Emmanuel Macron i jego stara żona... ból dupy i psychoanaliza rodem z obory. Polacy są świetni w ocenianiu innych, szczególnie, gdy wiedzą na jakiś temat niewiele lub wcale. Ta druga opcja jest zdecydowanie częściej występująca. Jesteśmy wszechwiedzący i uzurpujemy sobie prawo do obrzucania ludzi błotem.
Żona Macrona porzuciła dla niego męża i dzieci. O laboga! gdyby to mąż porzucił Brigitte i zostawił ją samą z rodzicielstwem to świętego oburzenia by nie było! Bo to przecież normalne, że stary ramol, któremu już nie staje żeni się z młodą laską. Laska jest młodsza o 30 lat to dobrze, bo on ma pieniądze i mądrość a ona może urodzić mu dzieci. Chyba wnuki, ale pal licho nomenklaturę.
Oburzenie ludzi komentujących newsa na wp.pl przerosło mój stopień tolerancji głupoty. Jesteśmy zgnuśniałym, nietolerancyjnym, małostkowym i głupim narodem wypełnionym po brzegi stereotypami. Nie wypada, żeby stara baba brała się za młodego. Ale wypada aby stary dziad brał się za młódkę.
Nie wolno porzucić żonie męża i co gorsza zostawić go z dziećmi! Gdzieżby! To ona powinna zostać porzucona i tkwić w macierzyństwie po pachy, zalatana, zarobiona i wiecznie z pustym portfelem, bo przecież to dopuszczone i normalne, że były alimentów nie płaci albo płaci szczątkowe (i dobrze, żeby sobie baba kiecek nie kupowała, bo jeszcze jakiegoś nowy lepszy egzemplarz znajdzie i wówczas jakże to obcy chłop będzie jego dzieci wychowywał! Apage!).
Nie wolno pokochać młodszego, z jędrnym przyrodzeniem! Ale za to młodziutka nimfomaka może zadurzyć się w dziadzie z więdnącą męskością. To normalne i absolutnie dopuszczone.
A teraz prawdziwy obraz: jak wygląda często taki dziadek? Jest tłusty i zapuszczony mimo wielkiej kasy, brzuchol jest zwykle nieozdownym elementem obleśnego starca.
Jak natomiast wygląda starsza kobieta przy młodym mężczyźnie? ZAWSZE jest zadbana, szczupła, pięknie uczesana. Nie jest miotłą podczas gdy panowie towarzyszący zwiewnym sylfidom są zapoceni, z wysokim do potylicy czołem i równie wysokim cholesterolem.
Drogie panie! Nam, w każdym wieku "stanie". To my żyjemy dłużej, więc po jakie licho nam dużo starszy mąż??
Drodzy panowie, po pięćdziesiątne jędrność nie powróci, niestety.
To dla was są niezręczne reklamy o konarach w płomieniach. Nie dajecie rady bez... i dlatego my zaczynamy wybierać młodszych i jędrnych. Z taką różnicą, że mimo naszego wieku nadal jesteśmy szczupłe, zadbane i ... mamy piękne orgazmy.
A wy męczycie te nieszczęsne nastoletnie dziewoje, które po cichu muszą posiłkować się waszymi przystojnymi asystentami.
Porzućmy zatem archetyp polskiego na wskroś związku i zaakceptujmy fakt, że panowie są w gorszej sytuacji. Tylko robią dobrą minę do złej gry. I wmówili nam (i sobie przy okazji), że tak jest cudownie i tak ma być.
Otóż nie.
Jesteście w błędzie.
I te inteligentne to wiedzą i będą mówić o tym głośno. Przestajemy się was bać.
Teraz wasza kolej na strach.
Śpijcie czujnie, bo wasz stereotyp się kończy.
Archetyp odjeżdża do lamusa.
Brawo Brigitte! Brawo Madonna, Jennifer Lopez, moja babcia (dziadek był o 6 lat młodszy) i wszystkie odważne i piękne kobiety wybierające świeższy model!
Miłość jest kobietą i to jest nasz czas.
Nieważne ile będzie trwał taki związek, ale z pewnością będzie ognisty i piękny! I niezapomniany dla obu stron!
A wy wszyscy którzy piszecie niewybredne, durne komentarze idźcie się upić, bo jedynie to wam pozostało, zblazowani nieszczęśnicy. Wcale mi was nie żal! Do piekła!
środa, 26 kwietnia 2017
piątek, 10 marca 2017
9 marca, po Dniu Kobiet...kobiety kobietom... ech...
.... dobrze, że to dziś a nie wczoraj - tak, mam takie dziwne zapędy, które w zasadzie nic nie zmieniają, ale poprawiają nastrój na chwilkę: przesunięcie wydarzenia nieodwracalnego na później.
Dziś zostałyśmy upokorzone. Wszystkie. Przez dwóch starych dziadów. Korwina Mikke i Kaczyńskiego.
I to nawet nie jest najważniejsze, że przez starych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeden to obrzydliwy dzieciorób, klasyczny brzydal, ledwo magister (uwaga! FILOZOFII, ha,ha,ha), uważający się za kogoś, kto pozjadał wszelkie rozumy. Biedy Korwin po filozofii nie wie, że jak coś się zje to to ląduje w brzuszku a nie w mózgu. U Korwina jest gdzie to upychać - bebech ma nie od parady, lustrzyca I stopnia.
Drugi to stary kawaler, żyjący tylko dla siebie - i działający tylko dla siebie, grający do jednej bramki - swojej.
Patrzę na dwóch starych dziadów poprzez kobiety, które otaczają ich wianuszkiem i spijają z ich ust każde słowo jak bezcenny życiodajny płyn.
Patrzę na kobiety drugiego planu zgromadzone wokół Jarosława i jest mi najzwyklej w świecie wstyd. Paskudne baby - tak, tak, przyjęłam retorykę pisu: walę co widzę: zaniedbane, upasione baby, niemyślące mimo jakichś pokończonych szkół, słuchające tego pokurcza z nabożeństwem w oczach. Pokurcz twierdzi, że wybór Tuska na szefa rady europy (głosy 1:27) to dowód na brak demokracji w Unii... To w takim razie jak przyjąć wygraną Pisu w Polsce, gdzie do wyborów poszło niecałe 50% ludzi z tego 37% wybrało miłościwie nam panujących? To też był przykład jawnego braku demokracji? Jarosław tak powiedział, więc z pewnością tak jest.
Jest ankieta na wp.pl z pytaniem czy Polska, stając w opozycji do polskiego kandydata ośmieszyła się. I cóż widzę? 19% twierdzi, że NIE! dziewiętnaście procent.... bardzo dużo... za dużo. 19% niemyślących, ale każdy z mózgiem. Boję się, bo idiota nie będzie się zastanawiał tylko zrobi, pójdzie z kamieniami na tych którzy myślą - jeśli Jarosław zawezwie. Mądry przemyśli i odłoży kamień, bo nie pójdzie walczyć z sąsiadem. Głupi natomiast... sami wiecie.
Drugi pajac: wydarzenie z Korwinem w brytyjskiej stacji telewizyjnej to żenada stulecia. Korwin powinien być dyscyplinarnie usunięty ze struktur Unii, Polski i zamknięty w wariatkowie. To jest zwykły dureń. Niestety, znowu widzę wokół durnia wianuszek kobiet, które deklarują, że on ma rację. Nawet modowa blogerka, ubierająca się u Louisa Vuitton jest jego gorącą zwolenniczką.
