piątek, 16 lutego 2018

Komu piękne futro, komu?

Nic z tego. Na tym blogu nie będzie nic o pięknych lisich ogonach ułożonych w misterne futerko, które założy na siebie pani chyba-aktorka Mucha.
Projekt zakazu hodowli zwierząt futerkowych jest jednym z niewielu pomysłów Kaczyńskiego, z którym absolutnie się zgadzam.
Dane ekonomiczne (za ZUS i Gazeta Prawna):
zarejestrowanych ferm w Polsce jest 1.022. Zatrudnionych na tych fermach (zgodnie z danymi oficjalnymi) jest... 986 osób. Tak... szukam w głowie, gdzie mogą być te dziesiątki tysięcy ludzi mających stracić pracę w związku z zamknięciem ferm. Ile to gmin upadnie w hukiem, gdy zamknie się ten niebywale pojemny rynek pracodawców. Tak, tak... zdaję sobie sprawę: sklepy futrzarskie, pracownie kuśnierskie... i te łkające panie ubrane w plastikowe futerka, sprzedaż naturalnych kurtek spod lady jak za PRL... widmo kryzysu krąży i przeraża.
Wszystkich, ale nie mnie, bo lubię suche dane liczbowe. I nie te podawane przez Ministerstwo Rolnictwa, bo ci zapytani o źródło nie byli w stanie go podać. A wszystko mamy w ZUS, GUS i rejestracji REGON....
Przypatrzmy się faktom: w samym przemyśle futrzarskim pracuje koło 1000 osób, dodajmy do tego kuśnierzy i sklepy futrzarskie - zrobi się z tego koło 5.000 osób. Mając na uwadze fakt, że każda z firm prowadzona jest przez biznesmenów to oczywistym wydaje się, że są w stanie przebranżowić się w miarę szybko. Rynek futrzarski wart jest 2 mld złotych rocznie, zatem można z tej kwoty wyasygnować jakąś część na zmiany? Czy za mało? Bo jak znam naszych rodzimych biznesmenów to może być ździebko za mało, ale to ich rozrzutny problem. Co więcej, w każdym państwowym Urzędzie Pracy przychodzącemu tam wykształciuchowi każą sie przebranżawiać: np absolwentce slawistyki pani proponowała etat sprzątaczki albo pracownika wózków widłowych. Zatem trend jest, zapoczątkowany już za PO.
Pracownie szyjące futra mogą spokojnie zacząć szyć nowoczesne kurtki ze sztucznego "barana", ludzie muszą coś nosić na grzbiecie, więc to nie będzie klęska zamykania na oślep wszystkich fabryk i firm. Opamiętajmy się do pioruna. Poza tym zamiast szyć kurteczki z obdartego liska można uszyć kurtkę koronkową, z kordonka, wejść w światowe kręgi mody i wylansować coś ciekawego. Tojest kwestia pomysłów, dobrych managerów a nie bezsensownego zabijania zwierząt.
Co dalej: polska wieś, szczególnie ta, gdzie istnieją fermy hodujące norki, lisy i gronostaje, w końcu odetchnie świeżym powietrzem. Nie od dziś wiadomo, że ta hodowla to skaranie boskie dla ludzi mieszkających w jej okolicy. To skażona ziemia, woda i wszechobecny fetor. Kto wie, jakie choróbska przenoszone drogą powietrzną są roznoszone dzięki takim hodowlom...

Gdyby hodowcy zadbali o godne warunki życia tych zwierzaków, gdyby sprzątanie odchodów miało miejsce jak w zwykłym hotelu czyli codziennie, gdyby weterynarz doglądał zwierząt chorych... Ale skoro na polskich fermach już nawet Polacy nie chcą pracować tylko Ukraińcy na czarno? To już o czymś świadczy. To są mordownie, nie hodowle, popatrzcie tutaj:
http://www.otwarteklatki.pl - tam jest link, który pokazuje co dzieje się na tych fermach. Naprawdę jest nam wszystko jedno? Łkającej pani w sztucznym futerku również?
Likwidacja paskudnego procederu - czytaj hodowli zwierząt na futra - to wreszcie powrót normalnych cen działek tam, gdzie do tej pory fetor nie dawał sprzedać nawet metra kwadratowego. Bo niby kto zamieszka w smrodzie? Polska wieś odetchnie i z pewnością znajdzie się inny pracodawca.
Nie sądzę aby pracownicy takiej fermy tęsknili za ośmioma godzinami pracy spędzonymi w niskich a latem wysokich temperaturach, do brnięcia po kostki w gnoju i odchodach, do smrodu, do widoku poranionych i przerażonych zwierząt. Ten kto by tęsknił niech idzie się leczyć bo to oznacza, że zgubił człowieczeństwo. I mózg.

Rozumiem, że ludzie muszą jeść i hodują zwierzęta na rzeź ale nie rozumiem hodowli wielkoobszarowych, gdzie zwierzę traktuje się jak rzecz. I nie wyskakujcie mi tu z jakimś psalmem św. Pawła do niewiadomo kogo, że bóg powiedział, że człowiek może zabijać i zjadać. Guzik prawda, ludeczkowie. W Biblii jest napisane, że człowiek jest królem i panuje nad zwierzętami. Czy król zabija swoich poddanych? A co najważniejsze: biblia nie jest aktem prawnym (chociaż niestety u nas może się to niedługo zmienić) i tu skończmy dywagacje rodem z księgi rodzaju.
Jeśli mamy hodować zwierzaki tylko po to, by tępa dzida odziewała w nie swoje suche wdzięki, to ja jestem przeciw. Jeśli nawet dzida jest rozkosznie mądra to niech odzieje się w bawełnę, jedwab bądź surowy len. Też jest twarzowy.
Noszenie zwłok, hodowanie zwierząt na te zwłoki jest absurdalne w XXI wieku, w dobie smartfonów, internetów i domów mody, które odcięły się od stosowania futer w swoich szwalniach - nie zobaczycie futra z norek u Gucciego, Armaniego, Michaela Korsa. Nawet nasze rodzime LPP (marki Mohito, House, Reserved, etc.) zrezygnowały całkowicie z tego typu materii do szycia odzieży. Czyli można robić biznes bez bezsensownego znęcania się.

