wtorek, 16 lutego 2016

Rozpaczliwy apel do kobiet: NIE dla "dobrej" zmiany!

Jesteśmy po wyborach. Wygrało to, co wygrało. Podziękowałam już za ten wynik wielokrotnie. Przede wszystkim tym, którzy jak durni powtarzali, że aby nie wygrał PiS trzeba głosować na PO. Na PO - po ośmiu latach olewania większości społeczeństwa, za zabór mojego mienia w postaci moich składek emerytalnych, za zrobienie z Polski robotniczego zaplecza dla starej Europy - NIE - głośne i wyraźne. Były opcje inne - nieznane, małe partie, gdyby ktoś dał im szanse, to PiS nie miałby większości. Bo, że byłby w sejmie to było do przewidzenia. Wjechali na "poległych pod Smoleńskiem", robieniem przedstawienia jakimiś miesięcznicami i dzięki megafonom w kościołach. Kościelny elektorat potruchtał do urn z jednym przesłaniem: głosujemy na katolików! A że np. taki katolik Kurski, zostawił żonę i dzieci, albo taka katoliczka Kaczyńska - zostawiła byłego męża z rogami jak ręce Chrystusa ze Świebodzina, mając córeczki z drugim obecnym jeszcze póki co  mężem, albo katolik Hofman, który chlał zamiast siedzieć na obradach w Hiszpanii i jeszcze z kolegą katolikiem oszukali skarb państwa biorąc kilometrówki na podróż... samolotem (oczywiście sprawa została umożona a skruszony Hofman schudł jak deszczka - chyba w ramach pokuty), to w zasadzie nie ma znaczenia. Jak leży pod figurą, diabła może mieć za skórą.
No więc głosowali na tych katolików polscy katolicy i mamy to, co mamy. A mamy dużo. Obietnic dużo. Dziatwa się podnieca programem 500 zł na każde DRUGIE, ale nie zawsze, dziecko (nie zawsze drugie dostąpi tej łaski, gdyż mając starsze rodzeństwo w wieku 18 i więcej lat, nie ma szans na dofinansowanie z budżetu, gdyż wg PiS jest pierwsze i już). Tutaj przytoczę bzdurne tłumaczenia, że ten program jest po to by się dzietność zwiększyła i ma ona wspierać rodziny rokujące a tacy starzy rodzice to już nie będą mieli więcej dziatwy. Hmmm, to skoro to ma zachęcać, to jak zachęci młode małżeństwo, z kredytem na 30 lat i np. z umową śmieciową? Rozumiem, że tacy mają zrobić sobie od razu drugie? Bo że pierwsze mają mieć z radości, że ten program jest, to pewne. A zanim cokolwiek dostaną to najpierw muszą poczekać na to pierwsze 9 miesięcy, potem niech dziewuszyna chwilę odetchnie, powiedzmy, cztery miesiące i spowrotem w ciążę, czekamy następne 9 miesięcy i... jest! 500 zł.Trzeba ma nie poczekać dwa razy po 9 miesięcy plus ew, przerwa między jednym a drugim brzuchem czyli jakieś... dwa lata? Na 250 zł na łebka. Zachęta zajebista! Taka długofalowa... Brawo!
Wsparcia nie dostaną samotni rodzice z dzieckiem bo nie rokują - tzn. jak nie ma pełnej rodziny to wsparcia nie ma! Katolicki porządek ma być - tak jak np. w rodzinie pana Kurskiego albo pani Kaczyńskiej - tam zawsze jest jakaś żona albo mąż - z odzysku, ale prawie po bożemu. ŻENADA.

Ale z pewnością zachęci rodzinę z dwójką dzieci, gdzie słabo wykształcona mama z jeszcze mniej wykształconym tatą na umowie z najniższą krajową stwierdzają, że jak będzie trzecie, to tysiąc wpada co miesiąc i już mama nie musi chodzić do beznadziejnej roboty za 900 zł u prywaciarza, tylko w domu zostanie i dzieci wychowa, do 18 roku życia. Szczytne zadanie. Po 18 latach nie ma szans wrócić na rynek pracy, no chyba, że jako sprzątaczka. Ok, niektóre panie mają takie marzenia związane z miotłą, ale pamiętajmy, że po wielu latach dźwigania dzieciątek, po 3 porodach, zdrowie już nie jest takie zacne.
Ale my jesteśmy dobrej myśli, pani dociera do 60 roku życia (bo Duda obiecał obniżenie wieku emerytalnego, inaczej podaje się do dymisji - ha,ha,ha,ha!) i... No właśnie, ile zebrała taka mama na emeryturę? Mama, która została w domu, bo za tysiąc nie ma sensu z niego wychodzić, skoro ten tysiąc sam do domu wjeżdża?
Moja partia Razem uważa, że powinna być tzw. emerytura obywatelska, takie niezbędne minimum dla człowieka - dziś w Polsce jest ono obliczone na poziomie 900 zł. Jeśli czynsz wynosi 600 zł, opłaty 150 zł to kto tej pani da jeść? Ano, pomoc społeczna. Tu się głosy odezwą, że dzieci będą tę panią utrzymywać bo się nimi zajmowała i poświęciła dla nich. A ja się pytam: jakie mamy prawo obciążać nasze dzieci nami samymi? One się na świat nie pchały, to myśmy zadecydowali, że za 500 zł miesięcznie dzieci będziem mieć.
Zatem Jacek, Rysio i Józia wyjechali w świat, matka została sama bo ojciec pożegnał się ze światem albo znalazł młodszą. I pani zostaje pomoc społeczna. A jak pomoc społeczna zarabia na świadczenia? Ano, nie zarabia tylko dostaje z budżetu. I nie, nie jestem przeciwna pomocy potrzebującym - absolutnie jestem za pomaganiem. Ale jeśli nowoczesne państwo, systemowo i z premedytacją pod szyldem "dobrej zmiany", "odbudowy zniszczonej gospodarki" i nie wiem jakich jeszcze głupawych populizmów, poprzez takie programy, spycha tysiące kobiet na margines życia, to ktoś powinien za ten program iść do więzienia.
Albo nie: powinien być obciążony utrzymaniem tych kobiet na ich emeryturach, które albo będą tak drastycznie niskie albo nie będzie ich wcale, bo się kapitał emerytalny nie zbierze (nie zdąży...).