Jak świat mnie jeszcze zaskoczy? Jak bardzo nie potrafimy się, my kobiety, zjednoczyć.
W imię czego występujemy przeciwko sobie. W imię starych dziadów którym się udało wydrapać trochę władzy?
Dr Chazan, Dr Radziwiłł, Kaczyński, Jaki, Ziobro.... to stado jakichś zrytych nieudaczników, którzy jako dzieci dostawali w dupę od swoich matek, niestety za mało. A teraz dorwali się do władzy i biją na oślep. I HAVE A POWER! I tylko o to chodzi: o rząd dusz.
A Polska jest kobietą, demokracja jest kobietą. I wolność jest kobietą.
Nie powinnyśmy oddać im NIC.
Nawet cząstki tych kobiet.
Tylko jak to zrobić aby was zjednoczyć, baby?
Boję się.
Dziś zostałyśmy upokorzone. Wszystkie. Przez dwóch starych dziadów. Korwina Mikke i Kaczyńskiego.
I to nawet nie jest najważniejsze, że przez starych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeden to obrzydliwy dzieciorób, klasyczny brzydal, ledwo magister (uwaga! FILOZOFII, ha,ha,ha), uważający się za kogoś, kto pozjadał wszelkie rozumy. Biedy Korwin po filozofii nie wie, że jak coś się zje to to ląduje w brzuszku a nie w mózgu. U Korwina jest gdzie to upychać - bebech ma nie od parady, lustrzyca I stopnia.
Drugi to stary kawaler, żyjący tylko dla siebie - i działający tylko dla siebie, grający do jednej bramki - swojej.
Patrzę na dwóch starych dziadów poprzez kobiety, które otaczają ich wianuszkiem i spijają z ich ust każde słowo jak bezcenny życiodajny płyn.
Patrzę na kobiety drugiego planu zgromadzone wokół Jarosława i jest mi najzwyklej w świecie wstyd. Paskudne baby - tak, tak, przyjęłam retorykę pisu: walę co widzę: zaniedbane, upasione baby, niemyślące mimo jakichś pokończonych szkół, słuchające tego pokurcza z nabożeństwem w oczach. Pokurcz twierdzi, że wybór Tuska na szefa rady europy (głosy 1:27) to dowód na brak demokracji w Unii... To w takim razie jak przyjąć wygraną Pisu w Polsce, gdzie do wyborów poszło niecałe 50% ludzi z tego 37% wybrało miłościwie nam panujących? To też był przykład jawnego braku demokracji? Jarosław tak powiedział, więc z pewnością tak jest.
Jest ankieta na wp.pl z pytaniem czy Polska, stając w opozycji do polskiego kandydata ośmieszyła się. I cóż widzę? 19% twierdzi, że NIE! dziewiętnaście procent.... bardzo dużo... za dużo. 19% niemyślących, ale każdy z mózgiem. Boję się, bo idiota nie będzie się zastanawiał tylko zrobi, pójdzie z kamieniami na tych którzy myślą - jeśli Jarosław zawezwie. Mądry przemyśli i odłoży kamień, bo nie pójdzie walczyć z sąsiadem. Głupi natomiast... sami wiecie.
Drugi pajac: wydarzenie z Korwinem w brytyjskiej stacji telewizyjnej to żenada stulecia. Korwin powinien być dyscyplinarnie usunięty ze struktur Unii, Polski i zamknięty w wariatkowie. To jest zwykły dureń. Niestety, znowu widzę wokół durnia wianuszek kobiet, które deklarują, że on ma rację. Nawet modowa blogerka, ubierająca się u Louisa Vuitton jest jego gorącą zwolenniczką.
Jak świat mnie jeszcze zaskoczy? Jak bardzo nie potrafimy się, my kobiety, zjednoczyć.
W imię czego występujemy przeciwko sobie. W imię starych dziadów którym się udało wydrapać trochę władzy?
Dr Chazan, Dr Radziwiłł, Kaczyński, Jaki, Ziobro.... to stado jakichś zrytych nieudaczników, którzy jako dzieci dostawali w dupę od swoich matek, niestety za mało. A teraz dorwali się do władzy i biją na oślep. I HAVE A POWER! I tylko o to chodzi: o rząd dusz.
A Polska jest kobietą, demokracja jest kobietą. I wolność jest kobietą.
Nie powinnyśmy oddać im NIC.
Nawet cząstki tych kobiet.
Tylko jak to zrobić aby was zjednoczyć, baby?
Boję się.
sobota, 25 lutego 2017
Wielki powrót z mega nabojem - pigułka "Dzień Po"
Dziś, po długiej nieobecności, nie bardzo Was zaskoczę.
Działo się tyle, że nie byłam w stanie oczerniać i rzucać kalumniami, bo zaprzepaściłabym ostatni semestr studiów. A tak wilk syty, tylko owca poturbowana, psychicznie.
Owce zawsze mają przerąbane, gdyż barany rządzą.
I tak jest w przypadku pigułki Dzień po, którymi opychają się nastolatki - według księcia Radziwiłła. Książę pewnie za długo w pałacu siedział, na świat nosa nie wyściubiał to i głupoty do książęcej głowy same powłaziły... z pałacowych, zakurzonych zakątków.
Ale nie to jest najgorsze, że książę jako lekarz i minister w jednym opowiada brednie.
Najgorsze są panie posłanki pisu. Nie, nie chodzi mi o wygląd chociaż tutaj teoria jest potwierdzona praktyką - panie nie są najświeższej urody. I nie chodzi o naturę, chodzi o porządnego fryzjera, manikurzystkę oraz dobry sklep z ubraniami. Tak jak moja ulubiona Krystyna lubuje się w szatach pod tytułem wór na ziemnioki tak reszta pań posłanek pisu chodzi albo do salonu, w którym ubiera się sam Kim Dzong Un, albo też odwiedza jakieś pozostałości po socjalistycznym systemie w miejscach bliżej mi nieznanych, może na przykład w takiej Hoszni Ordynackiej bądź w Starej Jedlance - nie wiem, nigdy tam nie byłam. I nie wybieram się w najbliższym czasie.
W każdym razie panie ubrane są bardzo źle i tak samo wyglądają. A ja chcę mieć zadbane i eleganckie posłanki a nie jak baby spod Grójca (przepraszam wszystkie mieszkanki okolic tego zakątka jabłczanego).
Panie posłanki, idąc śladem swoich posłów baranów, nie czytają i nie szukają. One powtarzają brednie księcia pana. Jak za sanacji.
I plotą, że dziewczynki łykają tabletki dzień po jak landrynki. Drogie owieczki, taka tabletka kosztuje koło stówy! Która nastolatka ma taki budżet na cały miesiąc? To jest wysokobudżetowa tabletka, więc nie opowiadajcie bzdur. To po pierwsze primo. A po drugie:
LUDZIE!!!!! UCZCIE SIĘ! CZYTAJCIE! ZGŁĘBIAJCIE WIEDZĘ!
TABLETKA "DZIEŃ PO" HAMUJE OWULACJĘ! CZYLI JAJECZKOWANIE!!! JAK COŚ JEST ZAHAMOWANE (PATRZ SAMOCHÓD, KTÓRY NIE JEDZIE) TO ZNACZY ŻE JAK JAJA NIE MA TO PLEMNIK MOŻE SOBIE TYLKO POSURFOWAĆ I JUŻ.
