środa, 6 lipca 2016

Równe podatki dla wszystkich - najgłupsza głupota jaką udało mi się usłyszeć

Posłuchajcie ludzie.
Ja nie mam już zdrowia tłumaczyć tumanom, jak ważna jest mądra polityka podatkowa.
Ten, kto zarabia najniższą krajową nie może płacić takich samych podatków jak ten, który zarabia 20 tysięcy. Dlaczego?
A niby z jakiej racji? Przecież nie lubicie jak jest po równo. To skoro nie zarabiamy po równo to nie możemy być obciążani takim samym podatkiem. No bo jak tak? W jedną stronę działa a w drugą nie?
Oj, dzieci postsocjalistycznych rodziców, rozwijacie się ale tylko połowicznie, tak jak wam pasuje.
Posłuchajcie bajki o Kowalskim i Nowak
To, że Jan Kowalski zarabia 20 tysięcy złotych i powinien od tego płacić 48% podatku, to nie jest dla niego ani kara ani zgryzota.
Jak Kowalski, przy tej kwocie, ma szansę bardziej niż Anna Nowak zarabiająca 2 tysiące wspomóc swoimi podatkami rozwój szkolnictwa, wyposażenie szpitali, budowę dróg, teatry i muzea. Jan Kowalski może korzystać z tych instytucji tak samo jak Anna Kowalska, ale Anna z różnych powodów zarabia dużo mniej, zatem może wspomóc rozwój swojego kraju w mniejszym zakresie. Wiecie jak to się nazywa, głąby i tumany? Odpowiedzialność społeczna. Wy, dumni dwudziesto i trzydziestolatkowie gówno na ten temat wiecie, bo wasi rodzice zamiast was wychowywać w dumie i radości z wolnego kraju, zapieprzali i być może zapieprzają dalej na dwóch etatach albo prowadzą swoje firmy harując w nich po 20 godzin na dobę. Nic ich nie obchodzi i mają w dupie Polskę. No i szkoda bardzo, bo ta Polska daje im szanse rozwoju. Owszem daje też popalić, ale to tylko dzięki politykom.
Ludzie!
Pomyślcie racjonalnie: Kowalski teraz swoje dzieci wysyła do prywatnych szkół, ale... dowozi je jadąc państwowymi drogami i zasmradzając nasze wspólne powietrze. Co więcej, nawet jak leczy się w medicoverze, to przecież wiadomym jest, że medicover ma podpisane umowy z NFZ na różne usługi a to już idzie ze wspólnej kasy - nawet kasy pani Anny, której nie stać na medicover, ale się na pana Jana zrzuca tak samo jak my wszyscy płacący składki. Tak, tak, prywatna służba zdrowia ma się dobrze dzięki podpisanym kontraktom z NFZ, do których dorzuca swoją marżę i dzięki temu Jan ma laryngologa za tydzień a Anna za rok...
Jan Kowalski, jako obywatel światły lata z dziećmi po muzeach, aby dzieci rozwijały się doskonale i wiedziały więcej. Na muzea zrzuca się też pani Anna, chociaż z dziećmi tam nie chodzi, bo w weekendy musi uprać, uprasować i posprzątać... i może chwilkę odpocząć - wszak pani Ania nie ma sprzątaczki bo jej na nią nie stać, co więcej, na 3 bilety do muzeum też nie.
Panu Janowi z pewnością sprząta jakaś pani Janinka a ugotuje Pani Henia. I jest ok, ale pan Jan korzysta ze zrzutki pani Anny, która nie ma ani siły ani kasy na muzeum. Sprawiedliwe?

Wracamy do podatków: pan Jan zapłacił 9600 podatku - tak w uproszczeniu to ujmijmy, bo tak naprawdę zapłacił mniej, gdyż jeszcze są składki ZUS i kwota wolna, ale upraszczamy, aby pokazać mechanizm. Płaci 9.600 podatku, zostaje mu 10.400 zł.
Z tego spokojnie zrobi przez miesiąc zakupy (3.500 zł) i zapłaci ratę kredytu hipotecznego oraz rachunki ( powiedzmy - 1000+3000 zł). Janowi zostaje 2.900 zł które odkłada na wakacje i emeryturę, za 12 miesięcy będzie miał 34.800 oszczędności.
Co się dzieje z tymi pieniędzmi które wydał? Kupując różne produkty musicie wiedzieć, że płacimy podatek VAT od każdej kupionej rzeczy bądź usługi. Zatem Jan w kwocie wydanej 3.500 zł plus rachunki zapłacił podatek VAT, z tego podatku wyłączone są usługi bankowe, zatem hipoteka tego podatku nie zawiera. Ale być może zapłacił nowy podatek bankowy - taki ujemny bonus od pisu.
Zatem około 28% jego wypłaty jest wolne od VAT i innych obciążeń.

Teraz popatrzmy na profity pani Anny: Od dochodu 2 tysięcy płaci podatek 18%, czyli 360 zł, do dyspozycji zostaje 1.640 zł. Po zapłaceniu rachunków i raty kredytu (400 zł plus 1200 zł) pani Annie nic nie zostaje, tzn. zostaje jej 40 zł, za które kupuje chleb. Po zapłaceniu zobowiązań pani Ania może jeść też szczaw i lubaszki - tak radzą nam nasi posłowie z po bodajże: wybrani przez nas domorośli krezusi, którzy swoje poselskie diety mają nieopodatkowane a teraz jeszcze dali sobie podwyżki - tego nie grało nawet PO - wybraliście hołotę, która nas obiera z kasy jak jabłka ze skórki - a wy durnie klaszczecie i zapitalacie na nich z uśmiechem na ustach. Boście głupcy.