Rzecz następna: kto będzie finansował ten program, w którym mój zamożny, ale młodszy sąsiad w dwójką dzieci dostanie swoje 500 zł z moich i swoich podatków, gdzie ja zarabiam bardzo średnio i na dodatkowy język dla mojej córki mnie nie stać bo mam jeszcze drugą na utrzymaniu, studentkę - ale jak wiadomo, w niektórych kręgach studia to fanaberia, więc utrzymuję fanaberię mojego starszego dziecka. Moje młodsze na dodatkowy język nie dostanie 500 zł, bo ma starszą siostrę. Ale mój zamożny sąsiad dostanie i np. dzięki temu jego dzieciaczki będą miały wyższe kieszonkowe, o 250 zł na łebka. Żadna z moich córek nigdy takiego kieszonkowego nie miała. Ot, Prawo i Sprawiedliwość. Dziejowa.
Sytuacja ostatnia: dwoje bezrobotnych i drobiazg w domu, np. w liczbie 5 sztuk - tutaj dostanie cała piątka, której szczerze i z całego serca życzę jak najlepiej. Do ubóstwa wpłynie 2.500 zł, dla takich ludzi to majątek. Mam cichą nadzieję, że dzięki temu dzieciaki w końcu będą miały ciepłe buty na zimę i zawsze kanapki w tornistrach. Tylko, że ja jestem człowiekiem marzącym. Marzę o tym, by dzieci wyrastały z ubóstwa jak wyrasta się ze swetra. Niestety, badania socjologiczne pokazują co innego. około 30% dzieci system, dobrzy ludzie wokół, lub one same, są w stanie zerwać tradycje rodzinne. Permanentne bezrobocie, ubóstwo dziedziczy się jak piegi. I tak samo ciężko się od nich uwolnić. Jak ci się uda, to je wybielisz. Najczęściej jednak zostają.
Myślę, że te 30% warte jest każdych pieniędzy, pomyślmy, jeśli w Polsce urodziło się w zeszłym roku 353 tysiące dzieci, jeśli by przyjąć, że wszystkie żyją w ubóstwie i wyrwiemy z tej liczby 30% to wychodzi, że uratowaliśmy 105.900 dzieci. Chyba warto, prawda? Z tym jednakowoż założeniem, że powinniśmy dodatkiem objąć WSZYSTKIE dzieci. Czemu winien jest jedynak z biednej rodziny, która wie, że nie może sobie pozwolić na więcej dzieci? Ktoś powie: bo oni są nie rokujący. To teraz rzucam drugi przykład: Mamy dwoje niepracujących z podstawowym wykształceniem, mają szóstkę dzieci, siódme to dodatkowe 500 zł. I tak żyją z MOPS-u więc dla nich żadna różnica, możemy z tej szóstki wyrwać z ubóstwa JEDNO dziecko (30% z 6 to 1,8 zatem jedna cała sztuka - sztuki człowieka się nie zaokrągla)... dla państwa ta rodzina ma potencjał.
Tak, potencjał na produkcję nowego ubóstwa, oprócz jednej sztuki. Za słaby wynik. Sami pomyślcie czy o taki rozwój społeczeństwa nam chodzi.

Wiemy już, kto będzie finansował program PiS: podatnicy, którzy pracują i wytwarzają PKB (produkt krajowy brutto). Czyli tak: przy rodzinach wielodzietnych, gdzie pracuje zwykle jedna osoba, dodatek państwa do dzieci będzie miał miejsce. Rodziny niepełne, gdzie jedna osoba pracuje, rodziny z jednym dzieckiem, gdzie obydwoje pracują oraz samotni i single pracujący, sfinansują ten program ze swoich podatków.
Zamożni sami sobie sfinansują ten dodatek - w całości lub części, chociaż ich podatki są fatalnie niskie i to też jest bez sensu, ale jednak - zapłacą sobie sami.
Dodatkowo do obsługi tego programu trzeba doliczyć pewnie stówę kosztów dystrybucji tego dodatku - na każde 500 zł (druki, program komputerowy, szkolenia, itd.), czyli mamy jeszcze koszty. Czy da się zrobić taki manewr bezkosztowo? To rozwiązał bardzo dobrze Orban na Węgrzech.
Fajnie.
Już słyszę głosy, że w przyszłości my wszyscy będziemy korzystać ze składek wypracowanych przez te wszystkie urodzone dzięki programowi dzieci. Dziękuję za tę łaskę.
Odkąd pamiętam słyszę, że muszę płacić składki emerytalne na ZUS, bo zbieram sobie kapitał na emeryturę. Zatem ja nie potrzebuję, żeby pracowało na mnie obce dziecko sąsiada, które dostawało kieszonkowe kosztem moich dzieci. Co więcej, ja mam ciągle, wbrew PiS-owi, dwoje dzieci i jakby co, to one wytworzą odpowiedni PKB i odprowadzą składki, które sfinansują moją emeryturę.
Bez łaski, szczodre kutaski.
Po drugie - przeczytajcie jeszcze raz akapit o rodzinach ubogich. Dokładną analizę statystyczną opracuję niebawem , bo już mam pomysł i dostęp do danych. Liczby się nie mylą, każdą głupotę da się skwantyfikować.