A jak już zawzięty plemnik dopadnie jaja, tabletka przeszkadza w jego zagnieżdżeniu. Takie zapłodnione jajo wygląda tak:
W pierwszej dobie to jest JEDNA KOMÓRKA, w drugiej - DWIE. Sam mózg ludzki składa się z MILIARDÓW KOMÓREK, zatem naszej JEDNEJ komóreczce jescze daleko do człowieka.
I nie jest to dziecko z rączkami i nóżkami. Z małym noskiem i pupcią. I mierzy 0,2 mm, około. Jedocześnie przypominam o statystyce, o której żadna z owiec w kościole ani w TVP1/TVP2 nie usłyszy: od 30 do 50% (!) zapłodnionych komórek jajowych w pierwszym trymestrze wyląduje na podpasce! W zupełnie naturalny sposób, tak, że kobieta nawet o tym nie wie. Duża część tych zapłodnionych komórek jajowych nie dotrwa do czwartej dobry. Bardo mi przykro księże proboszczu, to znaczy drogi książę ministrze. Przecież znasz te statystyki, jesteś lekarzem. No, chyba, że lekarzem ignorantem. Ale to już nie mój kłopot.
Jak widać, natura też nieźle sobie poczyna z poczęciami i NIC NIE MOŻECIE JEJ ZROBIĆ! Ha!
Obrazek pożyczyłam ze strony: https://parenting.pl/portal
Ludzie!!!! Uczcie się!!!
Tyle dzisiaj, bo mnie szlag trafi.
Działo się tyle, że nie byłam w stanie oczerniać i rzucać kalumniami, bo zaprzepaściłabym ostatni semestr studiów. A tak wilk syty, tylko owca poturbowana, psychicznie.
Owce zawsze mają przerąbane, gdyż barany rządzą.
I tak jest w przypadku pigułki Dzień po, którymi opychają się nastolatki - według księcia Radziwiłła. Książę pewnie za długo w pałacu siedział, na świat nosa nie wyściubiał to i głupoty do książęcej głowy same powłaziły... z pałacowych, zakurzonych zakątków.
Ale nie to jest najgorsze, że książę jako lekarz i minister w jednym opowiada brednie.
Najgorsze są panie posłanki pisu. Nie, nie chodzi mi o wygląd chociaż tutaj teoria jest potwierdzona praktyką - panie nie są najświeższej urody. I nie chodzi o naturę, chodzi o porządnego fryzjera, manikurzystkę oraz dobry sklep z ubraniami. Tak jak moja ulubiona Krystyna lubuje się w szatach pod tytułem wór na ziemnioki tak reszta pań posłanek pisu chodzi albo do salonu, w którym ubiera się sam Kim Dzong Un, albo też odwiedza jakieś pozostałości po socjalistycznym systemie w miejscach bliżej mi nieznanych, może na przykład w takiej Hoszni Ordynackiej bądź w Starej Jedlance - nie wiem, nigdy tam nie byłam. I nie wybieram się w najbliższym czasie.
W każdym razie panie ubrane są bardzo źle i tak samo wyglądają. A ja chcę mieć zadbane i eleganckie posłanki a nie jak baby spod Grójca (przepraszam wszystkie mieszkanki okolic tego zakątka jabłczanego).
Panie posłanki, idąc śladem swoich posłów baranów, nie czytają i nie szukają. One powtarzają brednie księcia pana. Jak za sanacji.
I plotą, że dziewczynki łykają tabletki dzień po jak landrynki. Drogie owieczki, taka tabletka kosztuje koło stówy! Która nastolatka ma taki budżet na cały miesiąc? To jest wysokobudżetowa tabletka, więc nie opowiadajcie bzdur. To po pierwsze primo. A po drugie:
LUDZIE!!!!! UCZCIE SIĘ! CZYTAJCIE! ZGŁĘBIAJCIE WIEDZĘ!
TABLETKA "DZIEŃ PO" HAMUJE OWULACJĘ! CZYLI JAJECZKOWANIE!!! JAK COŚ JEST ZAHAMOWANE (PATRZ SAMOCHÓD, KTÓRY NIE JEDZIE) TO ZNACZY ŻE JAK JAJA NIE MA TO PLEMNIK MOŻE SOBIE TYLKO POSURFOWAĆ I JUŻ.
A jak już zawzięty plemnik dopadnie jaja, tabletka przeszkadza w jego zagnieżdżeniu. Takie zapłodnione jajo wygląda tak:
W pierwszej dobie to jest JEDNA KOMÓRKA, w drugiej - DWIE. Sam mózg ludzki składa się z MILIARDÓW KOMÓREK, zatem naszej JEDNEJ komóreczce jescze daleko do człowieka.
I nie jest to dziecko z rączkami i nóżkami. Z małym noskiem i pupcią. I mierzy 0,2 mm, około. Jedocześnie przypominam o statystyce, o której żadna z owiec w kościole ani w TVP1/TVP2 nie usłyszy: od 30 do 50% (!) zapłodnionych komórek jajowych w pierwszym trymestrze wyląduje na podpasce! W zupełnie naturalny sposób, tak, że kobieta nawet o tym nie wie. Duża część tych zapłodnionych komórek jajowych nie dotrwa do czwartej dobry. Bardo mi przykro księże proboszczu, to znaczy drogi książę ministrze. Przecież znasz te statystyki, jesteś lekarzem. No, chyba, że lekarzem ignorantem. Ale to już nie mój kłopot.
Jak widać, natura też nieźle sobie poczyna z poczęciami i NIC NIE MOŻECIE JEJ ZROBIĆ! Ha!
Obrazek pożyczyłam ze strony: https://parenting.pl/portal
Ludzie!!!! Uczcie się!!!
Tyle dzisiaj, bo mnie szlag trafi.
poniedziałek, 3 października 2016
Czarny poniedziałek, czarny prostest, mogłam zostać w domu
Zostanie w domu kosztuje moją rodzinę moją dniówkę. Czy się opłacało zrezygnować z paru złotych? Tak. Dla zasady opłacało się. Czy to coś zmieni? Czy zmieni podejście ślepych na prawdy objawione parchatych fundamentalistów? Nie, nie zmieni. Oni nawet po cichu jeśli dojdą do tego, że palnęli głupstwo, że zamykanie kobiety za to, że ciąża samoistnie została poroniona jest idiotyzmem, to oficjalnie nie zmienią zdania, bo debil nigdy nie przyzna się do błędu. Do błędu przyznają się tylko ludzie światli a takich w rządzie nie ma. Tak jak nie ma opozycji, tak nie ma tam ludzi światłych. No, ale cóż, czego oczekiwać po wyborze takiego społeczeństwa.