A hodowli zwierząt futerkowych zabroniono w Wielkiej Brytanii, Belgii, w krajach skandynawskich przepisy zostały tak zaostrzone, że hodowla zwierząt futerkowych stała się nieopłacalna. Jest zatem przenoszona do nas. Bo Polaczek lubi być wykorzystywany.
Czy znowu musimy być wucetem Europy? Już jesteśmy ich magazynem i tanią siłą roboczą dla ich koncernów. Nie dajmy chociaż naszego człowieczeństwa.
I nie wierzmy tym bzdurom o dziesiątkach tysięcy miejsc pracy. Bo biznes futrzarski opłaca się garstce. Zapytajcie byłego posła Piątaka.
Miłego dnia.

sobota, 3 lutego 2018

Polski himalaizm a szaleństwo pod skórą i nadposeł

Od kilku dni wrze w necie. Jedni skandują o bohaterstwie zmarłego na Nanga Parbat Tomaszu Mackiewiczu, inni, że to żaden bohater i nie powinniśmy za nasze podatki pomagać takim szaleńcom.

Napisałam długi post z mojego poziomu kanapy. Podkreślam: mojego poziomu kanapy. Bo innego nie znam.
Co więcej, może tu kogoś zaskoczę, ale ZAWSZE piszę z tego poziomu.  Moja kanapa, moje wnioski i moje spostrzeżenia.

Post napisany wcześniej skasowałam. Staram się nie oceniać wyborów innych i w ogóle nie oceniać ludzi a jedynie zjawiska. No chyba, że wybory jednych dotyczą drugich. Tak jest w przypadku Tomasza Maciewicza. Z YT patrzy na mnie pozytywny facet, widać że po przejściach. Ale pozytywny na maksa.
Ale nie jest on w moich oczach bohaterem. Jest himalaistą samoukiem, który miał pasję. Tyle.
Jego pasja, jego wybory.

I teraz najtrudniejsza sprawa, która spowodowała, że dołączam do tego bezsensownego bicia piany  w necie: dlaczego państwo polskie ma płacić za akcję ratunkową szaleńca,  skoro nie ma pieniędzy na leczenie chorych na raka.
I nie byłoby w tym nonszalanckim stwierdzeniu nic nowego. gdyby nie głos jakiegoś gościa, który określił, że porównywanie tych dwóch wydatków: na ratowanie polskiego himalaisty i na leczenie dzieci z nowotworem, jest bez sensu.

Z jednej strony tak, ale... Czy wiecie, jaką pasję ma chory na raka nastolatek, który w tym roku ma zdawać maturę i nie wie czy do niej dożyje? Ma pasję życia.
A czy wiecie jaką pasję mają dzieciaki z oddziału onkologii szpitala w Szczecinie? Pasję życia.
A te z warszawskiego hospicjum na Ursynowie? Pasję życia.
to pasja, której nie zna zdrowy poseł Kaczyński.

Powiedzcie koledze z liceum mojej córki, że nie ma pieniędzy na jego terapię i wznowa spowoduje, że nie zda matury. Bo nie dożyje.
Powiedzcie jego mamie, że nie ma na to pół miliona złotych w kasie NFZ.
Powiedzcie dziesięciolatkowi, że nie zdąży zobaczyć mistrzostw świata piłki nożnej w Rosji. Bo nie ma kasy na jego leczenie.

Ale...

Jest w Polsce kasa na dopłatę 4000 zł na każdy urodzony śmiertelnie uszkodzony płód.
Jest kasa na całodobową ochronę posła Kaczyńskiego
Jest kasa na gniot wszechczasów Korona Królów
Jest kasa na miesięcznice smoleńskie... miesiąc w miesiąc
Jest kasa na fanaberie księdza Rydzyka, na jego szkoły, radio, telewizję i geotermię
Jest kasa na stworzenie i finansowywanie Polskiej Fundacji Narodowej.
I w końcu jest kasa w samym Ministerstwie Zdrowia na spoty reklamowe w czasie największej oglądalności o rozmnażaniu się królików...
W końcu jest kasa na pomniki brata posła Kaczyńskiego.

Jest w polskim budżecie kasa.
Na podwyżki dla posłów i na ich preferencyjne progi podatkowe, na premie dla wysokiej rangi urzędników państwowych, na opłacanie milionów pierdół, które nic nie wnoszą, nikogo nie ratują, nikomu w niczym nie pomogą...

Budżet jest pełen naszych podatków.
I jest trwoniony w sposób absolutnie skandaliczny.

I wiecie co? Jak już kawaler Kaczyński powie siedemnastolatkowi w twarz, że niestety nie ma pieniędzy na jego leczenie za granicą bo przecież ochrona BORu jego przenajświętszej istoty jest droga i matury chłopiec nie dożyje, a potem wystąpi przed Wami w telewizji i powie, że on walczy z wrogami polskości i obywatelami swojego kraju, to włączcie myślenie.