I na koniec: tak jakoś dziwnie mi się wydaje, że te wszystkie osoby, które podejmą decyzję o nastęnym dziecku tylko i wyłącznie z powodu kwoty "pińcet" to jest ta masa, która w najmniejszym procencie dokłada się do Produktu krajowego Brutto: niskie dochody, niska produktywność, etc.
Nie wiem na pewno, właśnie jestem w trakcie sprawdzania tych danych, ale jakoś szósty zmysł mi podpowiada, że mam rację - rzadko się myli , sukinsyn, a ja tak rzadko się go słucham...
Takie to mamy rodziny rokujące.
Strach się bać.
Dobrego wieczoru życzę. I polecam piękną sercowo-uczuciową kolekcję ze srebra:



Aaaaa! zapomniałabym! Uprzejmie przypominam wszystkim matołom z rządu, że od 1989 roku dzietność w Polsce SPADA. Między rokiem 1985 a rokiem 1995 ( zakładam, że te roczniki teraz rodzą lub będą za chwilę rodzić dzieci) spadła o 36%: z liczby 667.370 do 424.300, aby w roku 2003 osiągnąć pułap 349.080 sztuk ( to jaki lament będzie w roku 2025-2039!).
No to jak, TUMANKI, tych dzieci ma być więcej, jak matek rodziło się mniej coraz? Trzymajcie mnie, bo kogoś walnę. Najchętniej panią minister od spraw rodziny, pracy i polityki rozdawniczej nie swoich pieniędzy, pani pokończyła jakieś studia i nie wie jak skorzystać z danych GUS? Chociaż za czasów pani minister to nawet nie trzeba było języka obcego znać żeby doktorat napisać, więc... po co komu dane GUS?

poniedziałek, 30 listopada 2015

Ernest Hemingway założył się z przyjaciółmi. Dziesięć dolarów dla tego, kto napisze najkrótszą smutną historię. Na serwetce zanotował siedem słów. "Do sprzedania: dziecięce buciki, nigdy nie używane".

Inteligencja wielkich często mnie powala, wzrusza do łez, także rozbawia, choć ta historyjka akurat nie. Dopadła mnie listopadowa chandra. Już jej czas. Łzy same płyną po liczkach. Dlaczego. Dlaczego się pytam? Skąd to wszystko się bierze? Nie wiem, nie mam pojęcia. Matka bije płaczącego chłopca a potem wrzuca filmik na youtube. Trzeba być niedorozwojem, debilem, nie wiem kim jeszcze... z pewnością nie matką. Matka nie robi takich rzeczy. Matka nie bije i nie drze ryja. A nawet jeśli krzyknie, to nie wrzuca hańbiących dziecko filmików do sieci. Nie robi tego nikt, kto jest mądry. NIKT! 
Ktoś powie, że odezwała sie święta Teresa. Po pierwsze pierwsze nie Teresa, bo to był kawał paskudnego człowieka, który nie wiem dlaczego został świętym. Miała miliony dolarów a zamiast leczyć za nie ludzi, modliła się za nich będąc przekonaną, że taka jest wola pana. Ja nie mogę słuchać takich historii, bo to jest znowu dowód na to, że ten pan albo postradał zmysły albo rzeczywiście jest jaki jest i kocha was wszystkich w taki właśnie sposób: gwałconą dziewczynkę, która w wieku 9 lat została porwana do burdelu, chłopca który nie mając oparcia w rodzicach popełnił samobójstwo, żebrzącą pod apteką babcię, która nie ma na leki. 
Moja koleżanka powiedziałaby: to nie bóg to robi tylko ludzie sami sobie, bo mają wolną wolę. To gdzie jest wolna wola gwałconej dziewczynki? Koleżanka na to: bóg tak chciał. A ja na to: ciesz się, że nie chciał tak dla ciebie, tylko szkoda, że chciał tego dla małego dziecka. 
Szkoda, że wierzycie w te wszystkie bzdury. Ja już dawno nie. Zbliżają się święta a ja widzę i słucham: coraz więcej cierpienia ludzi, coraz więcej zła. A w sklepach tłumy. Zakupy, zakupy, prezenty, podarunki... Kto je kupuje i dla kogo? Właściciel burdelu z małymi dziewczynkami kupuje prezenty dla swojej małej córeczki: najdroższy domek, najpiękniejszą sukienkę. Za pieniądze, które zarobiła dla niego mała dziewczynka w wieku jego córki. A potem idzie taki człowiek do kościoła i klęka przed panem. I... nic. Kompletnie nic się nie zmienia. właściciel burdelu ma się świetnie, kasa płynie strumieniami, można pojechać na dziesiąte wakacje na Bora Bora.
A dziewczynka w burdelu prędzej czy później umrze na HIV albo zaćpa się na śmierć nie widząc sensu takiego życia. Wiecie dlaczego? Bo pan tak chciał. 
Fajny pan. bo to właściciel burdelu może mieć wolną wolę: dzielić i rządzić, potem tę wolę odziedziczy jego córka, nie wiadomo czy wyrośnie na mądrego, dobrego człowieka. Raczej watpię. 
Dobroć nie jest trendy. Dobry człowiek to mięczak i fajtłapa. 
Jestem mięczakiem i fajtłapą. Znalazłam ogłoszenie na naszym lokalnym portalu. Biede dziecko nie ma ubrań, może by mu przed świętami zrobić przyjemność i zebrać trochę odzieży, bo rodzice biedni aż boli. Dobry człowiek poprosił o pomoc dla chłopca. I odezwali się darczyńcy. Mnóstwo ich przed świętami. Wietrzą swoje szafy, garderoby i kufry. Oddam tę sukienkę bo już niemodna. O, rzeczy po synku też oddam, bo i tak wyrósł. Dziewczynki pogubiły ubrania dla barbie, dajmy te lalki biednym dzieciom, one się z tego ucieszą! I oddajemy sterty odzieży, starych koców, spranych poszewek. Ja już ich nie chcę, kupię sobie nowe ale te biednym się przydadzą... I wiecie co? mięczak i fajtłapa znalazła kilka zajebistych osób i zrzucili się wszyscy na NOWE UBRANIA dla dziecka. Nie używane. NOWE, NIGDY NIE NOSZONE. Dziękuję, dziewczyny, jesteście cudowne! 
Tak się pomaga moi mili. Nie oddaje się swoich starych rzeczy bo i tak kupicie sobie nowe. Kupcie nowe i oddajcie biedniejszym, którzy mają pod górkę. Ja z niecierpliwością czekam, aż dam wielką torbę z nowymi ubrankami dla dzieciaczka. Tak bardzo chciałabym żeby wszystko pasowało. Żeby, może piewszy raz w życiu, miał mało, ale ładne i nowe. Własne, nie po innych dzieciach. 
Taka jest prawdziwa gwiazdka. Nowa. 
A po drugie nie jestem święta. Nigdy nie byłam. Potrafię wrzasnąć i przeklinać jak coś lub ktoś doprowadzi mnie do furii. Nie jestem święta i nie chcę nawet być.
A teraz mówcie sobie, co chcecie. Ja idę myśleć: wynosić się z tego podłego, obrzydliwie pełnego przemocą i nieszczęściem świata czy spróbować coż zrobić. Tylko jak? Ja jestem za głupia i za sama. Nie potrafię zbawić świata, bo nie jestem panem. Szkoda, bo mielibyście dobre życie. Wesołych Świąt