Od kilku lat krzyczę: nie wybierajcie tych samych gąb! Im dłużej siedzą w sejmie tym bardziej betonują scenę polityczną i tworzą zwykły, obleśny układ. Nie miejcie mrzonek, powtarzam za Kubą Wątłym (a w zasadzie poza nim, bo mówiłam to już dawno sama z siebie) - u nas nie ma różnych partii, to wszystko to jeden wielki kocioł popaprańców bojących się kościoła i utraty stołka. Zrobią wszystko by w rządzie być. Sprzedadzą nawet swoje córki (jeden poseł nawet powiedział, że by się cieszył, gdyby jego córka w wyniku gwałtu zaszła w ciążę!!!!), swoje żony (umrzeć przez ciążę pozamaciczną to prawie tak jak polec pod Smoleńskiem!), swoje przyjaciółki, kuzynki i ciocie. Tylko swoje kochanki szanują, bo wożą je do zaprzyjaźnionych ginekologów na zabiegi. Albo do klinik w Niemczech. Tak to się robi po polsku, albo po polacku.
Czy protest coś zmieni w pracach rządu? Nie wiem, raczej wątpię, bo PIS ma w dupie społeczeństwo i jego zdanie. Oni mają swoje najswojsze zdanie i ono jest jedyne słuszne. Jak wiara w Boga i zwalanie wszystkich rzeczy na nieistniejącego ducha kochającego swoje owieczki. Ja powiem więcej: kochającego swoje barany! Barany i baranice, które widząc co się wokół nich dzieje, lezą do kościoła co niedziela! Do kościoła, który zgotował im tę prymitywną wojnę, która się toczy. Wojnę o życie i wolność ludzi płci żeńskiej.
Kuba Wątły ma rację, oni chcą, aby myślący stąd wyjechali, aby rozwalić elity intelektualne w drobny mak. I rządzić pozostałymi bezwolnymi idiotami. I obrażajcie się na zdrowie, pożyteczni idioci, bo takimi jesteście. Głównie wy, baranice boże. Leziecie w niedzielę do kościoła i słuchacie starego kawalera, który naparza wam historyjki o rodzinie, której nie ma, o dzieciach, których nie ma i odpowiedzialności i ciężkiej pracy, której nigdy nie wykonywał, bo nawet talerz po zupie leniwy nicpoń nie umie wynieść do kuchni. Bo robi to za niego baranica.
Czarny protest nie uda się tak jak w Irladnii. Dlaczego? Bo polskie baranice boże nie są zintegrowane. Czytam wpis jednej laski, że przyszła w takim razie pora na zamknięcie cipek na klucz i brak seksu. Jaki lament podniosły dziunie! Jedna z drugą skandowały, że one nie będą sobie odmawiać przyjemności. To pomyśl sobie, baranico droga, że są ludzie, którzy w imię walki o wolność zaczynają strajk głodowy. O ile mi wiadomo bez seksu można pociągnąć nawet do osiemdziesiątki, bez żarcia chyba do 60 dni. Także ten.
Są też ludzie, którzy na szali walki o wolność kładą swoje życie. Taki drobiazg. Ale seksu nigdy! A gdzież by i dlaczegóż!
Takie to jak widzicie porąbane owieczki i baranice posiadamy w swoich szeregach, również feministycznych. Inna głęboka idiotka pisze, że jej mąż jest taki kochany, że ona nie rozumie dlaczego ma mu w poniedziałek nie zrobić obiadu. Przecież on jest dobry i nic jej złego nie czyni. Fakt, za to powinien dostać Nobla. Pomyślmy przez chwilę: jeśli jest taki fajny i dobry, to chyba raz w życiu może na obiad zeżreć kanapkę z wędliną? Albo samemu ugotować co nieco dla całej rodziny? Czy nie? Już ta kategoria czynu nie mieści się w głowie ani baranicy ani jej dobremu małżonkowi?
I na koniec: ignorancja pierwszej wody. Typ, który mam nadzieję stanie kiedyś przed Trybunałem i będzie spokojnie gnił w więzieniu razem ze swoimi mądrymi koleżkami:
niejaki Waszczykowski. Minister. Doktor nauk HUMANISTYCZNYCH. Ciekawe czego uczą na wydziale filozoficzno-historycznym w Łodzi... jak widać nie człowieczeństwa. Witold dziś wyrzygał takie oto stwierdzenie w radiu ogólnopolskim o nazwie RMF FM: "jeśli nie mają ważniejszych spraw to niech się bawią" to jest stwierdzenie do tematu dzisiejszego czarnego protestu. Fakt, Witoldzie, dziś ludzie płci żeńskiej nie mają ważniejszego tematu niż ich życie lub śmierć.
Tak przecież drzecie mordy na temat życia zygoty, na temat wypadku samolotowego pod Smoleńskiem w którym życie stracił wasz prezydent. Tamto życie jest ważniejsze: zygotowe albo dojrzałego człowieka płci męskiej. Stawiamy pomniki Kaczyńskiemu, bo tamto życie miało sens i było cenne. Życie ludzi płci żeńskiej nie. Jakiś inny głęboki myśliciel strzelił w ten deseń: skoro tak walczycie kobiety o życie kobiet to dlaczego nie walczycie o życie tej kobiety która jest w brzuchu. LITOŚCI!!!! Na etapie zygoty nie mamy wiedzy na temat płci, zresztą nie o płeć tu chodzi, miernoto intelektualna. Nie o to. Spłaszczacie każdy temat i sprowadzacie go do poziomu mułu. Do waszego poziomu. Nie róbcie tego, bo wszystkim intelientnym ludziom jest on zupełnie obcy. A głupkom jest wszystko jedno.
Ten rząd osiągnął dziś dla mnie dno. Dno moralne. Dno intelektualne. Dno humanitarne. Dno dna. Nie ma niżej.
Jestem przerażona, że trzeba się ewakuować. Mam córkę.
Nawet jeśli napiszemy projekt obywatelski dotyczący zaostrzenia kary o gwałt to i tak obecny rząd go odrzuci. Ciekawe dlaczego, prawda?
Ktoś krzyknie: skąd wiesz?!
Przekonamy się?
Od kilku lat krzyczę: nie wybierajcie tych samych gąb! Im dłużej siedzą w sejmie tym bardziej betonują scenę polityczną i tworzą zwykły, obleśny układ. Nie miejcie mrzonek, powtarzam za Kubą Wątłym (a w zasadzie poza nim, bo mówiłam to już dawno sama z siebie) - u nas nie ma różnych partii, to wszystko to jeden wielki kocioł popaprańców bojących się kościoła i utraty stołka. Zrobią wszystko by w rządzie być. Sprzedadzą nawet swoje córki (jeden poseł nawet powiedział, że by się cieszył, gdyby jego córka w wyniku gwałtu zaszła w ciążę!!!!), swoje żony (umrzeć przez ciążę pozamaciczną to prawie tak jak polec pod Smoleńskiem!), swoje przyjaciółki, kuzynki i ciocie. Tylko swoje kochanki szanują, bo wożą je do zaprzyjaźnionych ginekologów na zabiegi. Albo do klinik w Niemczech. Tak to się robi po polsku, albo po polacku.
Czy protest coś zmieni w pracach rządu? Nie wiem, raczej wątpię, bo PIS ma w dupie społeczeństwo i jego zdanie. Oni mają swoje najswojsze zdanie i ono jest jedyne słuszne. Jak wiara w Boga i zwalanie wszystkich rzeczy na nieistniejącego ducha kochającego swoje owieczki. Ja powiem więcej: kochającego swoje barany! Barany i baranice, które widząc co się wokół nich dzieje, lezą do kościoła co niedziela! Do kościoła, który zgotował im tę prymitywną wojnę, która się toczy. Wojnę o życie i wolność ludzi płci żeńskiej.
