poniedziałek, 11 lipca 2016

Krystyno - diablico! Ale tłumacza dobrego nie macie!

Krystyno, kto ci wymyśla wpisy na FB?
Wiem! Masz na utrzymaniu wychowanka z zakładu psychiatrycznego. I jako kobieta skromna, doskonale ułożona, z Wojcieszowa, nigdy się tym nie chwaliłaś i chwalić nie będziesz.
Pozwalam sobie mówić do ciebie na ty, ponieważ tak samo zwracasz się do przewodniczącego Unii Europejskiej, ale z większym przekąsem i odrazą. Ja to robię ze współczuciem. Wiem też, że to z powodu kompleksów wsiowego pochodzenia. Rozumiem cię, mimo, że ja urodzona w Warszawie. Nie współczuję, wybacz, bo i tak wieś z chłopa nie wyjdzie, zatem po co?

Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie umiecie zatrudnić chociaż jednej kompetentnej osoby, a jedynie pomagacie a to swoim mężom, a to wujkom, a to jakimś braciom szwagra czyjegoś drugiego męża... taki nepotyzm, który wytykaliście PO i PSL-owi (co zresztą miało miejsce) wlecze się teraz i za wami. A mieliście tak nie robić. Tym bardziej, że pochodzicie w większości z takich zadupi jak Wojcieszów a tam, jak wiadomo, łatwiej o niepełnosprawnego umysłowo niż o specjalistę. Wiem, że bliższa ciału koszula, ale tu się ważą sprawy państwa, pozatrudniajcie sobie te swoje ciocie i narzeczonych na przykład w straży miejskiej - i tak jest bezużyteczna.

Ale już tłumacza to można w Polsce znaleźć dobrego. Bezpartyjnego.
Jak wyście, nieszczęśni, przetłumaczyli przemówienie Obamy? No naprawdę, mogliście nawet do mnie napisać, ja co prawda nie mam papierów biegłego, ale takie proste przemówienie szybciutko mogłabym przełożyć.
Tu chcę się, Krystyno, pochwalić znajomością języka angielskiego: znalazłam sobie w internecie kurs pt. "Financial Markets" prowadzony przez wykładowcę Uniwersytetu Yale, który to profesor jest jednocześnie laureatem nagrody Nobla. Notabene, polecam stronę: www.coursera.com - przegląd doskonałych wykładów najlepszych uniwersytetów świata.
Tak, tak, ja wiem, że tobie, kochana, Nobel nie kojarzy się z polską wierzbą, ani z polską historią, no i Nobel nie towarzyszył nam w odzyskiwaniu suwerenności, ale ekonomiści z nagrodą Nobla uczą wyśmienicie. Może nie tak dobrze, jak na KUL albo Uniwersytecie Karydała Wyszyńskiego, ale naprawdę dobrze.
Kurs taki trwa siedem tygodni, co tydzień są zaliczenia a na koniec egzamin online, przed kamerą. Certyfikat kosztuje 59 USD. Ja niestety nie mogę sobie na niego pozwolić, ale postanowiłam aplikować o zwolnienie z tej opłaty, opisałam - w języku lenguidż, jakie to dla mnie ważne i co mogę z tym dokumentem osiągnąć. Cała litania po angielsku. I wyobraź sobie, Krysia, że otrzymałam dotację na ten certyfikat! Będę jedyną osobą w Polsce, która taki posiada - jak na razie.
No i poproszono mnie abym dołączyła do międzynarodowej, międzyuczelnianej grupy tłumaczy - amatorów.
Także, gdyby coś - to ja wam przetłumaczę prawidłowo przemówienia obcych delegatów, żeby potem nie wprowadzać w błąd szerokiego elektoratu. Że niby Obama mówił przed wszystkim o obronności... no, jakby to powiedzieć... Krystyna, spójrzmy prawdzie w oczy: nie mówił. Z pewnością. Przesluchałam jego wystąpienie dwa razy i jak byk, upomniał prezydenta, że demokracja tak nie wygląda (znamienne: "I insist"). Zrobił to bardzo ładnie i oględnie, nie był to klasyczny, korporacyjny opierdol.

Chcę też zacytować coś mądrego, co powiedziała premier Beata, nie często jej się to zdarza, więc podkreślę. Powiedziała ważną rzecz: popatrz na pogrubiony tekst, bo ten poprzedzający jest jak tłumaczenie wystąpienia Obamy, kłamstwem:
 "Polska jest demokratycznym państwem prawa, w którym jest wolna prasa, są wolne media, wolność zgromadzeń, wolność słowa. To są wartości, o które Polacy upominali się i walczyli bardzo długo. I tych wartości nie pozwolimy sobie odebrać."

Nie pozwolimy, Krystyna. Dam ci dowód: Polska w tym roku na mistrzostwach lekkoatletycznych Europy zdobyła najwięcej złotych medali. Nigdy nie mieliśmy takich osiągnięć. Zobacz zatem: jak się zbierzemy, uprzemy, popracujemy... to dajemy radę. Dodatkowo sport nas jednoczy, stajemy się coraz silniejsi, Krysia.
Nie dacie nam rady.
Przykro mi.

niedziela, 10 lipca 2016

Dziś będzie o mojej matce...