Ad rem: pani Ania, oprócz swoich 18% zapłaciła też podatki w swoich zobowiązaniach - bo tam też są obciążenia podatkowe - czyli podatek bankowy i podatek VAT. Całkowity dochód netto pani Anny został jeszcze w stu procentach obłożony podatkiem vat. Mimo, że pani Anna została z pustym portfelem. O odłożeniu na emeryturę bądź na wakacje nie ma co marzyć.

Pan Jan za to, mimo, że zapłacił dużo wyższy podatek, ma szansę i na wakacje i na odpoczynek w miejscach sponsorowanych przez niego samego i resztę społeczeństwa ( w tym panią Annę) i odłoży zapewne wdowi grosz na emeryturę ( z tych 34.800 zł jakie zaoszczędził przez 12 miesięcy). Co więcej: pamiętajmy, że pan Jan NIE WYDAŁ tych 34.800 zł, zatem od tych pieniędzy nie zapłacił podatku VAT - co miałoby miejsce, gdyby te pieniądze wydał a jak mówią pięknie ekonomiści - skonsumował).
Ale na tym nie koniec - pan Jan wrzucił to sobie na lokatę albo kupił obligacje i jeszcze zarobił, powiedzmy, 5% (pan Jan jest słaby z inwestowania, więc ma ile ma). Tu policzymy pięknie procent składany i wyjdzie nam (wg excela), że pan Jan zarobił 1.503,33 zł. Od zarobionej nadwyżki zapłaci pan Jan 10% od zysków kapitałowych - czyli zostanie mu na czysto 1.352,7 zł.
Zatem, w tym niedobrym, niesprawiedliwym systemie, gdzie pan Jan zapłacił 48% podatku i spokojnie przeżył rok, i odłożył, to jeszcze dodatkowo zarobił 1.352,7 zł.
A pani Anna nie.

Powtórzmy jeszcze raz: pan Jan i pani Anna - mimo, że w różnej wysokości - zrzucili się na szkoły publiczne, szpitale, muzea, teatry, drogi i naszych posłów. Każdy tyle, ile skala podatkowa mu kazała, z tym, że pani Anna nie była w muzeum ani w teatrze, nie korzysta też tak intensywnie z dróg jak podróżujący na wakacje i wożący samochodem osobowym dzieci do szkoły i na zakupy, i do kina, i do teatru, i gdzie tam jeszcze fantazja mu podpowiedziała. Pani Anna jeździ autobusem a w zasadzie chodzi na pieszo, bo bilety w Warszawie podrożały - w końcu w budżetówce średnia krajowa to 4.101 zł ...

Także, drogie głąby, zanim zaczniecie te swoje cienkie wywody na temat równych podatków dla wszystkich przeczytajcie mój wpis. A potem jeszcze raz.
I powiedzcie sobie jasno: jeśli płace są nierówne to dlaczego podatki mają być równe? Bo co? Bo podatki są jakoś lepsze niż dochody?

Mam nadzieję, że w tej sprawie jakaś lampka się zapaliła. Chociaż, jak czytam te dyskusyjne brednie, to po prostu chce mi się womitować - a prościej: rzygać.
Dobranoc państwu głuptactwu.

wtorek, 5 lipca 2016

Chamstwo posła Niesiołowskiego i działania pro-life

Co ma jedno do drugiego? Ano nic, ale zarówno jedno i jak i drugie przyczynia się do mojego dzisiejszego bulwersu.
W zasadzie sam Niesiołowski jest postacią, która - jak wielu polityków - wzbudza moją ogromną niechęć i wręcz odrazę. Jest paskudnym gnomem, teraz rodem z PO. Nie napiszę dlaczego go nie lubię bo to nie ma żadnego znaczenia.
Ale dziś na fronda.pl (trzeba czytać zeznania obydwu stron) przeczytałam o chamstwie tegoż posła. Przeczytałam dwa razy... no, nie wiem jak to napisać, ale oprócz stwierdzenia kilku faktów o ministrze Maciarewiczu, nie znalazłam tam takich wyrażeń jak: "a kto panią tu zapraszał? proszę się nie rządzić. To jest strona dla Polaków" - do posłanki ze "złego" obozu partii opozycyjnej, "szmaty", "babo weź się w końcu wygadaj", "lewackie , "Pani nie ma prawa tu swoich lewackich frustracji wylewać, pani myszko-agresorko".
Tak mówi pani poseł, rządzącej frakcji do innych posłów, do obywateli swojego kraju. Paskudnie, chamsko, obrzydliwie.
Pani doktor habilitowana z Uniwersytetu Warszwskiego.
Podejrzewam, że inni doktorzy wstydzą się takiej koleżanki "po dyplomie".
Ale fronda.pl grzmi! jak można powiedzieć: "Szantażuje samorządy i żąda od nich odczytywania apelu poległych w Smoleńsku. Przecież tam nikt nie poległ. To jest żądanie kłamstwa. Wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej do własnych celów politycznych jest podle. Macierewicz bredzi, i tak, jak kiedyś był głównym lustratorem, tak dzisiaj jest głównym smoleńszczykiem czy katastrofistą, nie wiem. Prędzej udowodni istnienie potwora z Loch Ness niż dwa wybuchy w Smoleńsku".
Cóż, można być zwolennikiem zamachu w samolocie bądź nie, ale Niesiołowski w swoim przemówieniu jest nawet zabawny. Nie obraża lewaków, homoseksualistów, niewierzących.
A pani Krystynka - jak zwykle obrzydliwie niezabawna. Wręcz histerycznie nadęta i zacietrzewiona. Nieładnie, pani Krystynko, nieładnie. Pan Niesiołowski rzuca faktami i jedzie personalnie po kimś, kto ma szansę na odszczekanie się, pani na swoim profilu na FB opisuje jakieś dzieje i  obraża społeczeństwo: mnie, moich rodziców i innych, którzy ciężko pracowali żeby pani mogła się habilitować i obijać na UW. Potem pisze pani, że homoseksualiści są prokreacyjnie bezużyteczni. To dokładnie tak jak pani - bezdzietna, stara panna.
Jest pani, jak większość kolegów z pisu - społecznie niebezpieczną jednostką. Nakręca pani spiralę nienawiści, buntuje pani ludzi wcale nie będąc lepszą. Fuj.
Druga para kaloszy to oszołomy ze sro-lajf. Ja już nie chcę się wdrażać w metodologię zdobycia pół miliona podpisów - w gabinetach świętych ginekologów a przede wszystkim po mszach niedzielnych, pod kościołami - połowa z tych ludzi nie do końca wiedziała, co podpisuje. Matka moja, bywalczyni tego przybytku kościelnego twierdzi, że u nas w parafii nie zbierali. A ksiądz żadnych orędzi w tym temacie nie wygłaszał. Tyle dobrego.
Chcę tu tylko uświadomić wam jedną rzecz: jeśli godzimy się na bestialstwo rodzenia dzieci przez dzieci zgwałcone, godzimy się na umieranie kobiet, które będąc w zagrożonej ciąży przypłacą za nią życiem, to jesteśmy śmierdzącymi hipokrytami. Decydując za kogoś, że ma urodzić niechciane dziecko - niechciane podwójnie - bo kobieta nie chce gwałtu - to chyba logiczne - a potem nie chce nosić w sobie zapłodnionej przez drania komórki. Co więcej, legitymizujemy poczynania drania i bandyty. Godzimy się na efekt końcowy tej traumy. Bandyta górą!
Jak zawsze w tym posranym kraju.
Jak widać w tym kraju można być ukaranym też podwójnie: być zgwałconym i zapłodnionym bez swojej zgody oraz w efekcie: do końca życia patrzeć na efekt tego gwałtu: dziecko.
Ktoś przemądry powie: można oddać do adopcji. Zaraz, zaraz. Po pierwsze człowiek urodzony to nie pies, którego oddajesz do schroniska a tam już ktoś go sobie upatrzy i ewentulnie zatrzyma. A kobieta to nie maszyna do rodzenia dzieci dla obcych. Chwila! Tak samo jak faceci mamy prawo powiedzieć: spierdalaj. Oczywiście wszędzie oprócz Salwadoru i Polski. Salwador - piękny, wysokorozwinięty kraj, który ma tak samo kobiety w dupie, jak w pięknej kościelnej Polsce.

Jestem matką dwóch córek. I powiem tak: każda głupia baba, która podpisała ten nędzny i podły projekt ma ode mnie w mordę. Zapraszam, jestem silna i spiorę każdego idiotę za haniebny podpis pod wyrokiem śmierci dla kobiet, być może dla mojej córki.
Bo to jest wyrok podpisany ewentualną ustawą.
Już teraz trudno wyegzekwować w posranej Polsce terminację ciąży z ciężko upośledzonym płodem. Potem ten płód będzie mógł się urodzić w chwale pana i żyć, często cierpiąc nieziemsko, kilka godzin, czasami dni. Pokurczone, zdeformowane ciałka będziemy ratować, waląc w to masę pieniędzy. W imię.. no właśnie. W imię czego? tego, że kościół uwielbia patrzeć na człowieka cierpiącego? Ale mnie nie interesuje, co lubi kościół, bo tam nie chodzę, nic tam nie zgubiłam, aby tam czegoś szukać. I żądam, aby ustawa brała pod uwagę również osoby, które nie bywają w mrocznych, dziwnie pachnących pomieszczeniach do ogłupiania narodu.
Co jeszcze chcecie usłyszeć w tym temacie, bydlęta, którzy podpisaliście się pod tym niecnym dokumentem? Chcecie usłyszeć jak zgwałcona matka odpowiada dzieciakowi na pytanie gdzie jest tata: "nie znam twojego ojca, zgwałcił mnie gdy miałam 17 lat"? I co ten dzieciak będzie czuł?
Jakim gównem ludzkim trzeba być aby zmuszać kogoś do takich sytuacji?
A wiecie co będzie najgorsze? Ten bydlak gwałciciel może pewnego dnia pokazać się w domu zgwałconej i ich dzieciaka i oświadczyć, że chce się pobawić w tatusia! I ta nieszczęsna kobieta będzie miała gówno do powiedzenia. Bo sądy kochają tatusiów, którzy bezmyślnie, bez pardonu, bez żadnych zahamować pojawiają się po piętnastu latach i mówią: oto ja! twój ojciec, teraz już chcę nim być, bo wcześniej miałem ważniejsze sprawy, albo teraz już dojrzałem. I kościół będzie klaskał: brawo, synu! nawróciłeś się! Jak Chazan - ten, co wyskrobał sobie spokojną emeryturkę a teraz się modli.
Widzidzie karykaturalność tej sytuacji? Widzicie ludzkie dramaty? Nie, bydlaki, wy tego nie widzicie, bo aby to zobaczyć, trzeba odsunąć sprzed oczu święte obrazki, proboszcza swojej parafii i księgę mądrości - nigdy nie czytaną. A to już za dużo roboty, bo czasu na modlitwę nie starczy.
Wiecie dlaczego nie wierzę w siłę modlitwy? Bo gdyby coś dawała, to ludzie klęczący byliby najmądrzejsi na ziemi, bo bóg obdarzałby ich mądrością. A tak się nie dzieje.
Kiedyś, pełne kościoły chłopstwa, którzy klęczeli przez ogromnymi figurami słuchali mszy po łacinie. Nie rozumiejąc ni w ząb. I wierząc te niezrozumiałe słowa.
Nic się nie zmieniło na przestrzeni wieków: ci którzy słuchają po polsku mszy, też nic z niej nie rozumieją. I nie zrozumieją, że podpisując się tępo pod takim projektem skazują innych na śmierć. Albo na stygmatyzację do końca życia. Albo robienie czegoś, czego ktoś nie chciał.
I na legitymizację gwałtów.
Pamiętajcie o tym, wy pół miliona głupich Polaczków, którzy chcą, aby inni robili to, co wam, głupim się podoba najbardziej. Idźcie oglądać Warsaw Shore albo Rolnik szuka żony. Albo poczytać farmazony posłanki Krystynki. To wasz poziom. Poziom mułu.

niedziela, 3 lipca 2016

Janusz Korwin Mikke - socjalistyczny Liroy

Jedyny plus: wrzucając w goole imię Janusz na pierwszym miejscu podpowiadacz napisał: "Korczak". O pochwało mądrości! Sama radość, że nie ten dureń Korwin.
Dziś przedstawię mój prywatny portret tego obrzydliwego człowieka, stworzyłam go oczywiście na bazie mojej wyjątkowej niechęci do tej postaci.
Przede wszystkim jest dla mnie odrażający fizycznie. Jest stary i obleśny. Mój ojciec jest od niego młodszy o zaledwie 4 lata a wygląda o niebo lepiej - mimo lekkiej tuszy oraz sztucznej szczęki. Jednakże ojciec jest przystojnym starszym panem - nie nosi muchy ani koszuli, na co dzień chadza w koszulkach polo i bluzach. Łysieje. I wygląda doskonale jak na swój wiek.
Mikke jest obleśny: swoją sztuczną szczękę zamawiał chyba w powiatowym domu spokojnej starości, tam pewnie rozdają używane. Mucha nie pomaga, wręcz wzmaga karykaturalność postaci starszego pyskatego dziadka w białej koszuli i - o zgrozo - trzyczęściowym garniturze. Nie wiem kiedy wyszły z mody kamizelki pod marynarkę, ale zdecydowanie bliżej niż dalej zakończenia II wojny światowej. No, cały outfit pana Mikke jest delikatnie ujmując: passe.

Dlaczego o nim piszę? Bo nie mogę ścierpieć jego kołtuństwa i niespójności umysłowej.
Pan skończył po wielu perypetiach filozofię na UW, w latach, kiedy nie było mnie na świecie. I to nie o to chodzi, że było to dawno temu. Chodzi o to, że ten dziad socjalizmowi zawdzięcza bezpłatne wykształcenie a teraz drze mordę że wszystko powinno być płatne, z uczelniami na czele. Jest to tak samo wiarygodne jak opowiadanie Dominiki Kulczyk-Lubomirskiej o biedzie i niedostatku życia codziennego.
Człowiek, który przez lata korzystał ze statusu studenta (zniżki na komunikację chociażby) teraz opowiada farmazony o płatnej nauce. Rozbawił mnie fakt, że wiele lat był członkiem Związku Młodzieży Socjalistycznej. Ha,ha,ha! Wegetarianin opowiadający o smaku pieczonego kurczaka.
To dopiero kapitalista pełną gębą! Działacz socjalistyczny szczeka o płatnej służbie zdrowia, podczas gdy katary i kaca leczył za darmola w czasach Stalina. Dobre sobie.
Ciekawe, skąd miał pierwsze mieszkanie, niewątpliwie zarobił na swojej publicstyce i kupił je za gotówkę.... akurat.
W zasadzie nie byłabym się czepiała najdurniejszego polskiego europosła, gdyby nie fakt, że ten cudak reprezentuje też mój kraj na forum europejskim. Jego zachowanie i wypowiedzi wołają o pomstę do nieba. Jest chamem godnym Krystynki Pawłowicz i jej pobratymców z obozu rządzącego. Gawiedzi, prostemu ludowi podoba się taki styl. "Bo mówi co myśli".
Bycie szczerym nie musi oznaczać bycia chamem. Można powiedzieć: "jebie ci z gęby" ale można też tak: "zainwestuj w dobrą pastę do zębów i zmień dentystę" - oznacza to samo, ale jakże inaczej powiedziane, prawda? Tylko, że gawiedź tarza się ze śmiechu jak słyszy o jebaniu i gębie.
Dobre wychowanie w Polsce made in PIS też jest passe - jak trzyczęściowych garniturek staruszka Korwina.
Czytam status partii jegomościa Janusza i cóż widzę - "wartości chrześcijańskie" (stąd to dziesięcioro dzieci?). Czyli jakie wartości? wiara w boga i brak szacunku do drugiego człowieka? traktowanie kobiet przedmiotowo? ksiądz ważniejszy niż zwykły człowiek? najpierw modlitwa a potem lanie dzieci? msza w niedzielę a potem rozwód? Czy jakieś inne te wartości bo mnie się chyba tak kojarzą i nawet w pana wykonaniu. Co dalej w tym steku: "istnieje dobro obiektywne" - czyli jakie? wyznaczone przez stetryczałego lowelasa z dziesiątką dzieci? czy papieża? czy kogo to dobro obiekywne? dla mnie dobro obiektywne to oksymoron i już.
Brniemy: "ważniesze są środki niż cele" Ho,ho! pojechał pan Januszek. Czyli, że możemy mordować (środek) w imię wprowadzenia chrześcijańskich wartości (cel)? nie mam pytań.
Dalej: "Jednostkę, rodzinę i naród – a także religię, Kościół, moralność społeczną i kulturę – uważamy za pierwotne i autonomiczne względem państwa, które winno im służyć zgodnie z wykształconymi przez wieki regułami." - drogi panie, kościół przez wieki twierdził, że ziemia jest płaska, dajże pan spokój regułom wiecznym, świat się zmienia, rozwijamy się, uczymy się myśleć coraz wnikliwiej, pan ostał się w wieku XX. I może tam pan tkwić, tylko nikogo pan tam nie ciągnij, bo mamy wiek XXI. Zresztą, drogi panie, regułą był brak rozwodów, a pan jaki przykład daje? a fe, nieładnie!
"(...) podtrzymywać dziedzictwo cywilizacji łacińskiej, przestrzeganie polskich tradycji (...) - cywilizacja łacińska - dlaczego akurat ta? W historii było ich siedem a pan Jano wybrał sobie tę łacinską? Bo opiera się o etykę kościoła katolickiego? Lepsza jest jednak cywilizacja bizantyńska, pan se poczyta to się pan dowie dlaczego. Pańscy zwolennicy nie czytają, więc nie ma strachu, że zaczną myśleć, jedziemy dalej: "Oparcie państwa na zasadzie pomocniczości pozwoli na istotne przesunięcia obecnych kompetencji rządu w dół – do jednostek, rodzin i wspólnot samorządowych". Aha, już widzę totalną samowolę wójta - hulaj dusza, piekła nie ma - czyli wracamy do stanu, gdy na wsi rządzi wójt, pan i pleban. Zwolennicy Korwina nie zdają sobie jednak sprawy, że nie oni będą plebanami ani panami, będą plebsem, który na tę trójcę będzie zapierniczał. Za michę ziemniaków, bez skwarek.
Nie chce mi się dalej brnąć w te kocopoły (niestety, przeczytałam całość tego gówna, ale nie będę przechodzić przez to jeszcze raz, bo wpadnę w depresję), powiem wam tylko jeszcze to, że największą grupę wśród głosujących na Korwina były osobowości z podstawowym i gimnazjalnym wykształceniem oraz osoby między 18 a 29  rokiem życia. No, to już wiemy komu łatwo zamydlić oczy modlitwą, honorem i ojczyzną - do końca nie wiadomo o co chodzi, ale jak używa niezrozumiałych słów to znaczy, że mądry. Uch.
A dlaczego Korwin to taki socjalistyczny Liroy? He, he, bo na Liroya głosował podobny elektorat.
Tamten z czasów wojny, ten z czasów pokoju. Tamten ma młody i niewykształcony elektorat a ten... prawie taki sam.
To jak? Zalegalizujemy marihuanę? Zlikwidujemy ZUS i podatki? Ale populizm, co? PiS pojechał lepiej: damy kasę za dziecko, obniżymy wiek emerytalny. Dla mnie te programy są zupełnie takie same. Bo populistyczne.
Prości ludzie chcą chleba i igrzysk. Nie chcą się uczyć i pracować. Tylko nie wiedzą jednej rzeczy: że ktoś musi zaiwaniać na tych z rządu i tych z samorządu - na tych na górze i tych na dole, czyli na władzę. I nie ma inaczej - kto by nie stanął za sterami i tak trzeba będzie na niego pracować, głąby.
I uczyć się, jazda! Ale już! Bo potem w parlamencie europejskim siedzi taki cudak i wstyd przynosi. A tępaki rechoczą, bo nie zdają sobie sprawy, że na niego pracują. I wcale im się nie polepszy w związku z tym faktem. Bo ten fakt jest tam po to, by zarabiać kasę DLA SIEBIE. Nie dla was, głupia wyborcza maso.
Idę na spacer, bo szlag mnie trafi.


piątek, 1 lipca 2016

Polska-Portugalia - ten mecz pokazał jak jesteśmy wielcy

W zasadzie sport to nie polityka.
W zasadzie nie powinnam znowu pisać o Lewandowskim.
W zasadzie tak. Z tym, że Lewy to syn mojego nauczyciela od WF, to syn mojego trenera naszej dziewczęcej drużyny piłkarskiej, chyba już o tym pisałam. Mam sentyment do tego gościa. Jego mama jest piękna.
Dlaczego nie wygraliśmy?
We wczorajszym meczu zabrakło odrobiny: szczęścia, farta, może techniki.... ale tylko troszeczkę. I tylko tego czegoś, zupełnie niedużo.
Tak jak mi, w sprawach zawodowych.... hmm...

A dzisiejszy przegląd filmików na YT czy FB wycisnął mi łzy z oczu. Zobaczcie sami, jak potrafimy się cieszyć i jak w tej radości jesteśmy zjednoczeni:

Radość z gola Lewego

To z jednej strony. Z drugiej zaś taki jeden, co tylko ukradł księżyc i robi wszystko, by tego zjednoczenia nie było:


Oczywiście, że zjęcie powyżej to zwykłe darcie łacha, ale to nie bierze się znikąd. Ludzie wnikliwie obserwują rzeczywistość i ją komentują - mniej lub bardziej trafnie.
Mnie się ten mem szalenie podoba, oddaje syns istnienia Jarosława krwiożerczo nienawidzącego Tuska.
A to po pierwsze jest nie po bożemu, a po drugie jako człowiek wykształcony (choć diabli wiedzą jak z tym było, skoro tatuś był tak szalenie zasłużony w czasach stalinowskiej Polski....) zachowywać się tak nie powinien.
Znowu mi się nie składa: z jednej strona deklaracja głębokiej wiary a z drugiej taka nienawiść jak u maluczkiego prymitywa bez trzech klas podstawówki. Ale nie o tym dziś.
Dziś chcę wyrazić swoją wielką dumę, że nasi piłkarze to prawdziwa premier league!
Nie znam się na piłce nożnej w sensie technicznym czy wszelakim innym. Jestem zwykłym ignorantem - obserwatorem, ale swoje zdanie mam.
Genialny wprost Fabiański. Gość był w każdym rogu bramki tak często jak wymagała tego sytuacja. To jest mój bohater tych rozgrywek. Drugi - Lewy - zawsze, uważam, że ma talent ale też coś więcej: pracowitość. Niebywale pracowity gość, któremu zawsze będę życzyć jak najlepiej. Jędza, Krycha, Kapustka, Grosik, Pazdan... - żywe tarcze, prawie nie do pokonania.
Piękne to były widowiska chłopcy. Dziękuję wam za te emocje. I mam nadzieję, że będziecie tak grać dalej, bo sport łączy kibiców. Coś musi skleić ten naród. I tym czymś będziecie wy - to wielka odpowiedzialność być jedynym klejem narodowym. Przemyślcie to, a potem...

Do boju Polsko! Marek Torzewski

I właśnie dlatego napisałam o piłce nożnej na blogu o polityce...




wtorek, 28 czerwca 2016

Odebrało mi mowę

To, że Jarosław nienawidzi Tuska wiadome jest od dawna.
To wprowadza w mój stan umysłu wielki dysonans, bo jak taki gorliwy katolik może kogoś nienawidzić? W końcu jego bóg każe kochać każdego człowieka... ale pewnie Jarosława to nie dotyczy. Innych tak.
Ale jeśli Jarosław w swojej nienawiści do Tuska, wpiera tym swoim nieszczęsnym zwolennikom, że to Tusk doprowadził do tego, że w referendum Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii, to mnie zatkało. Gdzie mu się lęgną takie pomysły? Skąd on to czerpie? Gdzie trzyma źródło tych potwornych fantazji? Co ten człowiek czyta? aha, swoje biografie... i biografie brata.... to stamtąd.
Cholera.
Czekam na chwilę, kiedy  w Korei zacznie się powstanie przeciwko Kim Dzong Unowi. I usłyszę, że to wina Tuska. I mam nadzieję, że wtedy cały elektorat puknie się w głowę, w jednej sekundzie. I to puknięcie odbije się echem w taki sposób, że dom na Żoliborzu się zawali. Bo ileż bredni można słuchać? W ileż bredni można uwierzyć? Trzymam kciuki za powstanie w Korei.

I generalnie, gdyby skończyło się na winie Tuska za Brexit, dałabym spokój bo Jarosław już mnie nie zaskoczy. Ale zaskoczył mnie Morawiecki junior. Otóż on czeka na wielki exodus Polaków z Wielkiej Brytanii. Bo myśli, że tamci wrócą do kraju i przywiozą funty. No to chyba dobrze, że przez Tuska Anglia wyjdzie z Unii bo wtedy Polacy będą musieli/chcieli wrócić do kraju. Z funtami.
Zatem należałoby domniemywać, że Jarosław powinien był wysłać Tuskowi wielki bukiet kwiatów i kosz słodyczy w podzięce za takie genialne wpływy, lepsze niż Obama. I papież.
Ale nie. Tu - dobrze, że brexit bo Polaki wrócą z worami pieniędzy na 500 plus, ale tak w ogóle to źle, że brexit i z winy Tuska.
Mętlik w głowie.

No więc jak to jest, Jarosławie: dobrze zrobił ten ohydny Tusk czy nie? Widzisz oczami szaleńca łodzie pełne funciaków? I samoloty wypchane euro? Widzisz je?
No właśnie, ja też nie.
Weź pigułkę. Nie wypluwaj, bo widzę!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Ukochaaany kraj, umiłowany kraaaj...

https://www.youtube.com/watch?v=DHksA4sVoqQ

ach, rozmarzyłam się.... dziecięctwo spędzone w socjaliźmie mnie tak nastraja... to jak nastraja Jarosława, któren to i dzieciństwo, i młodość, i dojrzałość płciową spędził w PRLu?

Ano tak:

1. Wracamy do szkół ośmioklasowych...
No dobrze, ja od zawsze byłam przeciwnikiem tych obsranych gimnazjów. Moje dwie dziewczyny musiały się z nimi zmierzyć. W obydwu przypadkach to było bardzo bolesne doświadczenie. Zatem powinnam być za tą zmianą. Ale nie jestem. Bo nie mamy na tę zmianę pieniędzy. Ja wiem, że będąc na samej górze najłatwiej jest zrobić tak:


Tylko, że wygrzebanie nowego jeziora spowoduje jeszcze większą zapaść finansów publicznych. Ale czy to Jarosława w jakikolwiek sposób obchodzi? W końcu: "ukochany kraj, umiłowany kraj..." I nie z jego kieszeni poleci.

2. Obowiązkowa służba wojskowa. Kurczę, pamiętam jak koledzy w liceum byli przerażeni i kombinowali, że koniecznie i obligatoryjnie mus się na studia dostać, jakiekolwiek, bo inaczej - kamasze. Czyli obowiązkowe wcielenie do armii. A tam się działy różne rzeczy, które już się w armii ochotników nie dzieją. Bo nie ma stada bęcwałów wepchniętych na siłę i na siłę chcących pokazać jacy to oni dziarscy i silni. Królowie świata z Pizdnicy Małej. A w niej chałupka ze sraczem za stodołą. Ale w woju to tacy byli panami! A jak! Masakra...

3. Wolna od handlu niedziela. I bardzo dobrze, czekam z utęsknieniem, bo handel wyzyskiem w Polsce stoi. A jeśli ktoś myśli, że przez jeden w tygodniu niehandlowy dzień staną fabryki a Polska zniknie z mapy świata, to jest idiotą oraz durniem. A na to lekarstwa nie ma. To znaczy jest. Bez recepty, ale trudne do połknięcia. Nazywa się wiedza.

4. Zagramy w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Tak jak w 1978, w głębokim socjaliźmie. Nie pamiętam tego, bo miałam wtedy piłkę nożną w głębokim poważaniu. Miałam inne sprawy na głowie, chociażby brak lalki z długimi włosami, które mogłabym obciąć. Historia zatoczyła szerokie koło. I to jedyny punkt zrealizowany nie przez Jarosława, tylko ciężką efektywną pracą całej drużyny. Ale strach przed powtórką z historii jest...

5. Dekretem Bieruta wszystkie prywatne fabryki i folwarki stały się mieniem skarbu państwa. Ustawą z dnia 1.05.2016 polscy rolnicy praktycznie przestali być wolnymi ludźmi. Poprzednim razem był to rok 1945... wielu zapamiętało to dokładnie. Tę zapamięta też wielu.

6. Młodzież Wszechpolska - reaktywacja tego gówna to mi się w głowie już kompletnie nie mieści. Zgraja patologicznych nacjonalistów, wykrzykująca obraźliwe teksty, wymachująca polską flagą jak szmatą... puste łby i grube karki... kiedyś to się nazywało żołnierze mafii, teraz to jest... młodzież. Ja pierdzielę.... dziękuję za taką młodzież, która do końca nie rozumie słowa patriotyzm, honor, ojczyzna. Ale rozumie do czego służą pały i bejsbole. A Jarosław klaszcze. Może to mu przypomina walki byków? Tu gruby kark i tam gruby kark... Tylko, że to są czasu sprzed socjalizmu. Chyba, że ktoś tu widzi podobieństwo do ZOMO.

I takim sześciopunktowym systemem Jarosław wbije nas w głęboki peerel a potem nas z niego oswobodzi.
Ale, jak powiedział Kargul: Ile razy można człowieka oswabadzać?
Otóż to.

Mnie już tego oswabadzania wystarczy. Kreatorom dobrej zmiany oraz ich klakierom życzę, aby tabletka wiedzy była łatwo połykalną. Inaczej będziemy przez was w czarnej dupie. A jak lud zacznie marudzić, dlaczego my w tej dupie tak siedzimy, jak inni mają niebo błękitne i łąki pełne pachnących kwiatów... wówczas Jarosław powie, słowami owsika: "bo to jest nasza ojczyzna, synu".... - osoby nie znające tego kawału - odsyłam do wujka google, pouczający kawał.

Dobranoc. 

czwartek, 16 czerwca 2016

Minimalna płaca w górę - wiuuuu! Super!

No to mój wykładowca makroekonomii wypowiedział samospełniającą się przepowiednię...
Rząd się zorientował, że ten program 500 plus to dziadostwo jak mało która ustawa.

Ale elektorat w liczbie dziesiątek tysięcy niepracujących, niezaradnych to kupił. I jest zadowolony. Słabo.
Ci, którzy pracują i otrzymują te 500 plus zarobili sobie na ten program sami, dlatego zamożnym też się on należy. Wiele osób też ten program skrzywdził, ponieważ je ominął: samotne matki, które - bez sensu - pracują i ich dochód przekracza tajemną kwotę 800 zł na osobę, skrywdził "posiadaczy" dwójki dzieci, w tym jedno studiujące, ale już osiemnastoletnie.
Skrzywdził panie, które zarabiając grosze na umowach o dzieło a mające dwoje czy troje dzieci, wolą zostać w domu, bo tu dostaną pieniądze bez wychodzenia z niego. Tylko, że nie ma wówczas żadnych składek na emeryturę. Będzie płacz za kilkadziesiąt lat - ale o tym już pisałam.

Nie pisałam o tym, że niepracujący a otrzymujący pieniądze za darmo powodują deprecjację tych pieniędzy - czyli: dziś za 100 zł kupujesz 50 bochenków chleba, ale na skutek deprecjacji pieniądza, za te same 100 zł będziesz mogła kupić tylko 25 bochenków - kapitał się zużywa wówczas szybciej niż przy pełniejszym zatrudnieniu. No tak jest.

A co z płacami? Generalnie uważam, że płace w Polsce są bardzo niskie. I nie mówię o tej śmiesznej średniej GUS-owskiej, która nie bierze pod uwagę największej grupy aktywnych zawodowo, czyli małych i mikroprzedsiębiorstw - a jest ich ogromna liczba! Wg danych statystycznych w 2014 roku w sektorze mikro pracowało... ponad 3,5 mln osób!
Tylu osób nie bierze się pod uwagę przy liczeniu tych kretyńskich średnich! A potem ludzie się dziwią kto zarabia średnio 4 tysiące....
Przystańmy zatem przez chwilę przy podwyżce najniższej krajowej. Co zrobi mikroprzedsiębiorca, który zatrudnia 3 osoby na etat? Zetnie etaty do 3/4 albo do połowy. Raczej nie wyrzuci ich z pracy, bo wpompowane przez rząd pieniądze z 500 plus jednak będą wydane, zatem popyt na produkty i usługi wzrośnie. Co dalej, jest mnóstwo mikroprzedsiębiorstw, które są jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi.  One dostaną po dupie, bo wraz ze wzrostem płacy minimalnej, wzrośnie ta żałosna średnia publikowana przez GUS a wtedy.... wzrośnie ZUS! ten ZUS to dla wielu ludzi kula u nogi. Za 1100 zł miesięcznie masz kolejki do specjalistów a na rehabilitację czekasz 6 miesięcy. Znowu słabe. I te pomysły księcia Radziwiłła... nóż się w kieszeni otwiera.
A z drugiej strony - czy to nie chichot historii, że plebs głosując na pis, teraz ma księcia za ministra? Dobre, co? Taki zgrzyt, ale nikomu nie przeszkadza. No, oprócz mnie, bo ja jestem od tego żeby się przypieprzyć. Ot, charakterek - nie malkontencja, bo to różnica.
Dobra, wzrośnie ZUS wtedy przedsiębiorca podniesie swoje ceny, bo trudno żeby do interesu dopłacał. Przedsiębiorca, który zatrudnia ludzi - jeśli ich nie wrzuci na mniejsze etaty - też podwyższy ceny. Efekt - ruszy się inflacja.
I tu nawiązuję do pierwszego zdania z mojego dzisiejszego wpisu - samospełniająca się przepowiednia: co zrobić z rozdawnictwem pieniędzy, skoro nie można go zatrzymać, bo się elektorat rozzłości i stanie po stronie KOD, to musimy spowodować, że te 500  zł będzie nic niewarte.
No. To tak.
Inflacjo - welcome to!

I jeszcze o naszym dzielnym panu ministrze Morawieckim: nie wiedziałam, że był z niego taki odważny chłopiec! Wyobraźcie sobie, że "tfórcy" życiorysów pisowskich działaczy przeszli samych siebie. Morawiecki miał 13 lat w czasie stanu wojennego - to wtedy była 6-7 klasa podstawówki. Pamiętam co mnie interesowało w tym wieku. Piłka nożna, lekcje do nauczenia, klasówki, niby-randki z kolegą i wielkie interakcje towarzyskie dziewczyny kontra chłopaki. Aha, jeszcze chodziłam na lekcje tańca towarzyskiego. Takie sprawy. A co  w tym czasie robił nasz bohaterski Mateusz? Drukował i roznosił ulotki antyrządowe! Tak moi mili! Od pieluch chłopak walczył z opresyjną władzą!
Dlatego bardzo dobrze, że taki bohaterski pan stoi na czele tak trudnego resortu. Szkoda tylko, że słabo się uczył. Wydaje się że jak był na studiach, to już reżimu nie było i można było się skupić na nauce. A może nie lubił makroekonomii?
Kto wie...