Bo on też ma swoją pasję: rządzenie. I chce tę pasję realizować tak długo jak się da.
Naszym kosztem. Pieniędzmi z budżetu, który TWORZYMY MY - LUDZIE PRACUJĄCY. On nic nie tworzy, nie pracuje od skończenia studiów, zawsze na garnuszku budżetu...

Jaki to ma związek ze śmiercią polskiego himalaisty?
Pieniężny. Budżetowy. I pasjonacki (nie było takiego wyrazu ale teraz już jest, Kaczyński bawi się w słowotwórstwo, więc ja też mogę).

Bo na pierdoły i dla znajomych pieniądze są zawsze, a na ratowanie ludzkiego życia - tego, które już ma pesel - brak. Bez względu na to czy życie wspina się na Nanga Parbat czy uczy się w warszawskim liceum.

Dostajecie 500 plus i to was kręci. Patrzycie na PKB i nie mając zielonego pojęcia co to jest - sracie z radości po nogach, bo dzięki pisowi jest takie wysokie. A wiecie co to są obligacje skarbowe ii za jaką kwotę ich sprzedano? Nie macie pojęcia, dlatego klaszczecie, bo Morawiecki powiedział, że jest bosko.
Zobaczycie jak wystrzeli za chwilę inflacja a za wasze 500 zł będzie można kupić jedynie gazetę ( a podwyżki tej daniny nie spodziewajcie się, robaczki) to zrzednie wam mina. I zrzednie PKB.
Ale wtedy już będzie za późno aby dać dzieciom chorym na raka realizować ich największą pasję jaką jest życie.

I jeśli macie odwagę powiedzieć mamie chorego na raka: bóg tak chciał, to lepiej nic nie mówić, bo mówienie bzdur to kiedyś był straszny wstyd i powodował ostracyzm towarzyski.
I mam nadzieję, że wrócą czasy, w których bredzenie będzie potworną siarą a bycie inteligentnym będzie znaczyło bardzo dużo.

I oby wróciły mądre czasy zanim Kaczyński sprzeda wszystko aby kupić głosy widzów Korony Królów.
Za pieniądze które powinny być przeznaczone na ratowanie życia polskiego himalaisty, polskiego nastolatka walczącego z nowotworem i każde zdrowe dziecko - nie tylko drugie w rodzinie...
Darz bór.

środa, 29 listopada 2017

Dlaczego nie stoimy murem za rezydentami

Była sobie raz studentka ekonomii, z dobrą specjalizacją w finansach. Skończyła studia, wzięła dyplom pod pachę i ... znalazła pracę jako sekretarka - ale za to w zagranicznej firmie. Co prawda absolwentka marzyła o pracy w banku inwestycyjnym albo chociaż w dziale analitycznym tej firmy zagranicznej, ale przecież nie miała doświadczenia ani specjalizacji. Aby to osiągnąć należało uzyskać dodatkowe dyplomy i skończyć dodatkowe kursy. Najlepiej MBA albo CFA albo chociaż certyfikat ACCA... MBA to koszt kilkudziesięciu tysięcy. CFA i ACCA tyleż samo. Trzeba zainwestować ale z czego? Chciałoby się najpierw kawalerkę na kredyt kupić, bo ileż można rodzicom siedzieć na głowie...

Po co piszę o jakiejś dziewczynie po ekonomii?

Po to, że nie tylko rezydenci są w czarnej dupie na początku swojej drogi. Ja wiem, że oni ratują życie.
Ale dobry bankowiec jest w stanie uratować cię przed największy błędem ever czyli kredytem hipotecznym w obcej walucie, na 50 lat. Śmieszne? Nie. To nie jest śmieszne bo w bankowości nie pracują ekonomiści tylko ci, którzy dobrze sprzedają.
Niedobrze.
Dlatego przeciętny doradca bankowy nie uratuje ci dupy tylko ci tę dupę umoczy we wrzątku, w imię swojej prowizji. I nie myśl sobie że to jego wina. Każdy chce kupić własny kąt. I każdy ma szefa i plany sprzedaży. A każdy prezes chce mieć jeszcze większy jacht i jeszcze więcej letnich apartamentów.
Ale lekarz ratuje życie przecież...

Wracamy do świeżo upieczonej ekonomistki sekretarki. Chciałaby dziewczyna dorobić, może jakiś drugi etat? ok, ale kiedy, skoro pracuje od 9 do 17 - 18? Wieczorem? Jako cieć chyba? Albo w weekendy, ale gdzie? może jako ochrona w supermarkecie? Tylko wtedy jak skończyć te studia podyplomowe i kursy...
Rezydent ma możliwość dorobić zawsze. I zawsze w zawodzie. Nie musi latać z mopem ani pilnować debili kupujących tanie wino. Nie musi strzec mienia samochodowego na prywatnych parkingach. Cały czas może leczyć ludzi. Tak długo w ciągu doby, ile potrzeba mu pieniędzy na dodatkowe kursy, które są niezbędne do bycia dobrym lekarzem. Tyle pieniędzy ile potrzeba aby kupić od razu nie kawalerkę ale dwa pokoje z oddzielną kuchnią.
A potem jest zmęczony. Zarabia więcej niż najniższa krajowa - i to nie jest zarzut tylko fakt.
Poharuje 7-8 lat i potem już może zacząć ogarniać kredyt na willę w Wilanowie.
Po 7 latach pracy, jeśli nasza sekretarka będzie w stanie zapłacić kilkadziesiąt tysięcy za licencję maklerską albo dyplom ACCA jeszcze nie kupi willi na raty. Albo kupi, jeśli wcześniej nie padnie z głodu albo wycieńczenia. Chyba, że zacznie sprzedawać wam marzenia: kredyty na domy i mieszkania, wątpliwe inwestycje albo słabe lokaty. Abo wciskać wam ubezpieczenia z lokatą. Prowizja jest zawsze kiedy sprzedasz - nie wtedy kiedy zależy ci na dobru klienta. Wybieraj: albo wakacje nad morzem albo odradzasz kolesiowi ten kredyt we frankach... A potem on popełnia samobójstwo, bo wartość mieszkania jest o połowę niższa niż wartość kredytu, na spłatę nie ma szans, na sprzedaż nie ma szans... jest szansa na śmierć.

