubszą aż matka przerażona syknęła szeptem: o jezu, farba! Złapała cieknący worek i wpychając mi go w ręcę wysyczała jeszcze: wynieś to! Ja, w szoku - jaka farba, skoro jej nie było - złapałam przesiąkającą torbę i wyskoczyłam z nią na dwór. Moje przyśpieszenie było na tyle odrzutowe, że zostawiłam za sobą tylko kilka białych kropelek. Postawiłam tobół na ziemi i zajrzałam do zaczarowanej torby a w niej...mnóstwo drobnych rupieci: przedłużacz, tubka z czymś, zestaw baterii, taśma malarska i opakowanie czegoś płaskiego - wszystko unurzane w białej mazi. Powiem tak: dobrze, że miałam chusteczki do nosa a wśród umazanych towarów były.... nasączone chusteczki do czyszczenia kokpitu samochodowego. I teraz posłuchajcie: polecam te chusteczki z całego, zalanego białą olejną farbą ftalową serca. Bo - dla waszej informacji - mamusia kupiła sobie litrową puszkę farby do metalu. Pokrywka od puszki, pod wpływem uderzenia o podłogę odpadła i zatopiła w swej zawartości nabyte dodatkowo przedmioty. Co się stało w sklepie? Rodzona mamusia, z wdziękiem rusałki, oświadczyła pani sprzedającej, że "tam się rozlało i lepiej to wytrzeć żeby się nie rozniosło po całym sklepie". W momencie, gdy spocona i umazana białą farbą weszłam do salonu, moja matka płaciła za wybrane szpilki a nieszczęsna sprzedawczyni, zdębiała, tarła mopem po olejnej... "A co to jest? to się zmyje wodą?" Pytanie skierowała do matki, która z wdziękiem odparła:"Wie pani, lepiej wziąć coś mocniejszego" Po czym zabrała torby i wyszła. Tyle dobrego, że zapłaciła za moje obuwie.
Uratowałam: pół puszki farby olejnej, przedłużacz , ale bez opakowania, taśma - bez kartonika, jakieś coś kwadratowe oraz baterie - w opakowaniu, ale wytarte genialnymi chusteczkami do kokpitu, które świetnie poradziły sobie z białą mazią. Zmyły również farbę z rąk.... i ze skórzanej torebki.
Straty: płócienna ekologiczna torba na zakupy i pół puszki farby olejnej, drugie pół przetrwało.

Na koniec, moja niczym nie przejęta mamusia, po nabyciu lodów w cukierni, stwierdziła: idę do spożywczego po cytryny. Z lodem? zapytałyśmy jednocześnie z siostrą. "Niech spróbują mnie wyrzucić, mam jeszcze pół puszki farby" i lekkim krokiem udała się w stronę Carrefoura.
Joanna Chmielewska to mało...

sobota, 9 lipca 2016

Obama - ta szelma, która śmie krytykować najlepszy rząd na świecie!

Ja wiem, że większość ludzi jest idiotami.
Wiem, że to dotyczy też Polaków.
Ale uważam, że jeszcze nie jest za późno, że można jeszcze coś zrobić - pod warunkiem, że pozwolimy się temu społeczeństwu rozwijać.
Z tym, że przy pisie rozwój jest absolutnie niemożliwy, gdyż oni pragną, aby tradycja była podstawą naszej egzystencji.
Przypominam sobie lekcje historii i włos mi się jeży: analfabetyzm, brak bieżącej wody a nawet studni z wodą zdatną do picia (ci, którzy mieli daleko strumienia, mieli przerąbane), spanie w jednej izbie z kozami, bose nogi - buty oszczędzamy na niedzielną wycieczkę do kościoła - czymś trzeba bogu zamydlić oczy, że świat jest piękny a nas stać na obuwie. I tak dalej, i tak dalej... aha: no i miejsce baby: w łożnicy i w kuchni. Oraz morda na kłódkę.

Posłuchajcie, jak już piszecie jakieś mądre inaczej zdania albo robicie "udostępnij" dla głupich memów, to zastanówcie się, czy nie robicie z siebie pośmiewiska. Bo to największy wstyd, jak ktoś czegoś nie rozumie i wrzuca bezmyślnie na swoją tablicę.
Wczoraj Duda dostał opierdol za Trybunał i antydemokratyczne zachowanie - o tym, jakie to groźne pisałam w poprzednim poście.
No i zaczęło się: a bo USA jak w innych krajach wprowadza tę swoją demokrację to tam same wojny. Drodzy debile, USA , jak wysyła gdzieś samoloty to nie po to, by tam wprowadzać demokrację, tylko pokój. POKÓJ! Nie demokrację, matoły.
Oczywiście to wersja oficjalna. A nieoficjalna - to taka, że tak się nakręca koniunkturę, ale nie tylko - drugi poziom tych pokojowych sił ma bardziej skomplikowane podłoże i nie mam zamiaru wam tego wyłuszczać, boście durnie. No i z jakością takiego pokoju różnie bywa, ale przecież nie dyskutujemy o pokoju tylko drzemy ryje na temat demokracji.
Przypomnę również, że w wielu krajach, w których ma miejsce interwencja zbrojna USA, występują siły zbrojne... polskie. W ramach współpracy z NATO wysyłamy swoją armię tam, gdzie USA widzi potrzebę. Więc gęby na kłódkę, że USA strzela - my też strzelamy.
Macierewicz w swej dobroci właśnie wysłał naszych chłopaków do Syrii! Wiecie o tym? Czy nie? Zatem, jak wrzucacie, durnoty, mema, że USA bombarduje Irak czy Syrię , to pamiętajcie, że Polacy też tam zrzucają bomby.
Następny gigaidiotyzm: w Ameryce, przez brak demokracji strzela się do ludzi jak do kaczek! Co tam się u nich wyprawia, niech najpierw u siebie zrobi porządek a potem nas poucza!
No dobrze, ale u nich właśnie przez tę cholerną demokrację, każdy wsiowy głupek może mieć w domu broń. Pomyślało o tym tępe mózgowie - czy nie? Czy przeczytało coś na profilu Krystynki i gotowe?
POKÓJ..... DEMOKRACJA....  - wygooglać i przeczytać definicje!

Od zawsze to się nazywa misje pokojowe. A nie misje demokratyczne.
Taki kraj muzułmański, po zrobieniu u nich porządku ze strzelaniem do ludzi, może sobie wprowadzić ustrój jaki chce: nie musi to być demokracja, może być na przykład autokracja, mogą sobie wybrać króla. I ten król będzie godnie i dobrze rządził. Bywali tacy.

Więc przestańcie pisać brednie i wymachiwać Obamie paluchami przed nosem.

Bo on przede wszystkim ma to w dupie.
Wystarczy jeden nalot dywanowy i z Polski zostaje kupka pyłu. Po drugie, powtarzam jeszcze raz: akurat tam demokracja jest w dobrej kondycji.
To, że w kraju zamieszkiwanym przez ponad 300 milionów ludzi, trafia się co jakiś czas kretyn strzelający do ludzi, to nie jest wina braku demokracji, tylko właśnie odwrotnie! Patałachy.
Jeśli mamy USA, gdzie poziom życia ludności - trzystumilionowej - jest wyższy, niż w biednej Polsce, to chyba łatwo skalkulować, że tam dostęp do broni, do informacji, jest dużo łatwiejszy niż u nas. Bo u nas wsiowego głupka nie stać na kałasznikowa, poza tym gdzie go kupi? W Biedronce? Na takie zakupy u nas trzeba mieć pozwolenie, tam, w niektórych stanach nie, albo bardzo prosto je otrzymać. To się nazywa demokracja, zakute łby.
Zatem , jeśli porównujemy wydarzenia typu strzelanina wśród cywilów wielkiego kraju z masą różnych ludzi, zjeżdżających tam z całego świata versus nasze zaściankowe podwórko, gdzie aby dostać pozwolenie na broń musisz przejść testy na zdrowy rozum, mieć szafę pancerną i spełniać setki różnych wymogów - to najpierw puknij się w łeb a potem... nic nie pisz, bo robisz z siebie pośmiewisko.

Tyle w temacie połajanek Obamy, że nie ma demokracji we własnym państwie, w odniesieniu do strzelaniny i misji "pokojowych".

Poproście swoich guru: Krystynkę Pawłowicz , Kurskiego i pozostałych pyskaczy, żeby zanim coś wam podrzucą - niech podrzucają coś z sensem, bo robią wałków z własnego elektoratu.
Pogodnego weekendu.
Chociaż... właściwie nie: niech wam pada na łby, może wypłucze głupotę.