Wiem, wiem, że to nie polityka, ale...  dla rozluźnienia gumy od majt opowiem wam historię z wczorajszego przedpołudnia.
Wypad na zakupy... na wieś. Dokładniej: do Sochaczewa. Moja rodzona siostra pół roku temu dostała prawo jazdy a teraz mój stary samochód - lepiej żeby doczochrała właśnie ten, niż całkiem nowy.
No i pojechałyśmy, nie do stolycy tylko w stronę przeciwną. W Sochaczewie mają centrum handlowe z Tesco i Carrefourem, Jyskiem i Obi na czele.
Siostra miała ćwiczyć jazdę wśród ludzi na średniej prowincji, ja pojechałam jako guru kierownicze, matka zaś - po białą farbę.
Nie zapytałyśmy matki jaka to ma być farba. I to był błąd.
Dojechałyśmy w całości, choć nie było łatwo, w pewnym momencie sama, jako pasażer zmieniałam biegi - wsteczny i piątkę - bo podobno nie chciały same...
Parkowania opisywać wam nie będę, wystarczy, że napiszę iż samochód bezczelnie zamiast do tyłu jeździł do przodu a w ogóle te miejsca do parkowania to są za wąskie, no chyba robione dla krasnali.
Na marginesie: z całego serca polecam centrum handlowe w Sochaczewie - ilość wolnego miejsca, nieliczna populacja kupujących - cudo po prostu!
Najpierw wykupiłyśmy pół zatowarowania Jyska i upchnęłyśmy to w Toyocie... yaris. Zmieściło się wszystko łącznie z elegancką kanapką do przedpokoju.
Potem: my do sklepów z butami, matka do Obi. Po farbę. W Deichmanie wybebeszyłyśmy pół sklepu, wybierając 6 par butów. Na to weszła nasza rodzicielka, z elegancką płócienną torbą wypełnioną tajemniczymi przedmiotami. Przez chwilę nawet zastanawiałam się gdzie ma tę farbę po którą przyjechała. Ubzdurałam sobie, że chodzi o wielką puchę farby do ścian. Nie byłam w tym odosobniona, bo siostra patrząc na wchodzącą matkę stwierdziła, że chyba nie było farby w Obi...
To co miało się za chwilę wydarzyć, przerosło mnie, siostrę i podejrzewam - panie obsługujące salon obuwniczy.
Rodzicielka postanowiła przymierzyć pantofle. Postawiła bawełniany worek na ławeczce do mierzenia butów i rozpoczęła szarpaninę z pudłami. W tym momencie torba z Obi elegancko fiknęła i pacnęła o posadzkę. Niczym nie zmartwiona Barbara przesunęła ją nogą i ... zobaczyłam białą smugę, najpierw cieńszą potem coraz grubszą aż matka przerażona syknęła szeptem: o jezu, farba! Złapała cieknący worek i wpychając mi go w ręcę wysyczała jeszcze: wynieś to! Ja, w szoku - jaka farba, skoro jej nie było - złapałam przesiąkającą torbę i wyskoczyłam z nią na dwór. Moje przyśpieszenie było na tyle odrzutowe, że zostawiłam za sobą tylko kilka białych kropelek. Postawiłam tobół na ziemi i zajrzałam do zaczarowanej torby a w niej...mnóstwo drobnych rupieci: przedłużacz, tubka z czymś, zestaw baterii, taśma malarska i opakowanie czegoś płaskiego - wszystko unurzane w białej mazi. Powiem tak: dobrze, że miałam chusteczki do nosa a wśród umazanych towarów były.... nasączone chusteczki do czyszczenia kokpitu samochodowego. I teraz posłuchajcie: polecam te chusteczki z całego, zalanego białą olejną farbą ftalową serca. Bo - dla waszej informacji - mamusia kupiła sobie litrową puszkę farby do metalu. Pokrywka od puszki, pod wpływem uderzenia o podłogę odpadła i zatopiła w swej zawartości nabyte dodatkowo przedmioty. Co się stało w sklepie? Rodzona mamusia, z wdziękiem rusałki, oświadczyła pani sprzedającej, że "tam się rozlało i lepiej to wytrzeć żeby się nie rozniosło po całym sklepie". W momencie, gdy spocona i umazana białą farbą weszłam do salonu, moja matka płaciła za wybrane szpilki a nieszczęsna sprzedawczyni, zdębiała, tarła mopem po olejnej... "A co to jest? to się zmyje wodą?" Pytanie skierowała do matki, która z wdziękiem odparła:"Wie pani, lepiej wziąć coś mocniejszego" Po czym zabrała torby i wyszła. Tyle dobrego, że zapłaciła za moje obuwie.
Uratowałam: pół puszki farby olejnej, przedłużacz , ale bez opakowania, taśma - bez kartonika, jakieś coś kwadratowe oraz baterie - w opakowaniu, ale wytarte genialnymi chusteczkami do kokpitu, które świetnie poradziły sobie z białą mazią. Zmyły również farbę z rąk.... i ze skórzanej torebki.
Straty: płócienna ekologiczna torba na zakupy i pół puszki farby olejnej, drugie pół przetrwało.

Na koniec, moja niczym nie przejęta mamusia, po nabyciu lodów w cukierni, stwierdziła: idę do spożywczego po cytryny. Z lodem? zapytałyśmy jednocześnie z siostrą. "Niech spróbują mnie wyrzucić, mam jeszcze pół puszki farby" i lekkim krokiem udała się w stronę Carrefoura.
Joanna Chmielewska to mało...

sobota, 9 lipca 2016

Obama - ta szelma, która śmie krytykować najlepszy rząd na świecie!

Ja wiem, że większość ludzi jest idiotami.
Wiem, że to dotyczy też Polaków.
Ale uważam, że jeszcze nie jest za późno, że można jeszcze coś zrobić - pod warunkiem, że pozwolimy się temu społeczeństwu rozwijać.
Z tym, że przy pisie rozwój jest absolutnie niemożliwy, gdyż oni pragną, aby tradycja była podstawą naszej egzystencji.
Przypominam sobie lekcje historii i włos mi się jeży: analfabetyzm, brak bieżącej wody a nawet studni z wodą zdatną do picia (ci, którzy mieli daleko strumienia, mieli przerąbane), spanie w jednej izbie z kozami, bose nogi - buty oszczędzamy na niedzielną wycieczkę do kościoła - czymś trzeba bogu zamydlić oczy, że świat jest piękny a nas stać na obuwie. I tak dalej, i tak dalej... aha: no i miejsce baby: w łożnicy i w kuchni. Oraz morda na kłódkę.