Widzicie podobieństwo?

Rezydenci nie mają gorzej. Mają inaczej.
Musieli wziąć dodatkowe dyżury bo na wakacje nad morze potrzeba. I meble do kuchni. I może dziecko. A potem i tak jest królem w przychodni. I da skierowanie król życia i śmierci albo nie da. Postawi dobrą diagnozę albo będzie leczył jak grypę... Abo się uśmiechnie i powie, że będzie dobrze albo cię objedzie, że nie wiesz, że podczas ostatniej operacji miałaś transfuzję krwi (powinnaś wiedzieś, przecież byłaś tylko uśpiona na czas operacji, jak można nie umieć czytać własnej karty szpitalnej?! nie pamiętasz nazw leków, które ci podano? no skandal, nie współpracujesz!).

Większość ludzi ma złe doświadczenia z SOR-ów i państwowych przychodni.
Większość Polaków codziennie walczy o byt. O przetrwanie do wypłaty. Jesteśmy znużeni, wykończeni pogonią za normalnością.
Większość z nas.
Każdy zawód w Polsce boryka się z takimi samymi ograniczeniami - finansowymi. Nie mamy sensownych programów finansowanych z Unii dla osób z wykształceniem. Bo po co?
Państwo nie wykorzystuje zasobów, które ma, państwo karmi przyjaciół i znajomych królika. I teściowe, i ciotki.
Rynek pracy w Polsce to jedna wielka patologia. I nie dotyczy to tylko służby zdrowia. A pomoc społeczna? Ma jakiś sens? W obecnej formie - nie ma żadnego. Ktoś się tym przejmuje? Nie.

Dlatego rezydenci nie znajdą poparcia wśród swoich pacjentów. Bo zbyt często ci pacjenci czują się zawiedzeni. Poziomem leczenia, poziomem traktowania, poziomem wiedzy albo jej braku.

I to nie tylko w przychodni. W banku, w ZUSie, w pomocy społecznej.
Wszystko stoi na głowie.
W banku pracuje absolwent SGGW, w logistyce pani bez matury a w przychodni lekarz bez wytchnienia. Bo musi zarobić na kurs, na ratę mieszkania, na wakacje w Koszalinie.
Jak każdy z nas.
Wszyscy mamy dość. Dlatego nie jesteśmy w stanie się zjednoczyć. Jedynie gryźć się nawzajem. Za złote szekle. Za dukaty. Za mamonę.
A ona jest tam, gdzie jest władza.

I tu się koło zamyka.

Dziekuję za uwagę.