niedziela, 4 października 2015

Wybory parlamentarne 2015 - zła, smutna kampania

Wszyscy zaczęli wyścig i walkę o wyborców. Tylko ja siedzę i myślę. Tylko jeszcze nikt od myślenia nic nie wygrał - chyba, że dotyczy to teorii gier - to wtedy tak. W zasadzie kampania wyborcza to taka teoria gier. Niestety na moje nieszczęście słabo znam tę teorię bo jest świeża i nie załapałam się na nią na studiach. Ale teraz to nadrobię, gdyż rozpoczęty został drugi fakultet na Uniwersytecie Warszawskim i tam z pewnością znajdę odpowiedź na pytanie jak wygrać wybory. W zasadzie to znam odpowiedź ale nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Wystarczy oplakatować cały okręg wyborczy, wychodzić z lodówki i wyskakiwać z szafy. Przesyt i obłęd fotograficzny powoduje, że naród idzie i głosuje. Pismo obrazkowe, jako najstarsza forma przekazywania informacji, zaraz po mowie, działa nawet w XXI wieku.
Dlaczego zatem kampania jest smutna? Bo ci sami ludzie, którzy cztery lata temu obiecywali nam gruszki na wierzbie robią dokładnie to samo. Tylko straszą czym innym, bo się układ sił zmienił biegunowo.
A dlaczego jest zła? Bo ludzie, którzy są głównymi aktorami na tej scenie najzwyklej w świecie nas oszukują. PiS opowiada jak to PO kradnie. Tylko, że główni w PiS też mają brudne łapy. Afera FOZZ nie wyjaśniona do dziś, przejęcie "Gazety Polskiej", poczytajcie  o spółce Srebrna, o Fundacji Nowe Państwo i wielu, wielu ciekawych rzeczach jak np. uwłaszczenie na państwowych nieruchomościach. Dużo tego jak na świętojebliwą partię, która co rusz fotografowana jest na kolanach przed majestatem najwyższego. Gdyby taki majestat naprawdę istniał wytłukłby te kukły natychmiast i z przytupem. Za szachrajstwa i obłudę.
Dlaczego ludzie o tym nie czytają?
Dlaczego nie myślą, jak niejaka Godek wychodzi  i mówi, że najbardziej prześladowaną grupą w Polsce są.... nienarodzone dzieci? Nienarodzone! czyli nieistniejące! Natomiast dzieci, którym odmawia się leczenia, bo brakuje pieniędzy  - nie są. Te, które potrzebują skomplikowanych procedur leczenia i za granicą nie są. Ale te nienarodzone - tak! Co prawda ich nie ma, nie istnieją, ale są prześladowane jak cholera.
Pani Godek musi się leczyć! Nie powinna - musi. Ktoś,chyba Korwin, postuluje aby każdy poseł został przebadany na okoliczność fiksum-dyrdum i ja się z tym zgadzam. Każdy, z Korwinem na czele, powinien zostać przebadany psychiatrycznie przez dwa niezależne zespoły lekarzy aby wykluczyć paranoję, kompletnie zidiocenie a nawet szczątkową głupotę. Bo nie mogą kierować nami ludzie mający pod kopułą nietęgo.

A dlaczego ja się nadaję do sejmu?
Otóż powiem wam dlaczego. Jestem jedną z niewielu osób, które miały okazję swoje dzieciństwo i pierwszą młodość (do matury) spędzić w starym systemie (tak, tak, tym okrutnym i złym i w kórym dzieci nie były głodne, miały lekarza i dentystę w szkole a każdy rodzic miał pracę i możliwość pojechać z rodziną na urlop nad morze albo w góry - co roku!), natomiast życie studenckie i bardziej świadome w kraju - raju czyli kapitalizmie świeżym jak zarodek.

Jestem człowiekiem z przełomu, pamiętającym ciemną stronę mocy i znającym jasną stronę mocy.
Jestem jedną z niewielu, którzy pracowali na umowie o pracę w korpo, zarabiającym krocie. Jestem jedną, która po tym przeżyła okres bezrobocia i korzystała z instytucji która powinna w tempie światła być albo natychmiast zlikwidowana albo głęboko zrestrukturyzowana, bo w takiej formie jest kompletnie nikomu niepotrzebna.
Jestem jedną z niewielu, która też pracowała na śmieciówce ze stawką godzinową 6.20 zł. Wreszcie byłam sama sobie sterem żeglarzem i okrętem czyli skorzystałam z dobrodziejstw własnej działalności. I na końcu: jadłam chleb z niby pracy dla kogoś ale w ramach samozatrudnienia.
Przerobiłam w zasadzie znakomitą większość polskiej rzeczywistości.
Wiem, co to znaczy nie mieć na chleb albo na książki dla dziecka. Wiem co to jest pięć gwiazdek w hotelu na Florydzie. Wiem, co się czuje jak komornik zabiera ci połowę dochodów albo blokuje ci konto z alimentami dla dziecka. A ty nic nie możesz. To znaczy możesz: skoczyć z mostu albo umrzeć z głodu. Z tym, że w tej nowej, pięknej rzeczywistości, wolnej od śmierdzącego socjalizmu, nikogo to nie obchodzi. Tak samo, jak nauczycieli nie obchodzi jak dziecko prześladuje inne dziecko - bo po co się ma angażować i tracić nerwy: nie moje dziecko, nie moja sprawa. A że potem dziecko popełnia samobójstwo? No cóż, jak to pewien mega inteligentny internauta napisał: najsłabsi wypadają z gry. Obrzydliwe, niebywale nieludzkie, okropne,smutne - tak jak ta kampania...