Kuba Wątły ma rację, oni chcą, aby myślący stąd wyjechali, aby rozwalić elity intelektualne w drobny mak. I rządzić pozostałymi bezwolnymi idiotami. I obrażajcie się na zdrowie, pożyteczni idioci, bo takimi jesteście. Głównie wy, baranice boże. Leziecie w niedzielę do kościoła i słuchacie starego kawalera, który naparza wam historyjki o rodzinie, której nie ma, o dzieciach, których nie ma i odpowiedzialności i ciężkiej pracy, której nigdy nie wykonywał, bo nawet talerz po zupie leniwy nicpoń nie umie wynieść do kuchni. Bo robi to za niego baranica.
Czarny protest nie uda się tak jak w Irladnii. Dlaczego? Bo polskie baranice boże nie są zintegrowane. Czytam wpis jednej laski, że przyszła w takim razie pora na zamknięcie cipek na klucz i brak seksu. Jaki lament podniosły dziunie! Jedna z drugą skandowały, że one nie będą sobie odmawiać przyjemności. To pomyśl sobie, baranico droga, że są ludzie, którzy w imię walki o wolność zaczynają strajk głodowy. O ile mi wiadomo bez seksu można pociągnąć nawet do osiemdziesiątki, bez żarcia chyba do 60 dni. Także ten.
Są też ludzie, którzy na szali walki o wolność kładą swoje życie. Taki drobiazg. Ale seksu nigdy! A gdzież by i dlaczegóż!
Takie to jak widzicie porąbane owieczki i baranice posiadamy w swoich szeregach, również feministycznych. Inna głęboka idiotka pisze, że jej mąż jest taki kochany, że ona nie rozumie dlaczego ma mu w poniedziałek nie zrobić obiadu. Przecież on jest dobry i nic jej złego nie czyni. Fakt, za to powinien dostać Nobla. Pomyślmy przez chwilę: jeśli jest taki fajny i dobry, to chyba raz w życiu może na obiad zeżreć kanapkę z wędliną? Albo samemu ugotować co nieco dla całej rodziny? Czy nie? Już ta kategoria czynu nie mieści się w głowie ani baranicy ani jej dobremu małżonkowi?
I na koniec: ignorancja pierwszej wody. Typ, który mam nadzieję stanie kiedyś przed Trybunałem i będzie spokojnie gnił w więzieniu razem ze swoimi mądrymi koleżkami:
niejaki Waszczykowski. Minister. Doktor nauk HUMANISTYCZNYCH. Ciekawe czego uczą na wydziale filozoficzno-historycznym w Łodzi... jak widać nie człowieczeństwa. Witold dziś wyrzygał takie oto stwierdzenie w radiu ogólnopolskim o nazwie RMF FM: "jeśli nie mają ważniejszych spraw to niech się bawią" to jest stwierdzenie do tematu dzisiejszego czarnego protestu. Fakt, Witoldzie, dziś ludzie płci żeńskiej nie mają ważniejszego tematu niż ich życie lub śmierć.
Tak przecież drzecie mordy na temat życia zygoty, na temat wypadku samolotowego pod Smoleńskiem w którym życie stracił wasz prezydent. Tamto życie jest ważniejsze: zygotowe albo dojrzałego człowieka płci męskiej. Stawiamy pomniki Kaczyńskiemu, bo tamto życie miało sens i było cenne. Życie ludzi płci żeńskiej nie. Jakiś inny głęboki myśliciel strzelił w ten deseń: skoro tak walczycie kobiety o życie kobiet to dlaczego nie walczycie o życie tej kobiety która jest w brzuchu. LITOŚCI!!!! Na etapie zygoty nie mamy wiedzy na temat płci, zresztą nie o płeć tu chodzi, miernoto intelektualna. Nie o to. Spłaszczacie każdy temat i sprowadzacie go do poziomu mułu. Do waszego poziomu. Nie róbcie tego, bo wszystkim intelientnym ludziom jest on zupełnie obcy. A głupkom jest wszystko jedno.
Ten rząd osiągnął dziś dla mnie dno. Dno moralne. Dno intelektualne. Dno humanitarne. Dno dna. Nie ma niżej.
Jestem przerażona, że trzeba się ewakuować. Mam córkę.
Nawet jeśli napiszemy projekt obywatelski dotyczący zaostrzenia kary o gwałt to i tak obecny rząd go odrzuci. Ciekawe dlaczego, prawda?
Ktoś krzyknie: skąd wiesz?!
Przekonamy się?
piątek, 23 września 2016
Niedziela - Warszawa, Sopot, Białystok, Katowice, Wrocław, Kraków, Łódź, Koszalin, Olsztyn
Zmieniamy nazwę naszego kraju. Nie, w zasadzie to już nie jest nasz kraj. To kraj pisowców, ja mam z nim coraz mniej wspólnego. Nowa nazwa to Katopolska albo Katotalibolandia
Nie było mnie dawno z wielu powodów. Nie byłoby mnie dłużej, ale przecież pisowski rząd nie dopuści do tego by myślący człowiek się nudził.
Polecam posłuchać ZE ZROZUMIENIEM Kuby Wątłego, z którym zgadzam się w całej rozciągłości: obydwoje nie lubimy ŻADNEJ partii rządzącej oraz politycznej dziwki czyli PSL.
Tutaj link: https: https://www.youtube.com/channel/UCYJPxh7mgthNkJLnMxaXzcA
Ale ad rem.
W sejmie coraz mniej wesoło. To, co się w tej chwili odpierdala - tak, przeklinam, ale inaczej nie potrafię reagować na to gówno - to ludzkie pojęcie przechodzi. Zajrzałam dziś z ciekawości na sejmowe strony, aby sprawdzić, co wyprawiają "nasi" przedstawiciele za nasze pieniądze. I do chwili obecnej nie mogę wyjśc z podziwu nad poziomem głupoty, jaka tam panuje. Otóż niejaka posłanka Bubula, z klubu pisu oczywiście, bo tam gromadzą się najwięksi mędrcy, wyrzyguje taką oto interpelację nr 2115:
Interpelacja nr 2115
do ministra zdrowia
w sprawie konieczności zablokowania dystrybucji pigułki wczesnoporonnej
Zgłaszający: Barbara Bubula
Data wpływu: 29-03-2016
Do mego biura poselskiego zgłaszają się przedstawiciele organizacji pro-life, którzy usilnie proszą o wsparcie działań zmierzających do skutecznego, całkowitego zablokowania dystrybucji antykoncepcyjnej, a także wczesnoporonnej pigułki „ellaOne”. W swej argumentacji podnoszą oni, że pigułka ta, wprowadzona do dystrybucji rozporządzeniem byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, niszczy zdrowie i życie Polaków. Wydanie tego rozporządzenia poprzedzone zostało dezinformacyjną kampanią ówczesnego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia, jakoby władze Unii Europejskiej zobligowały Polskę do wprowadzenia tejże pigułki do obiegu. To ewidentna nieprawda: władze UE jedynie zezwoliły na dystrybucję, do niczego – w tej konkretnej sprawie – Polski nie zobowiązując.
W pełni podzielam opinię reprezentantów Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, że w trybie pilnym należy wprowadzić całkowity zakaz rozpowszechniania tej pigułki w Polsce, gdyż jakakolwiek jej dystrybucja sprzeczna jest z ustawą z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Wyrażam przy tym nadzieję, że rozporządzenie nowego Ministra Zdrowia doprowadzi do całkowitego zablokowania dystrybucji pigułki „ellaOne”.