Posłuchajcie, jak już piszecie jakieś mądre inaczej zdania albo robicie "udostępnij" dla głupich memów, to zastanówcie się, czy nie robicie z siebie pośmiewiska. Bo to największy wstyd, jak ktoś czegoś nie rozumie i wrzuca bezmyślnie na swoją tablicę.
Wczoraj Duda dostał opierdol za Trybunał i antydemokratyczne zachowanie - o tym, jakie to groźne pisałam w poprzednim poście.
No i zaczęło się: a bo USA jak w innych krajach wprowadza tę swoją demokrację to tam same wojny. Drodzy debile, USA , jak wysyła gdzieś samoloty to nie po to, by tam wprowadzać demokrację, tylko pokój. POKÓJ! Nie demokrację, matoły.
Oczywiście to wersja oficjalna. A nieoficjalna - to taka, że tak się nakręca koniunkturę, ale nie tylko - drugi poziom tych pokojowych sił ma bardziej skomplikowane podłoże i nie mam zamiaru wam tego wyłuszczać, boście durnie. No i z jakością takiego pokoju różnie bywa, ale przecież nie dyskutujemy o pokoju tylko drzemy ryje na temat demokracji.
Przypomnę również, że w wielu krajach, w których ma miejsce interwencja zbrojna USA, występują siły zbrojne... polskie. W ramach współpracy z NATO wysyłamy swoją armię tam, gdzie USA widzi potrzebę. Więc gęby na kłódkę, że USA strzela - my też strzelamy.
Macierewicz w swej dobroci właśnie wysłał naszych chłopaków do Syrii! Wiecie o tym? Czy nie? Zatem, jak wrzucacie, durnoty, mema, że USA bombarduje Irak czy Syrię , to pamiętajcie, że Polacy też tam zrzucają bomby.
Następny gigaidiotyzm: w Ameryce, przez brak demokracji strzela się do ludzi jak do kaczek! Co tam się u nich wyprawia, niech najpierw u siebie zrobi porządek a potem nas poucza!
No dobrze, ale u nich właśnie przez tę cholerną demokrację, każdy wsiowy głupek może mieć w domu broń. Pomyślało o tym tępe mózgowie - czy nie? Czy przeczytało coś na profilu Krystynki i gotowe?
POKÓJ..... DEMOKRACJA....  - wygooglać i przeczytać definicje!

Od zawsze to się nazywa misje pokojowe. A nie misje demokratyczne.
Taki kraj muzułmański, po zrobieniu u nich porządku ze strzelaniem do ludzi, może sobie wprowadzić ustrój jaki chce: nie musi to być demokracja, może być na przykład autokracja, mogą sobie wybrać króla. I ten król będzie godnie i dobrze rządził. Bywali tacy.

Więc przestańcie pisać brednie i wymachiwać Obamie paluchami przed nosem.

Bo on przede wszystkim ma to w dupie.
Wystarczy jeden nalot dywanowy i z Polski zostaje kupka pyłu. Po drugie, powtarzam jeszcze raz: akurat tam demokracja jest w dobrej kondycji.
To, że w kraju zamieszkiwanym przez ponad 300 milionów ludzi, trafia się co jakiś czas kretyn strzelający do ludzi, to nie jest wina braku demokracji, tylko właśnie odwrotnie! Patałachy.
Jeśli mamy USA, gdzie poziom życia ludności - trzystumilionowej - jest wyższy, niż w biednej Polsce, to chyba łatwo skalkulować, że tam dostęp do broni, do informacji, jest dużo łatwiejszy niż u nas. Bo u nas wsiowego głupka nie stać na kałasznikowa, poza tym gdzie go kupi? W Biedronce? Na takie zakupy u nas trzeba mieć pozwolenie, tam, w niektórych stanach nie, albo bardzo prosto je otrzymać. To się nazywa demokracja, zakute łby.
Zatem , jeśli porównujemy wydarzenia typu strzelanina wśród cywilów wielkiego kraju z masą różnych ludzi, zjeżdżających tam z całego świata versus nasze zaściankowe podwórko, gdzie aby dostać pozwolenie na broń musisz przejść testy na zdrowy rozum, mieć szafę pancerną i spełniać setki różnych wymogów - to najpierw puknij się w łeb a potem... nic nie pisz, bo robisz z siebie pośmiewisko.

Tyle w temacie połajanek Obamy, że nie ma demokracji we własnym państwie, w odniesieniu do strzelaniny i misji "pokojowych".

Poproście swoich guru: Krystynkę Pawłowicz , Kurskiego i pozostałych pyskaczy, żeby zanim coś wam podrzucą - niech podrzucają coś z sensem, bo robią wałków z własnego elektoratu.
Pogodnego weekendu.
Chociaż... właściwie nie: niech wam pada na łby, może wypłucze głupotę.


piątek, 8 lipca 2016

Trybunał Konstytucyjny

słuchajcie, ja bardzo nie lubię naszego trybunału - ani starego ani nowego, bo żadnego dobrego wyroku jeszcze z mojej perspektywy ten organ nie uchwalił.
Sztandarowa sprawa - zabór mienia przez PO w postaci 49% kapitału w OFE - jedną piękną ustawą ukradli moje pieniądze a TK stwierdził, że to było w porządku, bo wpłacony z moich składek kapitał nie był mój. Koniec i kropka, dla mnie - to stado sędziów pracujących na rzecz rządu a nie obywateli. Nikt nie krzyczał - prości ludzie nie wiedzą o co chodzi z tym OFE a bogolom jak widac było wsio ryba. Trochę się pokotłowało, powstał nawet pozew zbiorowy, ale znając "niezawisłość" sądów pewnie wszystko zostało odrzucone. Albo umorzone, nie znam procedur.