Na koniec powiem jeszcze tylko tyle: jest we mnie tyle emocji i przeżyć, tyle doświadczeń wszelkich, tyle empatii i zrozumienia dla każdej sytuacji, że niewielu może się ze mną porównać.
Fakt, że to wszystko przetrenowałam na własnej skórze powoduje, że jestem w stanie pomóc każdej osobie i znaleźć rozwiązanie każdej beznadziejnej sprawy.
Dodając do tego solidne wykształcenie i lata pracy na trudnych rynkach daje pewność wyborcy, że sprostam zadaniu, że jestem ambitna, uparta i nic mnie nie powstrzyma. Ani nie złamie.
Nie mam pieniędzy na kampanię plakatową. Nie mam sponsorów. Nawet nie wiem czy mam przyjaciół. Wiem, że mam umysł: sprawny i otwarty,który może zrobić dużo dobrego dla nas, Polaków. Nie dla Polski, dla Polaków - dla ludzi. I to czyni mnie kandydatem idealnym. A na koniec dodam najgorsze: kadencja posła nie powinna trwać dłużej niż 8 lat, bo potem już zapomina, co to znaczy być zwykłym obywatelem.
Jeśli chcecie mieć te same figurki, które siedzą tam od lat: NIC SIĘ NIE ZMIENI. Bo po co ma się zmieniać? Jak nie będzie problemów to oni nie będą już potrzebni!
Pamiętajcie o tym 25 października.

Jeśli chcecie mieć taką posłankę z okręgu nr 20:


zagłosujcie na listę nr 3, miejsce nr 3. To ja.

niedziela, 27 września 2015

Manipulacja czyli jak media mącą w główkach polskich nieboraków na przykładzie Polska Times

Jest tak: wybory za niecały miesiąc i gorąco się robi wybitnie.
W dzisiejszym wpisie pokażę Wam na własnym przykładzie, jak wielkie media czyli czwarta władza manipuluje opinią publiczną.
Jest taka gazeta #Polska_Times. I ona zorganizowała prawybory. Wygrani w tych prawyborach będą mogli przedstawić swoje sylwetki na łamach gazety. Wow. 
Dla kogoś , kto nie ma środków na kampanię to doskonały sposób na przekazanie informacji szerokiemu audytorium. Stawka dla takich ludzi jak ja jest wysoka.
Głosować można codziennie w różny sposób. Pewnego dnia ranking w okręgu nr 20 (warszawski obwarzanek) wygrałam... ja (dziękuję za zaangażowanie najbardziej zaprzyjaźnionym!). I cóż czytam: pierwsze miejsce w rankingu zajęła Monika Skowrońska z partii Razem na drugim zaś miejscu znalazł się .... (nie pamiętam nazwiska) z partii Niezależna.pl. Ok, normalny przekaz o dwóch najwyższych miejscach.
Na drugi dzień spadłam na drugą pozycję, wyprzedził mnie pan z ukochanej przez Polaków partii PiS. I co czytam: W dniu dzisiejszym pierwsze miejsce w prawyborach okręgu nr 20 zajął kandydat partii PiS - pan ... (i tu podane nazwisko). O drugim miejscu - cisza... jakaś Skowrońska z jakiejś partii Razem - kto by o tym pisał...
To się nazywa manipulacja: musimy pisać o tych, którzy dają pieniądze. Ci, którzy nie płacą muszą radzić sobie sami...
Ale to nie wszystko: w momencie, kiedy wchodzicie na stronę, aby zagłosować, zawsze pojawiają się trzy partie: PO, PiS i Niezależna.pl... i ich kandydaci... przypadek?
Żeby tego było mało: jak już oddasz swój głos (lub głosy) na Monikę Skowrońską, pod jej nazwiskiem i nazwą partii ZAWSZE pojawiają się dwa nazwiska: kogoś z partii PiS, partii PO albo z partii Niezależna.pl
I wiecie, co ? czuję się obrzygana. Tak, właśnie obrzygana: nieznana, niby nie licząca się partyjka, można ją olać. Mamy przecież takie cudowne partie, z ludźmi, którzy tam siedzą od czasu kiedy zaczęto produkować poloneza caro. Z tym, że poloneza już dawno się nie produkuje a ci ludzie nadal tam są. Tak pięknie podsumowała jednego z niezatapialnych posłów Marcelina Zawisza. To było piękne i w punkt, Marcelina. Brawo!
Tylko czemu Polacy są ślepi? Ja już chyba wiem: jedni mają gdzieś, drudzy słuchają bezkrytycznie i bezmyślnie tego, o czym mówią w telewizji oraz tego, co spada z ambony - jeszcze bardziej bezrozumnie i bezkrytycznie.
Szkoda, bo mamy piękny kraj. Po co go niszczyć?
A czwarta władza w tym wszystkim aktywnie pomaga... Żal

niedziela, 20 września 2015

Wybory parlamentarne Anno Domini 2015 czyli polityka, polityka...