środa, 18 października 2017

Pan Kurski, TVP i nowych rządów ciąg dalszy. A raczej cyrku

Dawno mnie tu nie było. Nie mam czasu. Kończę następny etap mojego kształcenia. Szukam nowej pracy. Mam dom, dzieci i przygarnięte zwierzaki. Czasu za to mam mało. I coraz mniej cierpliwości do tego, co dzieje się w moim kraju.
Mam proste marzenia: żeby posłowie zaczęli rządzić krajem a nie dupami kobiet, aby zajęli się sprawą niskich płac, zniwelowaniem umów zleceń, aby zaczęli dbać o tkankę która ich utrzymuje. Rozdają pieniądze tych, którzy na nich nie głosowali. Rozdają pieniądze emerytom, którzy są obciążeniem dla budżetu, rozdają pieniądze tym, którzy mają dużo dzieci i małe dochody - czyli są obciążeniem dla budżetu, rozdają kościołowi, który do budżetu tego kraju nie dołożył nawet złotówki i jest ogromnym obciążeniem dla budżetu.
Widzicie tę logikę? Damy ciemnym masom to, co przynosi nam w zębach inteligencja pracująca, drobni przedsiębiorcy, wykształciuchy i ci, którzy nie liczą na niczyją pomoc i zasuwają ciężko całe życie. Elektorat nie ma takich problemów jak bezrobocie, elektorat wie, że za głos dostanie monetę. Elektorat ma w dupie to, że zabiorą mu za to część wolności i swobód. Po co elektoratowi wolność? Żeby mógł powiedzieć to co chce? Nie musi, wystarczy, ze sobie w domu pokrzyczy, żonę zleje za to, że życie ciężkie, psa skopie, że zasiłek za niski, na sąsiada doniesie, bo coś za dobrze mu się powodzi a przecież życie musi dawać jakieś drobne przyjemności. I taką przyjemnością jest duma z donosu a jeszcze większa radość, gdy ten donos coś wniesie: na przykład kontrolę skarbową u sąsiada albo grzywna z urzędu gminy. To jest dopiero radocha! Niech se sąsiad, wykształciuch jeden, co do kościoła, bezbożnik, nie chodzi, nie myśli, że jest lepszy! Bo że tak myśli to na sto procent! Przecież każdy wie co myśli inny.... jesteśmy Polakami, wiemy takie rzeczy.
I jeszcze w telewizji mówią, że doktorom źle! W dupach się poprzewracało! Za nasze podatki! - krzyczy bezrobotny. Ten, co podatku w życiu nie zapłacił. Bo przecież jak w szpitalu ostatnio wylądował to czekał na SORze siedem godzin! Ruszają się jak muchy w smole! Pracować nie umieją. I do tego, nieuki jedne, nie postawiły trafnie diagnozy! I byli niemili! A co to kogo obchodzi, że tyra szesnastą godzinę? jak się chciało być doktorem to trzeba robić a nie spać!
A w telewizji mówią, że te młode doktory to po Karaibach jeżdżą. I jeszcze im mało. Dziadostwo i tyle.
A ja sobie myślę tak: panie Kurski, pan już dawno przekroczył granice dobrego smaku. Przekroczył pan w ogóle wszelkie granice, również te bez smaku. Pana telewizja błąka się po torfowych bezdrożach populizmu i łgarstwa. To piękna droga, bo płaska, niżej już nie ma nic, bo to torfowiska. Wie pan co to torfowisko jest? To jest szalenie żyzny obiekt. Suchy, podpalony potrafi się tlić nawet rok. Ale jest też bardzo niebiezpieczny. Właśnie przez to, że potrafi się bardzo długo palić i bardzo trudno ugasić płonące torfy. Płomień potrafi spalić panie Kurski.
Niech mi pan zdradzi taką rzecz: młody lekarz ciężko zapierdziela i dostaje 1700 zł. Jakim prawem zagląda mu pan do portfela i ocenia, że nie może za te pieniądze kupić sobie kawioru? Bo co? Bo tylko pan może żreć kawior? A dlaczego nie może wziąć kredytu i na ten kredyt raz na pięc lat pojechać sobie na wakacje marzeń? Bo tylko pan może jeździć w ezgotyczne kraje? Po co pan grzebie ludziom w portfelach? Po co grzebie pan w ich zyciu osobistym? Jak Stalin, Goebbels, jak Wydział Propagadny i Agitacji w ZSRR? Ale sobie pan wzorce wybrał... a nie, to pan poseł Kaczyński wybrał, on te czasy doskonale pamięta, tzn. nie wiem czy dokładnie czasy stalinowskie, ale mając 67 lat jego młodość i dorosłość przypadła na czasy błogosławionej socjal-komuny. To jest, panie Kurski, słabe jak wywalanie śmieci do lasu, jak sikanie na trawniku w środku miasta, jak przywiązanie psa z daleka od ludzkich domostw i zostawienia go na pewną śmierć. Takie to jest słabe. I ja to widzę, ja wykształciuch. I widzą to inni, tylko się boją to powiedzieć.  Ze jest pan smutnym zwisającym. Nie warto takim jak pan podać nawet ręki.
I nawet jeśli te bzdury, które pokazuje TVP to nieprawda, bo ci ludzie ani nie jeżdżą masami i ciągle na egzotyczne wakacje ani nie jedzą kawioru (pan - żre, oni - jedzą - to ważna różnica).
Ale obrzucić błotem warto, bo zawsze coś się przyklei, nawet jak potem się oficjalnie przeprosi to zostaje taka mała plamka niepewności... a jeśli jeżdżą to im się w dupach przewraca.
Bo jeździć za granicę może tylko pracujący na umowę zlecenie robotnik z niepracującą żoną i siedmiorgniem dzieci! Bo to jest właśnie prawdziwy Polak i katolik. A nie jakiś lekarz, który za 10 lat będzie zarabiał 200 tysięcy rocznie.
A tak się zapytam na marginesie: ile zarabia pan Misiewicz, który maturę jedynie posiada? pewnie za chwilę będzie miał doktorat z obronności z uczelni pana Rydzyka, ale powiedzmy sobie szczerze: te ich magistry i doktoraty z Torunia są niewiele warte. Tyle ile pana telewizja i tamtejsze synekury (nie sądzę aby absolwenci dyrektora Rydzyka mogli liczyć na inne posady)
Mam nadzieję, że za dwa lata wyślemy was do więzienia. I zmienimy Polskę na lepsze.
Moje postulaty jako kandydata na posła byłyby takie:
-jesteśmy w unii to już w niej bądźmy
-organiczmy kadencje poselskie do dwóch (8 lat w rządzie to i tak długo)
-wprowadźmy takie same limity wolnych kwot od podatku na diety poselskie jak dla zwykłych ludzi a nie 36 tysięcy a dla reszty 8 tysięcy
-jeśli zostałeś posłem - nie wolno ci być ministrem ani nie wolno ci zasiadać w żadnych radach nadzorczych żadnych spółek - ani państwowych ani prywatnych, nie wolno ci prowadzić żadnych firm - nie masz na to czasu, ty masz siedzieć w sejmie i czytać projekty ustaw, konsultować się w ich sprawie i dobrze podejmować decyzje.
-maksymalna kwota jaką może zarabiać poseł nie powinna przekraczać dziesięciokrotności najniższej krajowej - jesteś posłem a nie bonzem finansowym, jak chcesz nabijać kabzę to idź do biznesu, tu jest rola społeczna a nie finansowa.
-w samorządach ograniczenie również do dwóch kadencji - im dłużej siedzą ci sami, tym bardziej się okopują i tworzą zwarty krąg zależności - być może są dobrzy włodarze, ale uważam, że zmiany są lepsze - zawsze świeże, inne spojrzenie daje więcej korzyści niż skostniały układ nie do rozwalenia
-instytucja prokuratorów - uważam, że powinna być interdyscyplinarna komisja, która będzie badać skargi na prokuratorów, sędziów i komorników - wybrana randomowo z pośród ludności polskiej, posiadającej wiecej niż 35 lat i mniej niż 70 lat, tylko i wyłącznie z wykształceniem wyższym magisterskim bądź wyżej. Tak, ja wiem, że niejeden po gimnazjum jest mądrzejszy od tego po studiach i spokojnie może skonstruować bombę atomową lub most na rzece Kwai, ale dziękuję, jak jest taki zdolny, to tym bardziej spokojnie studia skończy i może się załapać - sky is the limit
-obowiązek pracy dla osadzonych - więźniowie odbywają karę za popełnione złe czyny, zatem muszą pracować na swoje utrzymanie, nie ma, że leżą przez 20 lat i jedzą na koszt podatników - polskie zakłady produkcyjne powstające w oparciu o taką siłę roboczą będą konkurencyjne na rynku europejskim a i prywatne mogą zlecać prace do wykonania w więzieniach, sorki, jak ktoś narozrabiał to w nagrodę nie będzie leżał
-kara dożywocia dla pijanych kierowców którzy dopuścili się morderstwa za kierownicą, to samo dla myśliwych którzy strzelając do dzika zabiją człowieka
-gwałt jako przestępstwo ściagane z urzędu, wystarczy zgłosić się do lekarza i lekarz stwierdzi gwałt, wówczas powinna się uruchamiać machina policyjno-sądowa, kara za gwałt: 25 lat lub więcej - nie, nie interesuje mnie, że był pijany - jak nie umiesz pić to nie pij, nie interesuje mnie, że ona miała dekolt i mini - mój pies uwielbia mięso ale gdy mówię: nie wolno!- nie rusza, rozumie, zatem chyba mężczyzna jest mądrzejszy od psa? - no chyba, że jest inaczej
-nakaz natychmiastowej eksmisji dla męża/partnera-żony/partnerki znęcającego/znęcającej się nad rodziną - nie interesuje mnie, że jest właścicielem nieruchomości w której mieszka z rodziną - prawo nietykalności i wolności jest ponad prawem własności - sorry
-likwidacja klauzuli sumienia dla wszystkich zawodów - jeśli nie chcę czegoś robić - nie muszę, zmieniam zawód, pracę, życie, drodzy lekarze i farmaceuci, zbieranie malin też jest ważne i prolife, bo maliny są zdrowe
-zmiana programów nauczania w szkołach podstawowych - obowiązkowa matematyka z elementami finansów (każdy człowiek powinien umieć rozliczyć się z podatków, wiedzieć co to jest present value i future value, co to lichwa, pożyczka i kredyt hipoteczny, jak wybrać dobrą inwestycję i w jaki sposób powstaje inflacja) oraz prawdziwa biologia - skoro religii można się uczyć od zerówki do matury to biologii tym bardziej (też nie lubię biologii, ale skończyłam profil biol-chem i żyję)