Teraz skład się zmienił na bardziej pisowski - i to też jest dramat, ponieważ w Polsce teoretycznie jest trójpodział władzy: sądownicza (sądy i TK), ustawodawcza (sejm i senat) oraz wykonawcza (prezydent i rada ministrów). Gdyby to tak działało, to byłoby wspaniale. Ale nie działa. A teraz nie działa w trójnasób.
Nasuwają się dwa pytania: po co jest ten trójpodział i dlaczego teraz jest jeszcze gorzej.
Otóż, w ekonomii uczymy się o tym, że są dwie "centrale" rządzące polską ekonomią: jest rząd i jest Bank Cemtralny. I jeśli Bank Centralny, który odpowiada za pieniądz, nie może realizować wszystkich zachcianek rządu, który, aby mieć elektorat i zwolenników, obiecuje różne rzeczy a potem musi chociaż część ich zrealizować. Idealnie dla rządu byłoby, gdyby BC robił to, co rządowi jest potrzebne, ale nie może tak być, bo rząd uprawia też politykę - gdyby uprawiał tylko zarządzanie gospodarką to byłoby świetnie. Ale nie jest. Dlatego też dla równowagi BC jest instytucją niezależną i uprawia swoją politykę monetarną. Im bardziej uzależniony BC od rządu - tym słabsza waluta i sytuacja kraju na arenie międzynarodowej.
To samo mamy w rządzeniu. Nie może być tak, że ci którzy stanowią prawo, nadzorują jego wykonanie i jeszcze oceniają to wykonanie. Gdyby to działało, to w żadnej firmie nie musiałoby być żadnego managera ani kierownika - bo po co, skoro pracownik sam by sobie ustalał plan działania, sam go realizował i na koniec sam oceniał swoje postępy. Taki system się nie sprawdza - bo gdyby się sprawdzał nadzoru by nie było. W przypadku firmy - to jest mały pikuś, bo jakby co, to upadek takiej firmy to mała strata w skali kraju bądź świata. W przypadku państwa jest zupełnie inaczej. Państwo to obywatele: o różnych światopoglądach, celach, wierzeniach.... miliony różnych zdań i punktów widzenia. Dlatego posłów powinnyśmy mieć różnych: z różnych grup społecznych, różnych wyznań, orientacji - im więcej różnorodności tym lepszy ogląd sytuacji w skali makro.
Poza tym państwo jest trudną do zarządzania organizacją ze względu na wielkość i wartość majątku: pojawiają sie pokusy, by kierować pieniądze tu a nie tam, aby głosować za ustawą, która jest dobra dla jednych a zła dla innych. Są tysiące powodów, aby trzy różne ważne organizacje patrzyły sobie na ręce: aby uniknąć okradania państwa chociażby.
Albo aby ukrócić złe wykorzystanie zasobów w gospodarce.
Zatem jeśli jedna partia dzierży w swojej dłoni wszystko, to to jest bardzo złe, bardzo niebezpieczne.

Popatrzmy: PIS chce rozliczać PO za osiem lat rządów. Ale nic nie mówi o koalicjancie którym było znielubione przeze mnie PSL - bo wie, że ta partia jeszcze im się przyda. I z pewnością nie odmówi.

Nie mówi też o swoich dwóch latach. No bo przecież nie będzie sobie strzelało w kolano i samo sobie wystawiało złą ocenę. To byłoby bez sensu.

Podsumowując: jeśli okaże się, że rządzenie pisu jest złe, to nikt nie ma szansy tego zweryfikować ani choćby rozliczyć. Bo jak? "sam sobie będę obrazy kwitował?" - jak mawiał mąż, który był dyrektorem.

Teraz sądownictwo jest w łapach pisu, tak jak było w łapach po za czasów po. Było źle i jest źle. Ale teraz dodatkowo na czele banku centralnego stoi pan z pisu i na stanowiskach ministrów też stoją pisowcy - wszędzie pis, nie ma głosu rozsądku, nie ma przeciwwagi - a głosem rozsądku może być tylko i wyłącznie jakaś opozycja, jakakolwiek... albo jakiś neutralny organ - ale nie wyłoniony ze struktur rządzących - bo to znowu byłby pis.

I teraz, gdy pis jest przy wszystkich sterach, mamy sytuację rodem z PRLu, na który tak pis psioczy.

W PRL była tylko jedna słuszna partia i tylko ona miała głos. Tylko ona mówiła prawdę i tylko ona miała rację.
Jak było za czasów PZPR? Powiem wam: słabo było, aż trzeba było krwawych starć robotników z milicją żeby to wszystko obalić. I tak do końca się nie udało, bo ci najbardziej okopani i tłuści zostali, z PZPRowską przeszłością porobili wielkie kariery albo się uwłaszczyli na polskim, naszym wspólnym majątku - to dotyczy również braci Kaczyńskich.
Tak, tak.
Mam w dupie czy wam się to podoa czy nie, bo mnie ani po nie grzeje ani pis, według mnie jedni i drudzy napaśli brzuchy.
Ale pis mówi, że to atak opozycji. ja nie jestem opozycją, ja jestem głosem rozsądku i twierdzę: pisowcy też się napaśli w czasach przewrotu i zmian. A wy łykacie opowiastki, że to nieprawda. Poczytajcie dokładnie, poproście wujka google o szczegóły majątku panów Kaczyńskich, aferę FOZZ, historię spółki Srebrna i inne cuda - Kaczyński to stary cwaniak przy korycie, od ponad 5 tysięcy dni!
Zatem jeśli chcecie, aby nikt i nic nie było w stanie ich kontrolować ani rozliczać - tak jak PZRP, to klaszczcie.
Ale jeśli macie w głowie resztki oleju, to weźcie te 500 plus, podniesienie najniższej krajowej, 12 zł brutto za godzinę pracy, wcześniejsze emerytury a potem powiedzcie: sprawdzam. Bo jeśli nie powiecie sprawdzam to obudzicie się w Korei Kim Ir Sena i jego dżucze.

Właśnie dlatego trzeba być za tym, by nie ruszano resztek godności Trybunału, dlatego KOD krzyczy. Nie dlatego, że tam są świnie oderwane od koryta. Te prawdziwe świnie ciągle tam tkwią.

Żeby nie było za późno. Dwa razy tego kraju nie da się uratować.

czwartek, 7 lipca 2016

Uprasza się o wykładnię nomenklatury. A potem o wysłuchanie co mówi Biedroń

-Lewacki bełkot
-Lewak
-Patologia - w odniesieniu do przestępstw gospodarczych
-Patologia - w odniesieniu do pijaków, alkoholików i innych pasożytów społecznych, którzy rozmnażają się na nasz koszt
-Suweren - to określenie pojawiło się w wypowiedzi posłanki Krystynki w odniesieniu do PiS - proszę o konsultację czy to nie nadużycie
-Zdrajca polskich interesów
-Szmata - w odniesieniu do kogoś, kto nie podziela poglądów pis oraz w odniesieniu do flagi
-Świnie oderwane od koryta, można też wymienić kilka
-Bankster
-Targowica.

Dziś w końcu przeczytałam coś, co potwierdza mój punkt widzenia. Na onet.pl prezydent Biedroń mówi: "Kaczyński odrobił lekcje, których platforma nie odrobiła". Nauczył się, skubany na swoich błędach z 2008 roku, kiedy to przegrali sromotnie wybory.
Polecam wywiad: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/robert-biedron-w-programie-tomasz-lis-jaroslaw-kaczynski-mowi-ze-da-ludziom-500-zl/r6jg2h
Wiecie dlaczego wygrali i mają wielkie, trzydziestoprocentowe poparcie? Bo mówią do ludzi językiem korzyści: dostaniecie od nas 500 zł na dziecko, będziecie krócej pracować, podwyższymy najniższą krajową - damy, damy, damy - wam - ludziom dobrej roboty - język PRLu, który doskonale pamiętam z dziennika telewizyjnego. To działa. A wszystko okrasza mszą, klękaniem, bogobojnością - bardzo to popularne na prowincji. "Tak się ładnie modlił" - nie zapomnę jak jakaś pani mi referowała zachowanie Dudy. Z tym, że z tego modlenia pięknego nic nie wynika. Ale za to jaki pokaz i przedstawienie! Prowincja łyka jak pelikan cegłę.

A co robotnikowi, który pracuje od świtu do nocy, po marszach KOD-u w imieniu jakiegoś Trybunału Konstytucyjnego, (który notabene uznał, że moje pieniądze, składane w OFE z moich składek nie są moje?) i wyimaginowanej nic nie znaczącej wolności?
Słowo wolność to w tym momencie historii frazes, nic nieznaczące coś, bo ani pokolenie moich rodziców, ani ja, ani moje dzieci nie wiedzą co to jest niewola, wojna, kajdany. Prawdziwe kajdany.
Śmieszyły mnie akcje czytania Konstytucji... wiecie dlaczego? Bo cały elektorat pisu plus 50% społeczeństwa katolickiego nigdy nie przeczytało księgi na którą się powołują każdego dnia! 90% procent nie czytało ani Starego ani Nowego Testamentu! A KOD wyjeżdża z jakąś Konstytucją, postkomunistyczną zresztą, jak głosi pisokukiz. Przypominam: w Polsce komunizmu nie było nigdy.

Prezydent Biedroń powiedział też jedną ważną rzecz: PiS oddaje zwykłym ludziom godność... cholera, jest to prawda, choć w dużej części ci ludzie nie potrafią tego wykorzystać, bo nadal twierdzę, że masa beneficjentów programu 500 plus wywali te pieniądze na głupoty. Bo szkoła polska nie uczy jak gospodarować pieniędzmi, uczy za to jak zbudowany jest łańcuch aminokwasów.

PO, Nowoczesna, nawet moje Razem musi nauczyć się mówić do ludzi prostym językiem korzyści. Elektorat to nie Zarząd korporacji, do której przemawiają estymacje i kwantyfikacje.

PIS pokazuje zemstę a Polacy kochają się mścić, szczególnie, gdy zemsta dotyczy kogoś bogatszego (patrz dyskusja na temat progresywnych podatków - czyli podatków rosnących wraz z rosnącymi przychodami), mającego władzę (postawić Tuska przed Trybunał Stanu - za co? nie mam pojęcia, bo raczej nie za zabór naszych emerytur - tu też Kaczor przygotował majstersztyk robiąc dokładnie to samo, co PO: rozdam wasze zebrane w OFE pieniądze, dzieląc po równo i dając każdemu po trochu - czyli: zabiorę tym, co sobie już zebrali sporą sumkę zapieprzając ciężko i płacących grzecznie niebotycznie wysokie składki a dam wszystkim: i nierobom i tym co zarabiali ledwo, ledwo i tym co w ogóle nic nie robili bo żyją z zasiłków).
Ale rozdaje! Tłum prosty się cieszy - ha! bardzo dobrze bogolom! - tak jak w czasie rewolucji październikowej: chłopki nie wolno było zgwałcić, ale córkę bogacza - jak najbardziej. Panów się okradało w imię równości...Taką właśnie sprawiedliwość lubią prości ludzie: dowalić lepszemu albo bogatszemu. Mimo, że nie jest to sprawiedliwość, bo krzywdzi się tych, którzy robili więcej, starali się bardziej, albo mieli więcej szczęścia - karanie takich ludzi budzi emocje i poklask. To są właśnie świnie oderwane od koryta.
Jest jeszcze coś: uwierzyłabym nawet w dobrą wolę tych, co chcą oderwać świnie od koryta, gdyby nie jeden mały szczegół - te świnie, które teraz to krzyczą ciągle tam tkwią!
Popatrzmy: beton PSL-owski(jak zwykle siedzący cichutko, ale jak zajdzie potrzeba, to sprzeda skórę nawet diabłowi): Pawlak, Stefaniuk, Zych, SLD: Bańkowska, Iwiński, Kalemba (PSL), Żelichowski (PSL), Łybacka (SLD), Pawlak II i Sawicki (PSL) i znów SLD: Zbrzyzny, Tomaszewski, Wenderlich. Siedzą tam ponad 8 tysięcy dni!!! A trochę mniej czyli powyżej 5 tysięcy dni (!!!):  Śledzińska-Katarasińska, Sawicki, Kaczyński (PIS), Kasprzak, Polaczek (PIS), Radziszewska, Schetyna, Sobecka, Macierewicz i Jurgiel z PIS.
Zobaczcie, ilu cwaniaków z pisu siedzi przy tym korycie, na który teraz pluje. I zobaczcie tę bandyterkę, która siedzi tam z ramienia nieliczących się: PSL i SLD. To jest dramat tego kraju. Wiecznie te same ryje. Bo twarz, to można mieć jak się tam siedzi max. 2 kadencje, potem już jesteś ryjem, bo siedzisz przy korycie - no bardzo przepraszam za to nazewnictwo, ale pis sam je wprowadził do dyskusji.

I na koniec najlepsze:
DŻUCZE. Proszę sprawdzić bardzo dokładnie co oznacza słowo dżucze a potem popatrzeć na to, co się wyprawia w Polsce w tej chwili.
Nikt mi nie wmówi, że to nie jest dżucze. Bo jest. Owinięte w populistyczne hasełka pod tytułem: damy wam wszystko, tylko nie miejcie swojego zdania. I nie myślcie za dużo, kościół za was pomyśli. I suweren, he,he.



środa, 6 lipca 2016

Równe podatki dla wszystkich - najgłupsza głupota jaką udało mi się usłyszeć

Posłuchajcie ludzie.
Ja nie mam już zdrowia tłumaczyć tumanom, jak ważna jest mądra polityka podatkowa.
Ten, kto zarabia najniższą krajową nie może płacić takich samych podatków jak ten, który zarabia 20 tysięcy. Dlaczego?
A niby z jakiej racji? Przecież nie lubicie jak jest po równo. To skoro nie zarabiamy po równo to nie możemy być obciążani takim samym podatkiem. No bo jak tak? W jedną stronę działa a w drugą nie?
Oj, dzieci postsocjalistycznych rodziców, rozwijacie się ale tylko połowicznie, tak jak wam pasuje.
Posłuchajcie bajki o Kowalskim i Nowak
To, że Jan Kowalski zarabia 20 tysięcy złotych i powinien od tego płacić 48% podatku, to nie jest dla niego ani kara ani zgryzota.
Jak Kowalski, przy tej kwocie, ma szansę bardziej niż Anna Nowak zarabiająca 2 tysiące wspomóc swoimi podatkami rozwój szkolnictwa, wyposażenie szpitali, budowę dróg, teatry i muzea. Jan Kowalski może korzystać z tych instytucji tak samo jak Anna Kowalska, ale Anna z różnych powodów zarabia dużo mniej, zatem może wspomóc rozwój swojego kraju w mniejszym zakresie. Wiecie jak to się nazywa, głąby i tumany? Odpowiedzialność społeczna. Wy, dumni dwudziesto i trzydziestolatkowie gówno na ten temat wiecie, bo wasi rodzice zamiast was wychowywać w dumie i radości z wolnego kraju, zapieprzali i być może zapieprzają dalej na dwóch etatach albo prowadzą swoje firmy harując w nich po 20 godzin na dobę. Nic ich nie obchodzi i mają w dupie Polskę. No i szkoda bardzo, bo ta Polska daje im szanse rozwoju. Owszem daje też popalić, ale to tylko dzięki politykom.
Ludzie!
Pomyślcie racjonalnie: Kowalski teraz swoje dzieci wysyła do prywatnych szkół, ale... dowozi je jadąc państwowymi drogami i zasmradzając nasze wspólne powietrze. Co więcej, nawet jak leczy się w medicoverze, to przecież wiadomym jest, że medicover ma podpisane umowy z NFZ na różne usługi a to już idzie ze wspólnej kasy - nawet kasy pani Anny, której nie stać na medicover, ale się na pana Jana zrzuca tak samo jak my wszyscy płacący składki. Tak, tak, prywatna służba zdrowia ma się dobrze dzięki podpisanym kontraktom z NFZ, do których dorzuca swoją marżę i dzięki temu Jan ma laryngologa za tydzień a Anna za rok...
Jan Kowalski, jako obywatel światły lata z dziećmi po muzeach, aby dzieci rozwijały się doskonale i wiedziały więcej. Na muzea zrzuca się też pani Anna, chociaż z dziećmi tam nie chodzi, bo w weekendy musi uprać, uprasować i posprzątać... i może chwilkę odpocząć - wszak pani Ania nie ma sprzątaczki bo jej na nią nie stać, co więcej, na 3 bilety do muzeum też nie.
Panu Janowi z pewnością sprząta jakaś pani Janinka a ugotuje Pani Henia. I jest ok, ale pan Jan korzysta ze zrzutki pani Anny, która nie ma ani siły ani kasy na muzeum. Sprawiedliwe?

Wracamy do podatków: pan Jan zapłacił 9600 podatku - tak w uproszczeniu to ujmijmy, bo tak naprawdę zapłacił mniej, gdyż jeszcze są składki ZUS i kwota wolna, ale upraszczamy, aby pokazać mechanizm. Płaci 9.600 podatku, zostaje mu 10.400 zł.
Z tego spokojnie zrobi przez miesiąc zakupy (3.500 zł) i zapłaci ratę kredytu hipotecznego oraz rachunki ( powiedzmy - 1000+3000 zł). Janowi zostaje 2.900 zł które odkłada na wakacje i emeryturę, za 12 miesięcy będzie miał 34.800 oszczędności.
Co się dzieje z tymi pieniędzmi które wydał? Kupując różne produkty musicie wiedzieć, że płacimy podatek VAT od każdej kupionej rzeczy bądź usługi. Zatem Jan w kwocie wydanej 3.500 zł plus rachunki zapłacił podatek VAT, z tego podatku wyłączone są usługi bankowe, zatem hipoteka tego podatku nie zawiera. Ale być może zapłacił nowy podatek bankowy - taki ujemny bonus od pisu.
Zatem około 28% jego wypłaty jest wolne od VAT i innych obciążeń.

Teraz popatrzmy na profity pani Anny: Od dochodu 2 tysięcy płaci podatek 18%, czyli 360 zł, do dyspozycji zostaje 1.640 zł. Po zapłaceniu rachunków i raty kredytu (400 zł plus 1200 zł) pani Annie nic nie zostaje, tzn. zostaje jej 40 zł, za które kupuje chleb. Po zapłaceniu zobowiązań pani Ania może jeść też szczaw i lubaszki - tak radzą nam nasi posłowie z po bodajże: wybrani przez nas domorośli krezusi, którzy swoje poselskie diety mają nieopodatkowane a teraz jeszcze dali sobie podwyżki - tego nie grało nawet PO - wybraliście hołotę, która nas obiera z kasy jak jabłka ze skórki - a wy durnie klaszczecie i zapitalacie na nich z uśmiechem na ustach. Boście głupcy.

Ad rem: pani Ania, oprócz swoich 18% zapłaciła też podatki w swoich zobowiązaniach - bo tam też są obciążenia podatkowe - czyli podatek bankowy i podatek VAT. Całkowity dochód netto pani Anny został jeszcze w stu procentach obłożony podatkiem vat. Mimo, że pani Anna została z pustym portfelem. O odłożeniu na emeryturę bądź na wakacje nie ma co marzyć.

Pan Jan za to, mimo, że zapłacił dużo wyższy podatek, ma szansę i na wakacje i na odpoczynek w miejscach sponsorowanych przez niego samego i resztę społeczeństwa ( w tym panią Annę) i odłoży zapewne wdowi grosz na emeryturę ( z tych 34.800 zł jakie zaoszczędził przez 12 miesięcy). Co więcej: pamiętajmy, że pan Jan NIE WYDAŁ tych 34.800 zł, zatem od tych pieniędzy nie zapłacił podatku VAT - co miałoby miejsce, gdyby te pieniądze wydał a jak mówią pięknie ekonomiści - skonsumował).
Ale na tym nie koniec - pan Jan wrzucił to sobie na lokatę albo kupił obligacje i jeszcze zarobił, powiedzmy, 5% (pan Jan jest słaby z inwestowania, więc ma ile ma). Tu policzymy pięknie procent składany i wyjdzie nam (wg excela), że pan Jan zarobił 1.503,33 zł. Od zarobionej nadwyżki zapłaci pan Jan 10% od zysków kapitałowych - czyli zostanie mu na czysto 1.352,7 zł.
Zatem, w tym niedobrym, niesprawiedliwym systemie, gdzie pan Jan zapłacił 48% podatku i spokojnie przeżył rok, i odłożył, to jeszcze dodatkowo zarobił 1.352,7 zł.
A pani Anna nie.

Powtórzmy jeszcze raz: pan Jan i pani Anna - mimo, że w różnej wysokości - zrzucili się na szkoły publiczne, szpitale, muzea, teatry, drogi i naszych posłów. Każdy tyle, ile skala podatkowa mu kazała, z tym, że pani Anna nie była w muzeum ani w teatrze, nie korzysta też tak intensywnie z dróg jak podróżujący na wakacje i wożący samochodem osobowym dzieci do szkoły i na zakupy, i do kina, i do teatru, i gdzie tam jeszcze fantazja mu podpowiedziała. Pani Anna jeździ autobusem a w zasadzie chodzi na pieszo, bo bilety w Warszawie podrożały - w końcu w budżetówce średnia krajowa to 4.101 zł ...

Także, drogie głąby, zanim zaczniecie te swoje cienkie wywody na temat równych podatków dla wszystkich przeczytajcie mój wpis. A potem jeszcze raz.
I powiedzcie sobie jasno: jeśli płace są nierówne to dlaczego podatki mają być równe? Bo co? Bo podatki są jakoś lepsze niż dochody?

Mam nadzieję, że w tej sprawie jakaś lampka się zapaliła. Chociaż, jak czytam te dyskusyjne brednie, to po prostu chce mi się womitować - a prościej: rzygać.
Dobranoc państwu głuptactwu.

wtorek, 5 lipca 2016

Chamstwo posła Niesiołowskiego i działania pro-life

Co ma jedno do drugiego? Ano nic, ale zarówno jedno i jak i drugie przyczynia się do mojego dzisiejszego bulwersu.
W zasadzie sam Niesiołowski jest postacią, która - jak wielu polityków - wzbudza moją ogromną niechęć i wręcz odrazę. Jest paskudnym gnomem, teraz rodem z PO. Nie napiszę dlaczego go nie lubię bo to nie ma żadnego znaczenia.
Ale dziś na fronda.pl (trzeba czytać zeznania obydwu stron) przeczytałam o chamstwie tegoż posła. Przeczytałam dwa razy... no, nie wiem jak to napisać, ale oprócz stwierdzenia kilku faktów o ministrze Maciarewiczu, nie znalazłam tam takich wyrażeń jak: "a kto panią tu zapraszał? proszę się nie rządzić. To jest strona dla Polaków" - do posłanki ze "złego" obozu partii opozycyjnej, "szmaty", "babo weź się w końcu wygadaj", "lewackie , "Pani nie ma prawa tu swoich lewackich frustracji wylewać, pani myszko-agresorko".
Tak mówi pani poseł, rządzącej frakcji do innych posłów, do obywateli swojego kraju. Paskudnie, chamsko, obrzydliwie.
Pani doktor habilitowana z Uniwersytetu Warszwskiego.
Podejrzewam, że inni doktorzy wstydzą się takiej koleżanki "po dyplomie".
Ale fronda.pl grzmi! jak można powiedzieć: "Szantażuje samorządy i żąda od nich odczytywania apelu poległych w Smoleńsku. Przecież tam nikt nie poległ. To jest żądanie kłamstwa. Wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej do własnych celów politycznych jest podle. Macierewicz bredzi, i tak, jak kiedyś był głównym lustratorem, tak dzisiaj jest głównym smoleńszczykiem czy katastrofistą, nie wiem. Prędzej udowodni istnienie potwora z Loch Ness niż dwa wybuchy w Smoleńsku".
Cóż, można być zwolennikiem zamachu w samolocie bądź nie, ale Niesiołowski w swoim przemówieniu jest nawet zabawny. Nie obraża lewaków, homoseksualistów, niewierzących.
A pani Krystynka - jak zwykle obrzydliwie niezabawna. Wręcz histerycznie nadęta i zacietrzewiona. Nieładnie, pani Krystynko, nieładnie. Pan Niesiołowski rzuca faktami i jedzie personalnie po kimś, kto ma szansę na odszczekanie się, pani na swoim profilu na FB opisuje jakieś dzieje i  obraża społeczeństwo: mnie, moich rodziców i innych, którzy ciężko pracowali żeby pani mogła się habilitować i obijać na UW. Potem pisze pani, że homoseksualiści są prokreacyjnie bezużyteczni. To dokładnie tak jak pani - bezdzietna, stara panna.
Jest pani, jak większość kolegów z pisu - społecznie niebezpieczną jednostką. Nakręca pani spiralę nienawiści, buntuje pani ludzi wcale nie będąc lepszą. Fuj.
Druga para kaloszy to oszołomy ze sro-lajf. Ja już nie chcę się wdrażać w metodologię zdobycia pół miliona podpisów - w gabinetach świętych ginekologów a przede wszystkim po mszach niedzielnych, pod kościołami - połowa z tych ludzi nie do końca wiedziała, co podpisuje. Matka moja, bywalczyni tego przybytku kościelnego twierdzi, że u nas w parafii nie zbierali. A ksiądz żadnych orędzi w tym temacie nie wygłaszał. Tyle dobrego.
Chcę tu tylko uświadomić wam jedną rzecz: jeśli godzimy się na bestialstwo rodzenia dzieci przez dzieci zgwałcone, godzimy się na umieranie kobiet, które będąc w zagrożonej ciąży przypłacą za nią życiem, to jesteśmy śmierdzącymi hipokrytami. Decydując za kogoś, że ma urodzić niechciane dziecko - niechciane podwójnie - bo kobieta nie chce gwałtu - to chyba logiczne - a potem nie chce nosić w sobie zapłodnionej przez drania komórki. Co więcej, legitymizujemy poczynania drania i bandyty. Godzimy się na efekt końcowy tej traumy. Bandyta górą!
Jak zawsze w tym posranym kraju.
Jak widać w tym kraju można być ukaranym też podwójnie: być zgwałconym i zapłodnionym bez swojej zgody oraz w efekcie: do końca życia patrzeć na efekt tego gwałtu: dziecko.
Ktoś przemądry powie: można oddać do adopcji. Zaraz, zaraz. Po pierwsze człowiek urodzony to nie pies, którego oddajesz do schroniska a tam już ktoś go sobie upatrzy i ewentulnie zatrzyma. A kobieta to nie maszyna do rodzenia dzieci dla obcych. Chwila! Tak samo jak faceci mamy prawo powiedzieć: spierdalaj. Oczywiście wszędzie oprócz Salwadoru i Polski. Salwador - piękny, wysokorozwinięty kraj, który ma tak samo kobiety w dupie, jak w pięknej kościelnej Polsce.

Jestem matką dwóch córek. I powiem tak: każda głupia baba, która podpisała ten nędzny i podły projekt ma ode mnie w mordę. Zapraszam, jestem silna i spiorę każdego idiotę za haniebny podpis pod wyrokiem śmierci dla kobiet, być może dla mojej córki.
Bo to jest wyrok podpisany ewentualną ustawą.
Już teraz trudno wyegzekwować w posranej Polsce terminację ciąży z ciężko upośledzonym płodem. Potem ten płód będzie mógł się urodzić w chwale pana i żyć, często cierpiąc nieziemsko, kilka godzin, czasami dni. Pokurczone, zdeformowane ciałka będziemy ratować, waląc w to masę pieniędzy. W imię.. no właśnie. W imię czego? tego, że kościół uwielbia patrzeć na człowieka cierpiącego? Ale mnie nie interesuje, co lubi kościół, bo tam nie chodzę, nic tam nie zgubiłam, aby tam czegoś szukać. I żądam, aby ustawa brała pod uwagę również osoby, które nie bywają w mrocznych, dziwnie pachnących pomieszczeniach do ogłupiania narodu.
Co jeszcze chcecie usłyszeć w tym temacie, bydlęta, którzy podpisaliście się pod tym niecnym dokumentem? Chcecie usłyszeć jak zgwałcona matka odpowiada dzieciakowi na pytanie gdzie jest tata: "nie znam twojego ojca, zgwałcił mnie gdy miałam 17 lat"? I co ten dzieciak będzie czuł?
Jakim gównem ludzkim trzeba być aby zmuszać kogoś do takich sytuacji?
A wiecie co będzie najgorsze? Ten bydlak gwałciciel może pewnego dnia pokazać się w domu zgwałconej i ich dzieciaka i oświadczyć, że chce się pobawić w tatusia! I ta nieszczęsna kobieta będzie miała gówno do powiedzenia. Bo sądy kochają tatusiów, którzy bezmyślnie, bez pardonu, bez żadnych zahamować pojawiają się po piętnastu latach i mówią: oto ja! twój ojciec, teraz już chcę nim być, bo wcześniej miałem ważniejsze sprawy, albo teraz już dojrzałem. I kościół będzie klaskał: brawo, synu! nawróciłeś się! Jak Chazan - ten, co wyskrobał sobie spokojną emeryturkę a teraz się modli.
Widzidzie karykaturalność tej sytuacji? Widzicie ludzkie dramaty? Nie, bydlaki, wy tego nie widzicie, bo aby to zobaczyć, trzeba odsunąć sprzed oczu święte obrazki, proboszcza swojej parafii i księgę mądrości - nigdy nie czytaną. A to już za dużo roboty, bo czasu na modlitwę nie starczy.
Wiecie dlaczego nie wierzę w siłę modlitwy? Bo gdyby coś dawała, to ludzie klęczący byliby najmądrzejsi na ziemi, bo bóg obdarzałby ich mądrością. A tak się nie dzieje.
Kiedyś, pełne kościoły chłopstwa, którzy klęczeli przez ogromnymi figurami słuchali mszy po łacinie. Nie rozumiejąc ni w ząb. I wierząc te niezrozumiałe słowa.
Nic się nie zmieniło na przestrzeni wieków: ci którzy słuchają po polsku mszy, też nic z niej nie rozumieją. I nie zrozumieją, że podpisując się tępo pod takim projektem skazują innych na śmierć. Albo na stygmatyzację do końca życia. Albo robienie czegoś, czego ktoś nie chciał.
I na legitymizację gwałtów.
Pamiętajcie o tym, wy pół miliona głupich Polaczków, którzy chcą, aby inni robili to, co wam, głupim się podoba najbardziej. Idźcie oglądać Warsaw Shore albo Rolnik szuka żony. Albo poczytać farmazony posłanki Krystynki. To wasz poziom. Poziom mułu.