Jako kandydatka na posłankę z ramienia partii nowej, mało znanej i z pewnością niedobrej ;) - sarkazm oczywiście - muszę zacząć myśleć politycznie i wiecie co? Doszłam do takiego wniosku: nie tylko PO stoi za porażką gospodarczą ostatnich 8 lat. 
BO KTO TWORZY W SEJMIE KOALICJĘ Z PO? POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE ! Nasze kochane, dobrotliwe chłopy z PSL :). 
To oni, moi drodzy, razem z PO warzyli to piwko.
 Dlaczego o nich zapominamy? Ano dlatego, że PSL jest jedyną partią w Polsce nie do ruszenia, jedyną która od 25 lat wygrywa każde wybory. Ale jak to ktoś zapyta. Ano tak to: żadna partia nie ma większości w sejmie i zawsze potrzebny jest jej sojusznik. dziwnym trafem tym sojusznikiem zawsze jest PSL. 
I wiecie co myślę? Że układając się z innymi stała się taką dziwką polityczną: im jest dokładnie wszystko jedno kto będzie górą w każdych wyborach. W każdych wyborach PSL się układa: w zamian za koalicję wszystkie pociotki i powójki mają robotę. Obrzydliwość. 
Jak patrzę na pana Pawlaka myślę sobie: obrzydliwe być zawsze po tej samej stronie, byle blisko koryta, byle się najeść do syta. A co tam Polska, Polska bez rolników nie będzie istniała! Ha,ha, ha! powiedzcie to San Marino, Watykanowi albo Księstwu Monako! Ha,ha,ha, teraz wszystko można kupić - kwestia dobrej organizacji i wymiany towarowej. Możemy handlować byle czym i w zamian kupować co się chce. 
Trzeba tylko pomyśleć. Ale po co? 
Najłatwiej iść do wyborów i zaznaczyć krzyżykiem zawsze to samo nazwisko. Po co czytać i główkować? I zastanawiać się o co im chodzi? A dlaczego tak? Zastanawialiście się czasem dlaczego pani Ziuta, nie przepracowawszy nawet jednego dnia w swoim życiu, ale za to będąc żoną rolnika, dostaje wyższą emeryturę niż wasza spracowana matka? Pani Ziuta zawsze w futrze w kościole stała i stoi, elegancka a jakże, małżonek futro nabył, bo dopłatę z Unii dostał. Płacił za panią Ziutę śmieszne pieniądze na KRUS i dzięki nim pani Ziuta nie bieduje. A Ty wspomagasz spracowaną matkę bo jej emerytura jest śmiesznie niska. 
Taki to porządek rzeczy funduje nam polityczna dziwka trzydziestolecia. Bo rolnik ciężko pracuje. Tak, ja wiem, ale ja nie pracuję lżej, tyram po kilkanaście godzin dziennie, od wielu lat bez urlopu bo mnie na niego nie stać. Na futro też nie, bo Unia drobnym przedsiębiorcom nie funduje dopłat. 
To zostań rolnikiem , słyszę. 
Owszem , chciałam zostać rolnikiem, ale musiałabym z tymi moimi fakultetami iść do rolniczej szkoły zawodowej, do takiej, do której nikt po podstawówce nie chciał iść, bo to była żenada. Zatem muszę iść do zawodówki rolniczej, trzyletniej i wtedy - jak nie zmienią przepisów, kupić sobie ziemię i być rolnikiem! Proste? Ależ oczywiście! Już lecę...
Jeśli zatem szanowne towarzystwo z gmin rolniczych dalej chce kultywować niesprawiedliwość i nierówność społeczną to proszę bardzo lećcie i głosujcie na Pawlaka i świtę, niech siedzą w sejmie i są z zawodu posłami. 
Tylko powiedzcie mi jedno: co poseł, który od dwudziestu lat nie miał problemów z płacą, szukaniem pracy, niedostatecznymi środkami na wakacje dla dzieci albo książki do szkoły, wie o troskach i kłopotach zwykłego człowieka? Guzik wie. 
Dlatego głosujcie na partię Razem - w tym na mnie - my bardzo chcemy zmienić scenę polityczną w Polsce, rozwalić układy poprzez zmiany w ławach poselskich. Chcemy wprowadzić kadencyjność posłów, samorządowców, tak jak jest to w tej chwili z prezydenturą: dwa razy wystarczy, aby coś zmienić, aby nie zapomnieć jak wygląda prawdziwe życie, jak jest trudne i mozolne.

Pamiętajcie o tym wszystkim przy urnach w październiku. Dziękuję

 