W związku z powyższym pragnę zapytać Pana Ministra:
- Kiedy Ministerstwo Zdrowia przewiduje wejście w życie przepisów umożliwiających całkowite zablokowanie dystrybucji wczesnoporonnej pigułki „ellaOne”?
Niejaka Bubula jest magistrem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Cóż, wstyd, drogi uniwersytecie. Uważaj następnym razem, jakim głąbom rozdajesz stopnie naukowe. Poziom absurdu osoby Bubula przerósł mój poziom pojmowania świata. Osoba Bubula (nie będę nazywać tej postaci posłem) twierdzi, że antykoncepcja niszczy zdrowie i życie Polaków. Całe szczęście, że tylko Polaków i nie niszczy i nie zabija innych nacji, jak Belgowie, Francuzi czy dajmy na to takich Japończyków. Ja nawet się cieszę, że ta antykoncepcja jest taka funkcjonalna i efektywna, bo jak słucham, co rząd wygaduje i jak ludzie na ulicy im wtórują, to bardzo jestem rada temu, że nas wytłucze w pień. Bo jesteśmy tępi i durni jak rzymski sandał. I w zasadzie zabieramy niepotrzebnie tlen. Taka Bubula na przykład. Taki Kosiniak -Kamysz. I wielu innych niepożytecznych idiotów.Dziś, po informacji, że odrzucono projekt legalizacji aborcji i jednocześnie przekazano do dalszych prac projekt jej całkowitego zakazu (jak w Ekwadorze) i po przeczytaniu na stonie sejmowej kto był za a kto przeciw, już wiem dlaczego posłanki pisu tak bardzo chcą, aby nie było antykoncepcji, tabletki wczesnoporonnej oraz aby rodziło się wszystko co tylko natura wynaturzyła. Popatrzcie kochani na zdjęcia pań z pisu to wszystko się wyjaśni. Domyślcie się sami patrząc w oczy posłance Wróbel. Tyle w temacie.
I na koniec: posłuchajcie, głupie baby. Jeśli teraz nie tupniemy nogą i nie powiemy stop, to za chwilę będziecie wychodziły na ulicę tylko za przyzwoleniem pana męża a jak odezwiecie się nieproszone będziecie dostawać po ryju. I policja nie przyjedzie z interwencją, bo do obywatela drugiej kategorii nikt się nie będzie fatygował. Będziecie się za to swobodnie mogły pomodlić aby wasz bóg was uratował. Ale same doskonale wiecie, ilu rzeczony uratował, no w każdym razie w Auschwitz się nie popisał. Ruszcie dupy i idźcie w niedzielę na demonstrację, krzyczcie, że nie ma naszej zgody na takie traktowanie kobiet. Nie bójcie się, że wasz ksiundz was w telewizji zobaczy. I sąsiadki - plotkary. Odważcie się wreszcie odezwać! Bo jeśli nie teraz, to już nigdy nie będziecie miały okazji otworzyć gęby. No, chyba, żeby zrobić panu mężowi loda. Albo panu księdzu - kto tam będzie chciał. Bo w końcu będziecie tylko przedmiotami.
A ja sobie spokojnie spierdolę z tego talibanu. Może ten cyrk mnie zmobilizuje.
Szkoda tylko waszych małych córeczek, załatwicie je na amen.
A posłowi Liroyowi powiem teraz tak: drogi pośle od marihuany. Liczyłam na to, że facet, niby mądry i niby wygadany, ma jaja. Ale nie ma. Szkoda. Zawiodłam się. Wstrzymałeś się od głosu. Nie miałeś odwagi. Słabo. Niech ci się dobrze jara.
Dobranoc.
piątek, 2 września 2016
Całkowity zakaz aborcji kontra prawo jazdy na penisa
Kochani,
fejsbuk to cudowne źródło inspiracji!
Mam rewelacyjny pomysł na projekt nowej ustawy dotyczącej rozrodczości! Natchnęła mnie niejaka Ania Kobylec (nie wiem, czy imię i nazwisko jest prawdziwe, ale dziewczyna ma talent).
Otóż ona zaproponowała prostą rzecz: prawo jazdy na penisa!
Genialne po prostu!
Do tej pory za niechcianą ciążę obrywała kobieta/dziewczyna. Teraz, w dobie wynoszenia embriona ludzkiego na ołtarze proponuję, aby rzeczywiście panowie chcący wystartować z życiem erotycznym, zdawali specjalistyczny egzamin.
Wczesniej musieliby skończyć certyfikowany kurs pod egidą MEN (bez kościoła, gdyż ten nie uznaje stosunku płciowego bez zakończenia go zapłodnieniem i nie wiem jak to przeżyje stary kawaler prezes wraz ze starą panną Krystynką).
Co zatem będzie na szkoleniu? zajęcia z doprowadzania kobiety do orgazmu, wszystkie przypadłości grożące w efekcie, czyli choroby weneryczne oraz HCV i HIV a przede wszystkim sposoby zapobiegania niechcianej ciąży. Wyobraźcie sobie to szaleństwo firm farmaceutycznych prześcigajcych się w wymyślaniu wszelakich sposobów na chwilowe (miesięczne, roczne, trzy lub pięcioletnie) niepłodności męskie? Jak chętnie od razu wprowadzono by podwiązywanie nasieniowodów w ramach bezpłatnych usług NFZ? Już widzę to oczami wyobraźni.... biznes kwitnie, wszyscy są zadowoleni...
A co, jeśli pan po otrzymaniu prawa jazdy na penisa (w skrócie PJP), dopuści się zapłodnienia tam, gdzie go nie chciano? Cóż, kary prponuję dość dotkliwe, bo:
- po pierwsze: kara pozbawienia wolności do lat 5 a po odbyciu kary dodatkowe 3 lata w stanie "bezpłodności" czyli podwiązanie nasieniowodów (albo coś w tym stylu, nie jestem doktorem).
- po drugie: kara więzienia obwarowana obowiązkiem pracy na rzecz płodu a potem narodzonego dziecka
- po trzecie: obowiązek alimentacyjny utrzymany do 18 lub 25 roku życia dziecka, przy czym, jeśli szanowny kawaler coś kombinuje i udaje że nie ma pracy - obowiązek znalezienia mu zajęcia będzie spoczywał na miejscowym Urzędzie Pracy, jeśli zaś UP nie da rady znaleźć obibokowi pracy - kary pieniężne dla pracowników UP: urzędniczki prowadzącej, kierownika sekcji oraz prezesa (lub dyrektora generalnego - nie znam tytulatury, ale dla takiego, co stoi na samej górze). I od razu wezmą się do roboty wszyscy, może się okazać, że OPSy niepotrzebne!
Wyobrażacie sobie co by się działo? Matko jedyna! Same pracusie i w urzędach i w więzieniach! Proste prace w kamieniołomach, doświadczenia i badania kliniczne na żywych ludziach a nie na nieszczęsnych królikach czy szczurach! No, cud po prostu.
Aha! Ważna sprawa - co z osobnikami z innych krajów przebywającymi na naszym terytorium? Ano - prawo dla wszystkich takie samo, przy czym brak możliwości deportacji osobnika. Sądzenie i odbycie kary - na terytorium Polski.
Jaki byłby tego efekt? No cóż, wówczas byłybyśmy, drogie koleżanki, bardzo bezpieczne w naszym kraju. Mnóstwo też byłoby bardzo nieszczęśliwych, gdyż program pińcet plus przeszedłby koło nosa. Co więcej, podejrzewam, że szerzyłby się proceder... gwałcenia panów! A to byłaby ci checa! Ale dziewczyny! Nie martwcie się! Przecież jeśli zgwałcicie faceta i zajdziecie z nim w ciążę to będzie jego wina! Mógł podwiązać nasieniowody? mógł łyknąć tabletkę? mógł nie chlać na imprezie? No! A tym bardziej mógł nie zakładać tych seksownych, obcisłych spodni i kusić wypukłościami! Ot, co! Czyli?
U N I E W I N N I E N I E !!!
To jak? Piszemy projekt obywatelski? A podpisy będziemy zbierać pod kościołami! W końcu księża przecież nie mogą być przeciwko dbałości dzieci, bo wszystkie dzieci nasze są!
Do dzieła, dziewczyny!
fejsbuk to cudowne źródło inspiracji!
Mam rewelacyjny pomysł na projekt nowej ustawy dotyczącej rozrodczości! Natchnęła mnie niejaka Ania Kobylec (nie wiem, czy imię i nazwisko jest prawdziwe, ale dziewczyna ma talent).
Otóż ona zaproponowała prostą rzecz: prawo jazdy na penisa!
Genialne po prostu!
Do tej pory za niechcianą ciążę obrywała kobieta/dziewczyna. Teraz, w dobie wynoszenia embriona ludzkiego na ołtarze proponuję, aby rzeczywiście panowie chcący wystartować z życiem erotycznym, zdawali specjalistyczny egzamin.
Wczesniej musieliby skończyć certyfikowany kurs pod egidą MEN (bez kościoła, gdyż ten nie uznaje stosunku płciowego bez zakończenia go zapłodnieniem i nie wiem jak to przeżyje stary kawaler prezes wraz ze starą panną Krystynką).
Co zatem będzie na szkoleniu? zajęcia z doprowadzania kobiety do orgazmu, wszystkie przypadłości grożące w efekcie, czyli choroby weneryczne oraz HCV i HIV a przede wszystkim sposoby zapobiegania niechcianej ciąży. Wyobraźcie sobie to szaleństwo firm farmaceutycznych prześcigajcych się w wymyślaniu wszelakich sposobów na chwilowe (miesięczne, roczne, trzy lub pięcioletnie) niepłodności męskie? Jak chętnie od razu wprowadzono by podwiązywanie nasieniowodów w ramach bezpłatnych usług NFZ? Już widzę to oczami wyobraźni.... biznes kwitnie, wszyscy są zadowoleni...
A co, jeśli pan po otrzymaniu prawa jazdy na penisa (w skrócie PJP), dopuści się zapłodnienia tam, gdzie go nie chciano? Cóż, kary prponuję dość dotkliwe, bo:
- po pierwsze: kara pozbawienia wolności do lat 5 a po odbyciu kary dodatkowe 3 lata w stanie "bezpłodności" czyli podwiązanie nasieniowodów (albo coś w tym stylu, nie jestem doktorem).
- po drugie: kara więzienia obwarowana obowiązkiem pracy na rzecz płodu a potem narodzonego dziecka
- po trzecie: obowiązek alimentacyjny utrzymany do 18 lub 25 roku życia dziecka, przy czym, jeśli szanowny kawaler coś kombinuje i udaje że nie ma pracy - obowiązek znalezienia mu zajęcia będzie spoczywał na miejscowym Urzędzie Pracy, jeśli zaś UP nie da rady znaleźć obibokowi pracy - kary pieniężne dla pracowników UP: urzędniczki prowadzącej, kierownika sekcji oraz prezesa (lub dyrektora generalnego - nie znam tytulatury, ale dla takiego, co stoi na samej górze). I od razu wezmą się do roboty wszyscy, może się okazać, że OPSy niepotrzebne!
Wyobrażacie sobie co by się działo? Matko jedyna! Same pracusie i w urzędach i w więzieniach! Proste prace w kamieniołomach, doświadczenia i badania kliniczne na żywych ludziach a nie na nieszczęsnych królikach czy szczurach! No, cud po prostu.
Aha! Ważna sprawa - co z osobnikami z innych krajów przebywającymi na naszym terytorium? Ano - prawo dla wszystkich takie samo, przy czym brak możliwości deportacji osobnika. Sądzenie i odbycie kary - na terytorium Polski.
Jaki byłby tego efekt? No cóż, wówczas byłybyśmy, drogie koleżanki, bardzo bezpieczne w naszym kraju. Mnóstwo też byłoby bardzo nieszczęśliwych, gdyż program pińcet plus przeszedłby koło nosa. Co więcej, podejrzewam, że szerzyłby się proceder... gwałcenia panów! A to byłaby ci checa! Ale dziewczyny! Nie martwcie się! Przecież jeśli zgwałcicie faceta i zajdziecie z nim w ciążę to będzie jego wina! Mógł podwiązać nasieniowody? mógł łyknąć tabletkę? mógł nie chlać na imprezie? No! A tym bardziej mógł nie zakładać tych seksownych, obcisłych spodni i kusić wypukłościami! Ot, co! Czyli?
U N I E W I N N I E N I E !!!
To jak? Piszemy projekt obywatelski? A podpisy będziemy zbierać pod kościołami! W końcu księża przecież nie mogą być przeciwko dbałości dzieci, bo wszystkie dzieci nasze są!
Do dzieła, dziewczyny!
czwartek, 1 września 2016
Wojenno - rocznicowe wspominki astronauty
Otóż, moi drodzy, zamiast zgłębiać tajniki teorii wzrostu gospodarczego Solowa-Swana, czynię dzisiejszy wpis.
Tak, wiem, dawno mnie nie było, ale są wakacje, więc mogę się obijać. Co więcej, wakacje mieli mędrcy z ulicy Wiejskiej, zatem nie produkowali codziennej porcji debilizmów a w wiadomościach były tylko relacje z różnych mszy oraz zlotu młodzieży katolickiej - no, tak jak w normalnym państwie o nazwie Watykan.
Ale dżuma powraca.
Ze zdwojoną energią oraz siłą wodospadu.
Zastanawia was pewnie tytuł dzisiejszego wpisu. Ano, nastroił mnie nasz niezawodny Antoni Macierewicz. On to bowiem namaścił na szefa gabinetu politycznego MON i speca od PR, pomagiera aptekarskiego, niejakiego Bartłomieja Misiewicza. Lat chyba 25, bo nic na temat tego otyłego młodego człowieka nie mogę znaleźć. Nie wiadomo jakie szkoły skończył i czy w ogóle, bo w jego laurce wyborczej jest napisane, że Bóg i że z katolickiej rodziny. No, faktycznie jest to nielada osiągnięcie być z katolickiej rodziny i brak wykształcenia przykrywać bogiem. Według mnie jakieś 90 procent pogłowia z wykształceniem podstawowym może przedstawiać się w ten sam sposób. I zostać szefami w randze ministra. Na stronie MON przeczytałam, że dwudziestopięciolatek zaczął swoją działaność patriotyczno polityczną na przełomie 2006 i 7 roku. Miał wówczas nasz dzielny rodak lat... piętnaście. Ciekawe... Co więcej, fakt wiary bożej oraz zainteresowanie obronnością po katastrofie smoleńskiej był dla Antoniego wystarczającą rekomendacją aby otyły młokos bez dyplomu został kimś w randze ministra. Dlatego ja nazwałam się astronautą, gdyż w wieku lat 14 bardzo interesowałam się astronomią i nieboskłonem. Studiowałam dzielnie mapy nieba i do dziś pamiętam nazwy różnych gwiezdnych formacji. To zainteresowanie przeciągnęło się do samej matury i o mały włos nie skończyło się studiowaniem fizyki. Także mam pełne podstawy do tego by nazywać się astronautą i gdybym dziś zgłosiła się do MON to z pewnością z takimi kwalifikacjami (pominę obecność boga w moim życiu i zastąpię go licencjatem z finansów) zdecydowanie poleciałabym w najbliższej misji kosmicznej na Księżyc.
Ale nie o tym dziś chciałam napisać krótko.
Dziś chciałam zadumać się nad tym, co przeczytałam w jednej książce. Otóż podobno po upływie pięciu pokoleń ginie zarówno dobra jak i zła sława... To jest szalenie ciekawe, jak będzie wyglądać sława Jarosława. I czy z Lecha będzie uciecha. Tak myślę, że za pięć pokoleń cała Polska będzie zastanawiać się jakim cudem Lech Wałęsa dostał Nobla a Lech Kaczyński nie.
Wszystkie jajogłowe stwory, epidiaskopy i inne władze kościelne, które będą wówczas rządziły polskim Watykanem głowić się będą jak to wymazać z kart historii. I ja mam pomysł! Po prostu dzieciom w książkach trzeba napisać, że Lech Kaczyński za Solidarności działał pod innym nazwiskiem! A ze zdjęć da się to łatwo wymazać. W końcu mamy przecież prężnie działający Instytut Porażki Narodowej, to znaczy chciałam napisać IPN.
I tak jak dzisiaj czytane są nazwiska osób które zginęły przy okazji katastrofy samolotowej nie związanej z żadną wojną ani z żadnymi działaniami w zakresie obronności ani w ogóle nic one wówczas dla kraju nie robiły tylko leciały sobie posłuchać akademii na cześć, tak za pięć pokoleń będą polskie dziatki w rocznicę wybuchu II wojny światowej recytować wiersze na cześć morderców z grupy o nazwie żołnierze wyklęci, będą powiewać czarne flagi ONR, gromady gównojadów po podstawówkach będą z maczetami latać po mieście z pieśnią o Lechu na ustach. O Lechu Wałęsie, który był Kaczyńskim. Tylko.... gdzie będzie Jarosław? Mam cichą nadzieję, że na śmietniku historii. Bo dla tępaków z nowych pisowskich szkół dwóch bliźniaków to będzie o jednego za dużo.
Dobranoc.
Tak, wiem, dawno mnie nie było, ale są wakacje, więc mogę się obijać. Co więcej, wakacje mieli mędrcy z ulicy Wiejskiej, zatem nie produkowali codziennej porcji debilizmów a w wiadomościach były tylko relacje z różnych mszy oraz zlotu młodzieży katolickiej - no, tak jak w normalnym państwie o nazwie Watykan.
Ale dżuma powraca.
Ze zdwojoną energią oraz siłą wodospadu.
Zastanawia was pewnie tytuł dzisiejszego wpisu. Ano, nastroił mnie nasz niezawodny Antoni Macierewicz. On to bowiem namaścił na szefa gabinetu politycznego MON i speca od PR, pomagiera aptekarskiego, niejakiego Bartłomieja Misiewicza. Lat chyba 25, bo nic na temat tego otyłego młodego człowieka nie mogę znaleźć. Nie wiadomo jakie szkoły skończył i czy w ogóle, bo w jego laurce wyborczej jest napisane, że Bóg i że z katolickiej rodziny. No, faktycznie jest to nielada osiągnięcie być z katolickiej rodziny i brak wykształcenia przykrywać bogiem. Według mnie jakieś 90 procent pogłowia z wykształceniem podstawowym może przedstawiać się w ten sam sposób. I zostać szefami w randze ministra. Na stronie MON przeczytałam, że dwudziestopięciolatek zaczął swoją działaność patriotyczno polityczną na przełomie 2006 i 7 roku. Miał wówczas nasz dzielny rodak lat... piętnaście. Ciekawe... Co więcej, fakt wiary bożej oraz zainteresowanie obronnością po katastrofie smoleńskiej był dla Antoniego wystarczającą rekomendacją aby otyły młokos bez dyplomu został kimś w randze ministra. Dlatego ja nazwałam się astronautą, gdyż w wieku lat 14 bardzo interesowałam się astronomią i nieboskłonem. Studiowałam dzielnie mapy nieba i do dziś pamiętam nazwy różnych gwiezdnych formacji. To zainteresowanie przeciągnęło się do samej matury i o mały włos nie skończyło się studiowaniem fizyki. Także mam pełne podstawy do tego by nazywać się astronautą i gdybym dziś zgłosiła się do MON to z pewnością z takimi kwalifikacjami (pominę obecność boga w moim życiu i zastąpię go licencjatem z finansów) zdecydowanie poleciałabym w najbliższej misji kosmicznej na Księżyc.
Ale nie o tym dziś chciałam napisać krótko.
Dziś chciałam zadumać się nad tym, co przeczytałam w jednej książce. Otóż podobno po upływie pięciu pokoleń ginie zarówno dobra jak i zła sława... To jest szalenie ciekawe, jak będzie wyglądać sława Jarosława. I czy z Lecha będzie uciecha. Tak myślę, że za pięć pokoleń cała Polska będzie zastanawiać się jakim cudem Lech Wałęsa dostał Nobla a Lech Kaczyński nie.
Wszystkie jajogłowe stwory, epidiaskopy i inne władze kościelne, które będą wówczas rządziły polskim Watykanem głowić się będą jak to wymazać z kart historii. I ja mam pomysł! Po prostu dzieciom w książkach trzeba napisać, że Lech Kaczyński za Solidarności działał pod innym nazwiskiem! A ze zdjęć da się to łatwo wymazać. W końcu mamy przecież prężnie działający Instytut Porażki Narodowej, to znaczy chciałam napisać IPN.
I tak jak dzisiaj czytane są nazwiska osób które zginęły przy okazji katastrofy samolotowej nie związanej z żadną wojną ani z żadnymi działaniami w zakresie obronności ani w ogóle nic one wówczas dla kraju nie robiły tylko leciały sobie posłuchać akademii na cześć, tak za pięć pokoleń będą polskie dziatki w rocznicę wybuchu II wojny światowej recytować wiersze na cześć morderców z grupy o nazwie żołnierze wyklęci, będą powiewać czarne flagi ONR, gromady gównojadów po podstawówkach będą z maczetami latać po mieście z pieśnią o Lechu na ustach. O Lechu Wałęsie, który był Kaczyńskim. Tylko.... gdzie będzie Jarosław? Mam cichą nadzieję, że na śmietniku historii. Bo dla tępaków z nowych pisowskich szkół dwóch bliźniaków to będzie o jednego za dużo.
Dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