Boszzz, mam wiele innych postulatów, ale już nie mam czasu ich wszystkich spisywać... może po obronie to zrobię. A przynajmniej po oddaniu pracy.

Darz bór!

PS. Aha, na koniec ważny komunikat do niejakiej Józefy Hrynkiewicz: droga pani Józefo, która proponujesz, aby młodzi lekarze wyjeżdżali z kraju, skoro im się w Polsce nie podoba - zamiast się tak kompromitować, spraw, aby wasi polscy na wskroś patrioci zaczęli szanować inne narody, bo jak polscy lekarze zawiną się do Norwegii, to leczyć nas będą babki i znachorki - naparem z jemioły i dymem z kościelnego kadzidła. Ja jestem jeszcze w miarę młoda i przeżyję, ale nie wiem jak z panią, bo już pani wiekowa i sama jemioła może nie pomóc. Młodym, pijanym i umięśnionym patriotom nie podobają się Hindusi, Rumuni, Ukraińcy, Czesi, Hiszpanie, Niemcy i w zasadzie wszyscy inni, więc jak tacy przyjadą nas leczyć lub studiować u nas medycynę i ktoś ich będzie bił to też pojadą do Norwegii... także ten... myślenie nie boli nawet w pani wieku. I na koniec: według mnie jest z pani taki socjolog jak z rybiej płetwy organki. Dziękuję za uwagę.

środa, 26 kwietnia 2017

Ona starsza on młodszy i psychologia rodem z pegeeru

Emmanuel Macron i jego stara żona... ból dupy i psychoanaliza rodem z obory. Polacy są świetni w ocenianiu innych, szczególnie, gdy wiedzą na jakiś temat niewiele lub wcale. Ta druga opcja jest zdecydowanie częściej występująca. Jesteśmy wszechwiedzący i uzurpujemy sobie prawo do obrzucania ludzi błotem.
Żona Macrona porzuciła dla niego męża i dzieci.  O laboga! gdyby to mąż porzucił Brigitte i zostawił ją samą z rodzicielstwem to świętego oburzenia by nie było! Bo to przecież normalne, że stary ramol, któremu już nie staje żeni się z młodą laską. Laska jest młodsza o 30 lat to dobrze, bo on ma pieniądze i mądrość a ona może urodzić mu dzieci. Chyba wnuki, ale pal licho nomenklaturę.
Oburzenie ludzi komentujących newsa na wp.pl przerosło mój stopień tolerancji głupoty. Jesteśmy zgnuśniałym, nietolerancyjnym, małostkowym i głupim narodem wypełnionym po brzegi stereotypami. Nie wypada, żeby stara baba brała się za młodego. Ale wypada aby stary dziad brał się za młódkę.
Nie wolno porzucić żonie męża i co gorsza zostawić go z dziećmi! Gdzieżby! To ona powinna zostać porzucona i tkwić w macierzyństwie po pachy, zalatana, zarobiona i wiecznie z pustym portfelem, bo przecież to dopuszczone i normalne, że były alimentów nie płaci albo płaci szczątkowe (i dobrze, żeby sobie baba kiecek nie kupowała, bo jeszcze jakiegoś nowy lepszy egzemplarz znajdzie i wówczas jakże to obcy chłop będzie jego dzieci wychowywał! Apage!).
Nie wolno pokochać młodszego, z jędrnym przyrodzeniem! Ale za to młodziutka nimfomaka może zadurzyć się w dziadzie z więdnącą męskością. To normalne i absolutnie dopuszczone.

A teraz prawdziwy obraz: jak wygląda często taki dziadek? Jest tłusty i zapuszczony mimo wielkiej kasy, brzuchol jest zwykle nieozdownym elementem obleśnego starca.
Jak natomiast wygląda starsza kobieta przy młodym mężczyźnie? ZAWSZE jest zadbana, szczupła, pięknie uczesana. Nie jest miotłą podczas gdy panowie towarzyszący zwiewnym sylfidom są zapoceni, z wysokim do potylicy czołem i równie wysokim cholesterolem.
Drogie panie! Nam, w każdym wieku "stanie". To my żyjemy dłużej, więc po jakie licho nam dużo starszy mąż??
Drodzy panowie, po pięćdziesiątne jędrność nie powróci, niestety.
To dla was są niezręczne reklamy o konarach w płomieniach. Nie dajecie rady bez... i dlatego my zaczynamy wybierać młodszych i jędrnych. Z taką różnicą, że mimo naszego wieku nadal jesteśmy szczupłe, zadbane i ... mamy piękne orgazmy.
A wy męczycie te nieszczęsne nastoletnie dziewoje, które po cichu muszą posiłkować się waszymi przystojnymi asystentami.
Porzućmy zatem archetyp polskiego na wskroś związku i zaakceptujmy fakt, że panowie są w gorszej sytuacji. Tylko robią dobrą minę do złej gry. I wmówili nam (i sobie przy okazji), że tak jest cudownie i tak ma być.
Otóż nie.
Jesteście w błędzie.
I te inteligentne to wiedzą i będą mówić o tym głośno. Przestajemy się was bać.
Teraz wasza kolej na strach.
Śpijcie czujnie, bo wasz stereotyp się kończy.
Archetyp odjeżdża do lamusa.
Brawo Brigitte! Brawo Madonna, Jennifer Lopez, moja babcia (dziadek był o 6 lat młodszy) i wszystkie odważne i piękne kobiety wybierające świeższy model!
Miłość jest kobietą i to jest nasz czas.
Nieważne ile będzie trwał taki związek, ale z pewnością będzie ognisty i piękny! I niezapomniany dla obu stron!
A wy wszyscy którzy piszecie niewybredne, durne komentarze idźcie się upić, bo jedynie to wam pozostało, zblazowani nieszczęśnicy. Wcale mi was nie żal! Do piekła!

piątek, 10 marca 2017

9 marca, po Dniu Kobiet...kobiety kobietom... ech...

.... dobrze, że to dziś a nie wczoraj - tak, mam takie dziwne zapędy, które w zasadzie nic nie zmieniają, ale poprawiają nastrój na chwilkę: przesunięcie wydarzenia nieodwracalnego na później.

Dziś zostałyśmy upokorzone. Wszystkie. Przez dwóch starych dziadów. Korwina Mikke i Kaczyńskiego.
I to nawet nie jest najważniejsze, że przez starych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeden to obrzydliwy dzieciorób, klasyczny brzydal, ledwo magister (uwaga! FILOZOFII, ha,ha,ha), uważający się za kogoś, kto pozjadał wszelkie rozumy. Biedy Korwin po filozofii nie wie, że jak coś się zje to to ląduje w brzuszku a nie w mózgu. U Korwina jest gdzie to upychać - bebech ma nie od parady, lustrzyca I stopnia.
Drugi to stary kawaler, żyjący tylko dla siebie - i działający tylko dla siebie, grający do jednej bramki - swojej.

Patrzę na dwóch starych dziadów poprzez kobiety, które otaczają ich wianuszkiem i spijają z ich ust każde słowo jak bezcenny życiodajny płyn.
Patrzę na kobiety drugiego planu zgromadzone wokół Jarosława i jest mi najzwyklej w świecie wstyd. Paskudne baby - tak, tak, przyjęłam retorykę pisu: walę co widzę: zaniedbane, upasione baby, niemyślące mimo jakichś pokończonych szkół, słuchające tego pokurcza z nabożeństwem w oczach. Pokurcz twierdzi, że wybór Tuska na szefa rady europy (głosy 1:27) to dowód na brak demokracji w Unii... To w takim razie jak przyjąć wygraną Pisu w Polsce, gdzie do wyborów poszło niecałe 50% ludzi z tego 37% wybrało miłościwie nam panujących? To też był przykład jawnego braku demokracji? Jarosław tak powiedział, więc z pewnością tak jest.
Jest ankieta na wp.pl z pytaniem czy Polska, stając w opozycji do polskiego kandydata ośmieszyła się. I cóż widzę? 19% twierdzi, że NIE! dziewiętnaście procent.... bardzo dużo... za dużo. 19% niemyślących, ale każdy z mózgiem. Boję się, bo idiota nie będzie się zastanawiał tylko zrobi, pójdzie z kamieniami na tych którzy myślą - jeśli Jarosław zawezwie. Mądry przemyśli i odłoży kamień, bo nie pójdzie walczyć z sąsiadem. Głupi natomiast... sami wiecie.

Drugi pajac: wydarzenie z Korwinem w brytyjskiej stacji telewizyjnej to żenada stulecia. Korwin powinien być dyscyplinarnie usunięty ze struktur Unii, Polski i zamknięty w wariatkowie. To jest zwykły dureń. Niestety, znowu widzę wokół durnia wianuszek kobiet, które deklarują, że on ma rację. Nawet modowa blogerka, ubierająca się u Louisa Vuitton jest jego gorącą zwolenniczką.
Jak świat mnie jeszcze zaskoczy? Jak bardzo nie potrafimy się, my kobiety, zjednoczyć.
W imię czego występujemy przeciwko sobie. W imię starych dziadów którym się udało wydrapać trochę władzy?
Dr Chazan, Dr Radziwiłł, Kaczyński, Jaki, Ziobro.... to stado jakichś zrytych nieudaczników, którzy jako dzieci dostawali w dupę od swoich matek, niestety za mało. A teraz dorwali się do władzy i biją na oślep. I HAVE A POWER! I tylko o to chodzi: o rząd dusz.
A Polska jest kobietą, demokracja jest kobietą. I wolność jest kobietą.
Nie powinnyśmy oddać im NIC.
Nawet cząstki tych kobiet.

Tylko jak to zrobić aby was zjednoczyć, baby?
 Boję się.


sobota, 25 lutego 2017

Wielki powrót z mega nabojem - pigułka "Dzień Po"

Dziś, po długiej nieobecności, nie bardzo Was zaskoczę.
Działo się tyle, że nie byłam w stanie oczerniać i rzucać kalumniami, bo zaprzepaściłabym ostatni semestr studiów. A tak  wilk syty, tylko owca poturbowana, psychicznie.
Owce zawsze mają przerąbane, gdyż barany rządzą.
I tak jest w przypadku pigułki Dzień po, którymi opychają się nastolatki - według księcia Radziwiłła. Książę pewnie za długo w pałacu siedział, na świat nosa nie  wyściubiał to i głupoty do książęcej głowy same powłaziły... z pałacowych, zakurzonych zakątków.
Ale nie to jest najgorsze, że książę jako lekarz i minister w jednym opowiada brednie.
Najgorsze są panie posłanki pisu. Nie, nie chodzi mi o wygląd chociaż tutaj teoria jest potwierdzona praktyką - panie nie są najświeższej urody. I nie chodzi o naturę, chodzi o porządnego fryzjera, manikurzystkę oraz dobry sklep z ubraniami. Tak jak moja ulubiona Krystyna lubuje się w szatach pod tytułem wór na ziemnioki tak reszta pań posłanek pisu chodzi albo do salonu, w którym ubiera się sam Kim Dzong Un, albo też odwiedza jakieś pozostałości po socjalistycznym systemie w miejscach bliżej mi nieznanych, może na przykład w takiej Hoszni Ordynackiej bądź w Starej Jedlance - nie wiem, nigdy tam nie byłam. I nie wybieram się w najbliższym czasie.
W każdym razie panie ubrane są bardzo źle i tak samo wyglądają. A ja chcę mieć zadbane i eleganckie posłanki a nie jak baby spod Grójca (przepraszam wszystkie mieszkanki okolic tego zakątka jabłczanego).
Panie posłanki, idąc śladem swoich posłów baranów, nie czytają i nie szukają. One powtarzają brednie księcia pana. Jak za sanacji.
I plotą, że dziewczynki łykają tabletki dzień po jak landrynki. Drogie owieczki, taka tabletka kosztuje koło stówy! Która nastolatka ma taki budżet na cały miesiąc? To jest wysokobudżetowa tabletka, więc nie opowiadajcie bzdur. To po pierwsze primo. A po drugie:
LUDZIE!!!!! UCZCIE SIĘ! CZYTAJCIE! ZGŁĘBIAJCIE WIEDZĘ!
TABLETKA "DZIEŃ PO" HAMUJE OWULACJĘ! CZYLI JAJECZKOWANIE!!! JAK COŚ JEST ZAHAMOWANE (PATRZ SAMOCHÓD, KTÓRY NIE JEDZIE) TO ZNACZY ŻE JAK JAJA NIE MA TO PLEMNIK MOŻE SOBIE TYLKO POSURFOWAĆ I JUŻ.
A jak już zawzięty plemnik dopadnie jaja, tabletka przeszkadza w jego zagnieżdżeniu. Takie zapłodnione jajo wygląda tak:




W pierwszej dobie to jest JEDNA KOMÓRKA, w drugiej - DWIE. Sam mózg ludzki składa się z MILIARDÓW KOMÓREK, zatem naszej JEDNEJ komóreczce jescze daleko do człowieka.
I nie jest to dziecko z rączkami i nóżkami. Z małym noskiem i pupcią. I mierzy 0,2 mm, około. Jedocześnie przypominam o statystyce, o której żadna z owiec w kościole ani w TVP1/TVP2 nie usłyszy: od 30 do 50% (!) zapłodnionych komórek jajowych w pierwszym trymestrze wyląduje na podpasce! W zupełnie naturalny sposób, tak, że kobieta nawet o tym nie wie. Duża część tych zapłodnionych komórek jajowych nie dotrwa do czwartej dobry. Bardo mi przykro księże proboszczu, to znaczy drogi książę ministrze. Przecież znasz te statystyki, jesteś lekarzem. No, chyba, że lekarzem ignorantem. Ale to już nie mój kłopot.
Jak widać, natura też nieźle sobie poczyna z poczęciami i NIC NIE MOŻECIE JEJ ZROBIĆ! Ha!
Obrazek pożyczyłam ze strony: https://parenting.pl/portal

Ludzie!!!! Uczcie się!!!

Tyle dzisiaj, bo mnie szlag trafi.