poniedziałek, 7 września 2015

Luźna refleksja o imigrantach, polityce i wyrzucaniu mnie ze znajomych

W zasadzie nie wiem od czego zacząć. Tyle się dzieje od niedawna.
Nowa opcja bycia w polityce, nowe zderzenie Polski z uciekającą masą ludzką, nowe wieści odnośnie Stowarzyszenia...
To może od początku: zatem słowo ciałem się stało i startuję w wyborach parlamentarnych z ramienia partii Razem, lista numer nie wiem, ja jako numer 3. Tyle w temacie i póki co więcej nie będzie.
Fala emigracji od lat dotyka Polskę. Tyle, że do tej pory to była emigracja rodaków na zachód a teraz to fala wsteczna z ludźmi z Syrii i Afganistanu.
Nie ukrywam, że nie wiem jak się do tego odnieść. Z pewnością absolutnie sprzeciwiam się traktowaniu tych ludzi jak gówna i klęski żywiołowej. Pokazują nam filmy, gdzie po przejściu tłumu imigrantów zostaje brud i smród. Odrażające zwyczaje zostawiania syfu tam gdzie się stoi a potem idzie się dalej. Agresja tłumu z torbami z dobytkiem. Bez paszportów ani innych dokumentów. Bez znajomości żadnego europejskiego języka.
Tu się zatrzymam na chwilę: przyznam, że byłam zdziwiona, bo do jakiegokolwiek kraju arabskiego człowiek na wakacje się udał, wszędzie miejscowi mówią we wszystkich językach świata. Zaraz nożyce się odezwą, że to Turcja albo Egipt i to co innego. Może. Dla mnie osoby o oliwkowym zabarwieniu skóry są nie do odróżnienia, tak jak rasa żółta. Więc może krzywdzę, ale mam wbite w tył głowy, że oliwkowy człowiek zawsze ma łatwość władania wieloma językami. Ale pewnie ci, którzy wylądowali u nas mają inaczej. Okej. Bez znajomości języka, bez znajomości naszych zwyczajów i kultury. Ze swoim Allahem, którego boję się najbardziej, dlatego, że go nie znam. Mam tylko jedno z nim skojarzenie: obcinanie głów innowiercom.
I znowu można mi zarzucić, że to stereotyp, że islam to religia pokoju, że katolicy też krucjatami walczyli z niewierzącymi. Fakt niezaprzeczalny. Tylko starałam się sobie przypomnieć ostatnie 5 lat pod kątem zabijania chrześcijan przez muzułmanów/islamistów i odwrotnie. Kojarzę tylko porwania rasy chrześcijańskiej i w następstwie porwań ścinanie im głów a potem umieszczanie nagrań z egzekucji w internecie. W drugą stronę - nic.
Przypominają mi się wybuchające bomby podłożone nie przez chrześcijan i nie w krajach muzułmańskich/islamskich tylko w "innowiernych". W drugą stronę - nic. Chociaż interwencje zbrojne, w imię ratowania pokoju na bliskich wschodzie można wziąć za takie podkładanie bomb. Zatem w bombach jest 1:1 (uogólniam i w ogóle). Ale w ścinaniu głów i porywaniu ludzi przegrywa wiara chrześcijańska.
Idziemy dalej: uchodźcy nie chcą uciekać do krajów ościennych. To znaczy te bogate kraje ich nie chcą. Dlaczego? Nie wiemy. Uchodźcy zatem uciekają przed wojną dalej, do konkretnych krajów: chcą do Niemiec i Anglii. Nie chcą zostać ani w Polsce, ani na Węgrzech ani na Słowacji. Dlaczego? Przecież chcą jedynie chronić swoje życie, więc powinno im być obojętne dokąd uciekają - byle dalej od wojny. Ale tu tak nie jest. Uchodźca chce do Niemiec. Dlaczego? Nie wiem (tzn. mogę się domyślać, ale nie będę forować swojego punktu widzenia, gdyż nie jestem uchodźcą i nie wiem co mu w głowie siedzi).
Dalej: zgodnie z europejskim prawem, mogą uciekinierzy ściągnąć do Europy całą swoją rodzinę. Załóżmy zatem, że taki Abdullach ma 3 żony. Jaki status będą one miały w Eurolandzie, gdzie wielożeństwo jest zabronione? Rodzina to czy nie? Powiedzmy, że nie, bo zabronione. Skoro na tym etapie uchodźstwa ci ludzie zachowują się agresywnie (nie wiem, czy to stres, czy stan ducha, czy bezradność, czy charakter to powoduje) to jaką agresję wzbudzi w nich zakaz sprowadzenia drugiej i trzeciej żony? Spalą nam sejm? No, to akurat by się przydało bo i tak nic tam mądrego się nie dzieje. Ale powiedzmy sobie wprost: jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwo obywateli z tamtych krajów? Jesteśmy w stanie zapewnić je obywatelom naszym? Przecież teraz policja lubi tylko łapać kierowców za przekraczanie prędkości i babcię za zabór mienia w postaci batonika. Innych się boją. Nie wiem, jak jest w innych krajach, może tam siły porządkowe są bardziej odważne.
Podsumuję: nie wiem, jak rozpoznać kogoś kto ucieka przed wojną i chce asymilować się w nowym miejscu - jakim bądź byle bezpiecznym.
Nie wiem, czy są w stanie pracować i wysyłać swoje dzieci do polskich szkół.
Nie wiem, czy jest miejsce w naszej gospodarce dla nich, skoro rodacy pracują na śmieciówkach a za granicą jest różnie.
Tak sobie myślę, że każdy kij ma dwa końce: bezapelacyjnie uciekającym przed wojną trzeba pomagać. Ale też trzeba mierzyć siły na zamiary. Trzeba wiedzieć, czy rzeczywiście ten oliwkowy człowiek jest uchodźcą czy tylko islamskim bandytą.
Ja nie wiem jak to rozwiązać, ale wiem jedno: nic na szybko, nic na siłę, żeby tylko słupki rosły. Wiem też, że oni nie mogą czekać. Zatem niech sztaby kryzysowe Europy określą drogi działania, wyznaczą miejsca postoju dla tych ludzi a potem sprawdzą każdą jedną istotę, która tu dotarła. Człowieka za człowiekiem. A potem jasny przekaz: nie nosimy u nas burek, nie zabijamy kobiet bo facet się na nią spojrzał, nie brzezamy dziewczynek, nie wydajemy ich za mąż przed ukończeniem 18 roku życia, dzieci wysyłamy do szkoły a nie żebrać na ulicę czy orać pole. Nauczyć ich naszych porządków. Jeśli tego nie akceptują - muszą wybrać sobie inne miejsce do życia. Nic na siłę. I sprawdzać to tak długo, aż się sprawdzi wszystkich. I nauczy i przekona do naszych porządków. Wtedy nie musimy się bać.

A co na to wszystko nasze społeczeństwo? Społeczeństwo opętała fala hejtu. Dlatego pewnie niektórzy po poznaniu mojego punktu widzenia wywalili mnie ze znajomych na FB. Buu, już się popłakałam i mi przeszło.
Z tego i innych powodów, o których pisałam wcześniej: moi drodzy, wracam do swoich podstaw: do mojego Stowarzyszenia, które już niedługo mam nadzieję zarejestrujemy i ruszamy pełną parą. Bo żeby mieć dobre społeczeństwo, trzeba mieć w nim dobrych ludzi: mądrych, tolerancyjnych, otwartych na inne, ludzi.
Stowarzyszenie "Inni-Nie-Winni" będzie pracować nad tym, by dzieci były tolerancyjne i mądre.
By były dobre.
Tego nam wszystkim życzę: rozwagi, mądrości i tolerancji - bo wszystko ma swoje granice. Polska i Europa również. I cierpienie ludzkie też.

wtorek, 14 lipca 2015

smutku ciąg dalszy a w nim APEL do nadludzi, co wiedzą wszystko lepiej,

ten blog zaczyna powoli się stawać nie polityką w kolczykach ale polityką społeczną, bo dziś znowu temat o słabszych, mniej szczęśliwych (mam tu na myśli wyrażenie "mieć szczęście" a nie bycie szczęśliwym).

Przeglądam headliny: pierwsi chrześcijańscy uchodźcy przyjechali do Polski. A w necie - HEJT. Rodzinie z jedenaściorgiem dzieci spłonął dom - w necie HEJT. Niepełnosprawna blogerka popełniła samobójstwo - HEJT.

I my nie skupiamy się na tym: jak pomóc, tylko jak by tu przywalić: a bo jak jedenaścioro dzieci to patologia.
Zatrzymajmy się na chwilę i pomyślmy: co czują te dzieciaki, które być może przez przypadek będą miały możliwość przeczytać w internecie o swojej rodzinie: patologia.
Dla mnie to jak biskupia "bruzda dotykowa dzieci z in vitro". czyta o tym dziecko i ... z pewnością czuje się doskonale: zajefajnie: chodzę do szkoły, jestem normalnym dzieciakiem, mam dziesięcioro rodzeństwa i ... jestem PATOLOGIĄ, bo mam liczną rodzinę. Albo jestem z in vitro i jestem gorsza, bo mojej rodzeństwo zostało zamrożone na śmierć, bo mam bruzdę albo nie wiem co jeszcze wymyślą te czarne ćpuny by dowalić myślącym inaczej.

Internauto, zanim nazwiesz kogoś patologią, zanim napiszesz wzniosły tekst o stosowaniu prezerwatyw, POMYŚL czy nie robisz komuś przykrości "wyrażaniem swojego zdania" , czy nie zabijasz w nim poczucia własnej wartości, czy go po prostu nie krzywdzisz.

Nie jesteśmy na miejscu kogoś innego i nigdy nie będziemy.
Uwielbiam stwierdzenie mojej matki: "ja na twoim miejscu..." GÓWNO! nigdy nie byłaś , nie jesteś i nie będziesz na moim miejscu.
Tak jak Ty, drogi hejterze "wiedzący wszystko lepiej  i mający swoje zdanie, przeszywające serce jak nożem tego, na którego miejscu nigdy nie będziesz, a którego to zdania nie omieszkasz umieścić pod postem tvn24.pl ".
Przystańmy na chwilę i pomyślmy: są ludzie, dla których najważniejsze jest słowo boże przekazywane przez kościół, chodzi człowiek tam w celu odmóżdżania bo tak robił ojciec i dziad i pradziad pewnie też (nie rozumiem tego, ale tak bywa, nad wyraz często!). Obecnie święty Jan Paweł II, nasz rodak, głosił wszem i wobec, że prezerwatywa to zło a jak bóg dał dzieci to i da na dzieci (zasłyszane gdzieś), że "idźcie i zaludniajcie ziemię". To jak ma się ten nieszczęśnik zachowywać? No zgodnie ze słowem bożym oraz jego wolą. Tacy ludzie boją się bardziej ognia piekielnego (którego nikt nigdy nie widział) bardziej niż urzędu skarbowego.
Ja teraz nie oceniam, tylko próbuję (podkreślam słowo próbuję) wejść w skórę takiego prostego człowieka, który żyje zgodnie z wolą swojego najwyższego. No więc rodzi się dziecko jedno po drugim. A kto da na edukację, na wychowanie, na to, na śmo i owo.
W międzyczasie przypomnę, że headline był o tym, że ludziom spłonął dom i nie mają dokąd pójść.
I grzmi wesoło internetowe hejterstwo, że za nasze podatki (najgłośniej krzyczy ten, co pracuje na czarno i nic nie płaci, albo jest na umowie śmieciowej i płaci grosze) te dzieci patologia utrzymuje.
I zostają ludzie patologią chociaż być może nigdy tam patologii nie było. I zostają dzieciaki napiętnowane. Tak jak kiedyś Dominik, ze śmiercią którego nigdy się nie pogodzę.
I idą w świat z zerowym poczuciem wartości...
A teraz pomyśl drogi hejterze, ze to spotyka ciebie. Fajnie, co? Ktoś stwierdził, że skoro masz tyle dzieci albo tyle rodzeństwa to nie jesteś nic wart. Zajebiste, prawda?

Ale ty nie jesteś na ich miejscu, ty masz tatusia w banku i mamusię w Mordorze i najki na nogach i najnowszy laptop, dzięki któremu możesz oceniać innych i wyrokować co się komu należy.
Tak  jak uchodźcom, którzy uciekli przed prześladowaniem. "Ale nie mamy pieniędzy dla swoich a przyjmujemy jakichś uchodźców" - grzmią tysiące znawców tematu.
A dlaczego nie mamy pieniędzy? Bo rządzący kiepsko rządzą!
No to przestańmy pluć na siebie nawzajem i zmieńmy rząd, żeby pieniądze były i na naszych i na innych.
Skandynawia to potrafi, Niemcy potrafią a my nie? Potrafimy, tylko trzymamy cwaniaków w pięknym budynku na ulicy Wiejskiej. Tych samych od 20 lat! Jeśli nie zrobimy tam wietrzenia - nigdy nie będzie pieniędzy na nic - bo tym, którzy stoją u steru, kasa wycieka między palcami, nie radzą sobie ale ciągle chcą tam trwać. Kto by nie chciał za 12 tysięcy miesięcznie?

Zatem pomyśl internetowy znawco tematów wszelkich, zanim napiszesz coś "najmądrzejszego pod słońcem" czy nie zabijasz kogoś tym idiotycznym stukaniem w klawiaturę.
I wysil się w końcu i przestań głosować na te same gęby a wtedy być może okaże się, że na wszystko wystarczy, bo najważniejsze to prawidłowa redystrybucja dóbr, gdzie nie ma miejsca na łapówki, przekręty i jedzenie u Sowy.

W związku z powyższym i wszelkimi złymi rzeczami, które dzieją się ostatnio, powołam do życia Fundację, której znak firmowyw postaci bransoletki, umieszczam poniżej: